Sędziowska afera trzęsie Europą. Czy Vincić słusznie wyrzucił piłkarza Realu Madryt?
W 86. minucie meczu Bayern Monachium - Real Madryt sędzia Slavko Vincic pokazał Eduardo Camavindze czerwoną kartkę. Ta decyzja okazała się kluczowa dla losów całego dwumeczu. Ale czy słoweński sędzia, wyrzucając go z boiska, podjął dobrą decyzję? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba odsunąć na bok interpretacje podyktowane mitycznym "duchem gry" i sięgnąć do przepisów gry w piłkę nożną.

Wielka awantura podczas meczu Bayern Monachium - Real Madryt wybuchła dwa razy:
- kiedy Slavko Vincić wyrzucił z boiska Eduardo Camavingę
- po golu na 4:3 dla Bayernu i ostatnim gwizdku Słoweńca
Oba te przypadki miały jednak ten sam powód, czyli wyrzucenie z boiska Francuza. Czerwona kartka dla Camavingi sprawiła, że Real Madryt kompletnie się rozsypał i stracił szansę na awans do półfinału Ligi Mistrzów.
Pierwszą żółtą kartkę Eduardo Camavinga otrzymał w 78. minucie. Był to faul taktyczny na Jamalu Musiali i ta decyzja Vincicia nie wzbudziła żadnych kontrowersji.
W 86. minucie Eduardo Camavinga dopuścił się kolejnego przewinienia. Zamiast zostawić piłkę, po gwizdku wziął ją w ręce i przebiegł z nią kilka metrów. Slavko Vincić pokazał mu za to żółtą kartkę.
Po chwili Słoweniec zreflektował się, że to już drugie napomnienie dla Camavingi. Z kieszeni wyjął więc czerwoną kartkę. Słyszy się wiele głosów, że sędzia zapomniał, że ma do czynienia z piłkarzem już wcześniej napomnianym. Że gdyby o tym pamiętał, to nie pokazałby mu za to drugiej żółtej kartki w takim momencie.
Czy decyzja Slavko Vincicia była słuszna? Tutaj piłkarski świat podzielił się na trzy obozy.
Pierwszy uważa, że za coś takiego w ogóle nie powinno się pokazywać żółtej kartki.
Drugi twierdzi, że taka kara nie należy się w przypadku, gdy jest to drugie "żółtko" pokazane w 86. minucie ćwierćfinału Ligi Mistrzów przy stanie 4:4 w dwumeczu.
Trzeci jest zdania, że sędzia podjął dobrą decyzję.
A jakie są fakty i co na ten temat mówią przepisy gry w piłkę nożną?
Oto dokładny przepis z oficjalnej strony IFAB (International Football Association Board):
- Sędziowie muszą napominać zawodników (żółtą kartką - red.), którzy opóźniają wznowienie gry poprzez odkopnięcie lub odniesienie piłki, albo celowe dotknięcie piłki po przerwaniu gry przez sędziego - mówi wspomniany przepis.
Jak widać, Eduardo Camavinga w tej sytuacji nie zostawił nawet miejsca na interpretację. Na jego zachowanie z 86. minuty znalazł się konkretny paragraf zawarty w przepisach na oficjalnej stronie Międzynarodowej Rady Piłkarskiej.
To definitywnie rozstrzyga, że Eduardo Camavinga w tamtej sytuacji zasłużył na żółtą kartkę. Zarzuty Alvaro Arbeloi, Antonio Rudigera czy Jude'a Bellinghama obwiniających sędziego o odpadnięcie Realu Madryt z Ligi Mistrzów są więc całkowicie oderwane od rzeczywistości.













