Sensacja była o krok. Gigant z Anglii zaskoczony tuż po przerwie. Bolesny cios wychowanka
Arsenal Londyn wygrał fazę ligową Ligi Mistrzów i przystąpił do 1/8 finału z pole postition. Pierwszą przeszkodą "Kanonierów" jest Bayer Leverkusen, który w pierwszym meczu był blisko sprawienia potężnej sensacji. Drużyna z Niemiec wyszła na prowadzenie kilkadziesiąt sekund po przerwie. W końcówce wyrównującego gola strzelił Kai Havertz, a więc wychowanek Bayeru.

Arsenal Londyn w sezonie 2025/26 prezentuje wyśmienitą formę. W fazie ligowej Ligi Mistrzów wygrał wszystkie osiem spotkań, w których strzelił 23 gole, a stracił zaledwie cztery. Londyńczycy niemalże bez zarzutu spisują się także w rozgrywkach angielskiej Premier League, gdzie od wielu tygodni plasują się na pozycji lidera. W całym sezonie podopieczni Mikela Artety zanotowali zaledwie trzy porażki, a ostatnia miała miejsce 25 stycznia z Manchesterem United (2:3).
Nieco inaczej wygląda sytuacja Bayeru Leverkusen, który fazę ligową Champions League zakończył na 16. miejscu i musiał przedzierać się przez play-offy. Drużyna z Niemiec wyeliminowała w nich Olympiakos, ale teraz poprzeczka powędrowała najwyżej jak tylko mogła. "Aptekarze" w Bundeslidze mają swoje problemy, a ostatnio zaledwie zremisowali z Freiburgiem (3:3). Zespół jest obecnie na 6. miejscu, które gwarantuje w przyszłym roku grę w Lidze Konferencji, co nie jest szczytem ambicji tego klubu.
Bayer - Arsenal w walce o ćwierćfinał Ligi Mistrzów
Początek meczu wyglądał tak, jak wszyscy przewidywali. Arsenal utrzymywał się długo przy piłce, a gospodarze liczyli na szybkie kontrataki. Tyle, ze gra toczyła się głównie w środku pola, a obie ekipy grały bardzo zachowawczo. W 19. minucie "Kanonierzy" wykreowali sobie najlepszą okazję. Potężnie w poprzeczkę - z kilku metrów - huknął Gabriel Martinelli. I to była tak naprawdę jedyna sytuacja bramkowa w pierwszych 45 minutach spotkania na BayArena.
Drużyna z Niemiec tuż po zmianie stron rzuciła się do ataku i to przyniosło oczekiwany efekt już po 60 sekundach. Robert Andrich otrzymał dośrodkowanie z rzutu rożnego, wyskoczył najwyżej i wpakował piłkę do siatki Arsenalu. Tym samym "Kanonierzy" pierwszy raz w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów przegrywali i musieli zmienić coś w swojej grze jeśli marzyli o korzystnym rezultacie przed rewanżem.
Piłkarze Artety nie byli jednak w stanie całkowicie przejąć inicjatywy w tym spotkaniu. Trener Londyńczyków ciągle próbował coś zmienić w grze swojego zespołu. Do boju posłał m.in. Kaia Havertza, a więc wychowanka Bayeru, który przed meczem był bardzo rozemocjonowany. - "Zobaczyłem tyle znajomych twarzy. Wróciło mnóstwo wspomnień" - mówił niemiecki pomocnik, który na boisku musiał odłożyć sentymenty na bok.
I to właśnie 26-latek urodzony w Akwizgranie zadał cios swojemu macierzystemu klubowi. Havertz pewnie wykorzystał rzut karny, który arbiter podyktował po nieodpowiedzialnym zachowaniu Malika Tillmana.
Rewanż na Emirates Stadium w Londynie zaplanowano na wtorek (17 marca), godz. 21:00.










![Lech Poznań - GKS Katowice. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM2DCGMTAVLD4-C401.webp)

