Reklama

Reklama

Robert Lewandowski: Nazywamy się Bayern

W Monachium zapanowało szaleństwo po rozbiciu przez Bayern 6-1 FC Porto i awansie do półfinału Ligi Mistrzów. - Wielu nie wierzyło, ale my nazywamy się Bayern - powiedział po meczu strzelec dwóch bramek Robert Lewandowski.

Przewaga dwóch bramek Porto po wygranej u siebie 3-1 błyskawicznie poszła w niepamięć, bo już do przerwy Bawarczycy prowadzili 5-0, między innymi dzięki golom Polaka.

Reklama

To był piąty mecz w historii LM, w którym jedna drużyna zdobyła co najmniej pięć bramek w pierwszej połowie. Bawarczycy dokonali tej sztuki po raz trzeci. Poprzednio w 2012 i 2014 roku, kiedy w spotkaniach grupowych wygrali odpowiednio z Lille u siebie 6-1 oraz na wyjeździe z AS Roma 7-1.

- Wiele osób sądziło, że nie jesteśmy w stanie odrobić strat, ale my nazywamy się Bayern - powiedział po meczu zadowolony Lewandowski.

- Przed przerwą zagraliśmy niesamowitą piłkę. To było niezwykłe. Szalony wieczór - mówił z entuzjazmem polski napastnik, który w tym sezonie Ligi Mistrzów zdobył pięć bramek.

- Wiedzieliśmy, że musimy to wywalczyć - dodał, podkreślając, że pierwsza połowa była nieprawdopodobna w wykonaniu Bayernu.

Po meczu ze szczęścia szalał także trener Pep Guardiola i pozostali piłkarze mistrza Niemiec.

- W ostatnich dniach przeczuwałem, że możemy to zrobić - chwalił się Guardiola.

Thomas Mueller, pytany o słabszą drugą połowę, stwierdził, że chyba nie ma co szukać dziury w całym, jeśli wygrywa się 6-1.

- Czasem dobrze jest znaleźć się pod ścianą - stwierdził.

W piątek Bayern pozna rywala w półfinale Ligi Mistrzów.

Liga Mistrzów: wyniki, strzelcy, terminarz


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje