Sceny w Paryżu. Wielkie emocje, grad goli. Zadecydowało ostatnie 15 minut
Paris Saint-Germain drugi rok z rzędu musiało przedzierać się przez ścieżkę barażową. W poprzednim sezonie zakończyło się to ostatecznym triumfem. W tym również nie sposób wykluczyć taki scenariusz. Pierwszą przeszkodą na drodze do obrony tytułu jest londyńska Chelsea. Najpierw Paryżanie chcieli zapewnić sobie zaliczkę przed przyszłotygodniowym wyjazdem. Przez długi czas wydawało się, że skończy się remisem. W ostatnich piętnastu minutach PSG podkręciło tempo i zapewniło sobie wygraną 5:2.

Paris Saint-Germain od 2011 roku, a więc momentu, gdy stery w klubie przejął Nasser Al-Khelaifi, celem było zdobycie Ligi Mistrzów. Aby to osiągnąć Paryżanie wydawali miliardy euro, sprowadzając największe gwiazdy. Wystarczy napisać, że w jednym momencie w drużynie byli: Ramos, Messi, Neymar i Kylian Mbappe.
Dopiero po tym jak cała czwórka opuściła Paryż, zespół pod wodzą Luisa Enrique odnalazł balans, który pozwolił na triumf w tych rozgrywkach. Droga do niego nie była jednak łatwa, bo PSG musiało przebrnąć przez baraże. Te pozwoliły się jednak rozpędzić "Les Parisiens" na tyle, że do finału awansowali bez większych kłopotów.
Wielki mecz w Paryżu. Gol za golem
W samym meczu o tytuł rozbili zaś Inter Mediolan. W tym sezonie chcą powtórzyć sukces i jako druga drużyna w historii obronić tytuł Ligi Mistrzów. Droga znów wiodła przez baraże, które PSG wygrało, a potem czekał na Paryżan dwumecz w 1/8 finału z Chelsea. Pierwsze spotkanie odbywało się w stolicy Francji.
Obie ekipy podeszły do tego meczu osłabione, choć nie równomiernie. W PSG z ważnych piłkarzy brakowało jedynie Fabiana Ruiza. Po stronie gości: Colwilla oraz Estevao. Za dość wyraźnych faworytów uznawano ekipę gospodarzy, która miała także dodatkową motywację. Był to bowiem rewanż za finał Klubowych Mistrzosostw Świata.
Strzelanie rozpoczęło się bardzo szybko, bo już w dziesiątej minucie spotkania. Piłka zagrana głową przez Joao Nevesa spadła na nogę Barcoli, który potężnym strzałem z woleja "zerwał pajęczynę" i otworzył wynik tego dwumeczu naprawdę przepięknym strzałem.
Z prowadzenia PSG cieszyło się ledwie 18 minut. Po upływie tego czasu piłka trafiła pod nogi ustawionego w polu karnym Malo Gusto. Francuz kopnął w kierunku bramki, a futbolówka wpadła do siatki pod ręką interweniującego bramkarza. Błąd golkipera w tej akcji był ewidentny.
Goście z remisu cieszyli się jeszcze krócej. Już w 40. minucie na prowadzenie PSG wyprowadził bowiem Dembele. Francuz zabawił się obroną rywali i z olbrzymim spokojem wykończył akcję, strzelając gola do szatni. PSG do przerwy mogło cieszyć się ze skromnego jednobramkowego prowadzenia.
Druga część rywalizacji rozpoczęła się jednak znakomicie dla Chelsea. Znakomicie zachował się Pedro Neto, który dograł w pole karne, a tam z bliska piłkę do siatki wpakował Enzo Fernandez. To nie był jednak koniec strzelania. Zgodnie z prawidłami tego meczu odpowiedziało PSG.
Znacząco przy tym golu pomógł bramkarz gości, który nieco zbyt nonszalancko podszedł do rozegrania piłki. Ta trafiła pod nogi rywali, a całą akcję przepiękną podcinką wykorzystał Vitinha. PSG poszło za ciosem. Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry na 4:2 podwyższył Kwaracchelia i wydawało się, że zamknął rezultat.
Gruzin i samo PSG miało jednak inne plany. W czwartej minucie doliczonego czasu gry skrzydłowy gospodarzy wykorzystał dogranie Hakimiego i podwyższył wynik spotkania na 5:2. Chelsea będzie musiała u siebie odrobić aż trzy gole straty, a PSG wykonało gigantyczny krok do awansu.











