Reklama

Reklama

Sevilla - Red Bull Salzburg. Szalony mecz w Sewilli. Cztery karne, VAR i czerwona kartka!

W pierwszym meczu tegorocznej edycji Ligi Mistrzów w Sewilli doszło do bardzo ciekawego pojedynku Sevilla FC z Red Bullem Salzburg. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1-1, ale wynik ten nie odzwierciedla emocji, jakie zostały zaserwowane fanom. Sędzia meczu podyktował cztery rzuty karne i pokazał jedną czerwoną kartkę! Czy wszystkie decyzje były prawidłowe?

Z pewnością nie był to najłatwiejszy mecz w karierze białoruskiego sędziego Alekseia Kulbakova, który musiał podyktować aż cztery rzuty karne, a dodatkowo pokazać aż 10 żółtych i jedną czerwoną kartkę. Zapraszam do analizy jego kluczowych decyzji w tym spotkaniu.

Pierwszy rzut karny został podyktowany już w 13. minucie. Karim Adeyemi przyjął piłkę przed polem karny, a następnie próbował minąć swojego rywala. Diego Carlos kompletnie niezainteresowany piłką, po prostu staranował i powalił na ziemię zawodnika z Salzburga. Sędzia Aleksei Kulbakov natychmiastowo odgwizdał faul i podyktował rzut wolny sprzed pola karnego, a faulującego ukarał żółtą kartką. Na całe szczęście w tej sytuacji byli czujni arbitrzy VAR, których funkcję pełnili Niemiec Bastian Dankert i Polak Tomasz Kwiatkowski. Sędziowie przed moniotrami sprawdzili to zajścia i prawidłowo ocenili, że faul nastąpił już minimalnie za linią w polu karnym. W związku z tym nastąpiła zmiana decyzji i ostatecznie została podyktowana "jedenastka". Do wykonania rzutu karnego podszedł sam poszkodowany Karim Adeyemi, który oddał niecelny strzał i nie trafił nawet w bramkę.

Reklama

Drugi rzut karny został podyktowany niecałe 8 minut później. W polu karnym Sevilli ponownie znalazł się Karim Adeyemi, który próbował dogonić piłkę, która opuszczała boisko. Za nim podążał Jesus Navas, który w niegroźnej sytuacji, całkowicie bezsensu odepchnął swojego rywala i przewrócił go na ziemię. Sędzia po dosłownie chwili namysłu odgwizdał rzut karny, co nie spodobało się gospodarzom. Nie mam pojęcia, co oczekiwali zawodnicy Sevilli po takim zachowaniu obrońcy. Decyzja o rzucie karnym jest jak najbardziej prawidłowa i nie ma prawa budzić jakichkolwiek wątpliwości. Defensor gospodarzy zachował się po prostu nieodpowiedzialnie i głupio. Tym razem do wykonania "jedenastki" podszedł Luka Sucic, który pewnym strzałem zdobył bramkę na 0-1.

Kolejną "jedenastkę" i ponownie dla Red Bulla Salzburg arbiter odgwizdał w 35. minucie i ponownie faul został odgwizdany na Karim Adeyemim. Napastnik gości po długim podaniu wbiegł w boczny sektor pola karnego Sevilli. Tam wybiegł do niego bramkarz Bono, który chciał wybić piłkę rywalowi. Napastnik Red Bulla Salzburg okazał się być szybszy, zagrał piłkę, a następnie wpadł w niego interweniujący golkiper, a arbiter wskazał na "wapno". Do wykonania rzutu karnego po raz drugi podszedł Luka Sucic, lecz tym razem trafił w słupek i nadal na tablicy wyników było 0-1.

W 38. minucie w polu karnym Salzburga doszło do starcia Maximiliana Wobera z Jesusem Navasem. Zawodnik Sevilli upadł na murawę i stracił piłkę, a goście wyszli z kontrą. Po chwili arbiter Aleksei Kulbakov wstrzymał grę i zakomunikował wszystkim, że nastąpi wideoweryfikacja. Po obejrzeniu powtórki na monitorze zdecydował się on na zmianę decyzji i podyktowaniu rzutu karnego dla gospodarzy.

Jak okazało się na powtórkach Jesus Navas będac tyłem do bramki próbował przyjąć zagraną do niego piłkę. W tym momencie od tyłu padł w niego Maximilian Wober, który nie dość że pchnął rywala, to jeszcze lekko kopnął go w stopę. Bez cienia wątpliwości możemy stwierdzić, że jest to przewinienie, za które należy podyktować rzut karny. Decyzja arbitra nie powinna zatem budzić kontrowersji. Do wykonania "jedenastki" podszedł Ivan Rakitic, który pewnym strzałem zdobył bramkę i tym samym ustalił już ostateczny wynik spotkania na 1-1.

W 50. minucie Youssef En Nesyri próbował oszukać sędziego i symulował, że był faulowany w polu karnym rywali. Arbiter okazał się czujny i nie dał się nabrać, a w efekcie podyktował rzut wolny pośredni i ukarał zawodnika Sevilli żółtą kartką. Pech dla niego, a może właściwie jego głupota, że miał już na koncie jedno napomnienie, które otrzymał w 26. minucie. W związku z tym sędzia Aleksei Kulbakov wykluczył z dalszej gry zawodnika gospodarzy. Decyzja ta nie powinna budzić żadnych kontrowersji, gdyż w powtórkach dokładnie widać, że mamy do czynienia z "tanią" symulacją, polegającą na rzuceniu się pomiędzy dwóch rywali.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje