Real wyeliminował obrońców tytułu. Gwiazda nie ma wątpliwości, padło nazwisko Ancelottiego
Real Madryt wyeliminował broniący trofeum Manchester City w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Po dwóch remisach i dogrywce, o wszystkim zadecydowały rzuty karne. Jednym z zawodników "Królewskich" który wykorzystał swoją próbę był Jude Bellingham. Anglik rozgrywa pierwszy sezon na Santiago Bernabeu i ma szansę na dwa trofea drużynowe, a także jest w czołówce klasyfikacji strzelców La Liga.

20-latek świetnie wkomponował się w drużynę Realu, która przoduje w swojej lidze, a także jest w najlepszej czwórce rozgrywek europejskich.
"Nie mogłem sobie lepiej wyobrazić, jak to się zaczęło" - mówił Bellingham w rozmowie z TNT Sports.
"Nie tylko ze względu na występy i zdobyte bramki, ale po prostu takie poczucie, że zaczynasz grać dla tego klubu. Gdy każdego dnia zakładasz strój z tym znakiem i jesteś wdzięczny, że tam jesteś" - stwierdził Anglik, który jest najlepszym strzelcem Realu z 16 golami, a przez długi czas był liderem te klasyfikacji, ale ostatnio wyprzedził go Artem Dowbyk z Girony.
Niech to trwa długo i miejmy nadzieję, że będzie więcej takich nocy
Liga Mistrzów. Real Madryt zrewanżował się Manchesterowi City
"Królewscy", eliminując "Obywateli", zrewanżowali im za odpadnięcie w zeszłym sezonie. Podopieczni Carla Ancelottiego przed rokiem w półfinale - po remisie (1-1) na własnym stadionie - w Manchesterze przegrali aż 0-4 i byli tłem dla gospodarzy.
Teraz w pierwszym meczu, na Santiago Bernabeu, padł także remis, tylko że 3-3. W rewanżu, mimo przewagi gospodarzy, był remis 1-1. Prowadzenie dla Realu uzyskał w 12. minucie Rodrygo, a wyrównał w 76. Kevin de Bruyne.
Potem wynik już się nie zmienił, również w dogrywce, i do rozstrzygnięcia potrzebne były rzuty karne.
W konkursie "jedenastek" pierwszy pomylił się Chorwat Luka Modric, a później w roli głównej wystąpił Łunin. Ukraiński bramkarz obronił strzały Bernarda Silvy i Chorwata Matea Kovačicia, pokonał go jego vis a vis - Ederson, ale w piątej serii szansy nie zmarnował Niemiec Antonio Ruediger, który tym samym odkupił część win za błąd przy wyrównującej bramce mistrza Anglii.
W drugiej serii rzut karny wykonywał Bellingam, który się nie pomylił i dał nadzieję swojemu zespołowi.
"Grałem już wcześniej z City i było blisko, a problem z nimi jest taki, że kiedy czujesz, że coś z tego będziesz miał, to oni potem nagle ci to odbierają. Trzeba naprawdę ciężko pracować, aby ich pokonać, a pod koniec prawie nie mogłem ustać na nogach. Zwycięstwo to ogromna nagroda" - tłumaczył Anglik.
"Rywalizować z nimi jest bardzo trudno, ponieważ oni ciągle próbują grać piłką i zmuszają cię, aby zajmował pozycje, których nie chcesz, ale trzeba to robić, bo w innym wypadku mogą cię ukarać tak, jak to zrobili przy golu" - dodał.
Liga Mistrzów. Real Madryt walczy o 15. triumf, a Carl Ancelotti o piąty
Real wciąż ma więc szanse na 15. triumf w tych rozgrywkach, a to jest tym bardziej prawdopodobne, że dowodzi nim trener, który ma najwięcej sukcesów w Lidze Mistrzów, bo wygrał ją czterokrotnie - dwa razy z AC Milan i dwa razy z "Królewskimi".
"Naszą największą siłą jest to, że Ancelotti znajduje sposób, aby pozwolić chłopakom na swobodną grę. Niektóre drużyny mają nieco bardziej uporządkowaną strukturę pod względem stylu podań i wzorców gry. Oglądanie ich meczu jest naprawdę interesujące, a gra przeciwko nim trudna, ale jedną z naszych największych mocnych stron jest to, że nie dajemy sobie w kasze dmuchać' - powiedział 20-letni pomocnik.
Anglik odniósł się także do presji, która występuje, gdy się gra w tak wielkim klubie jak Real.
"Trzeba to bardziej widzieć jako odpowiedzialność niż presję. Jeśli chcesz dołączyć do klubu takiego jak Real Madryt i robisz ten krok, musisz być gotowy na krytykę, bycie na świeczniku w świetle reflektorów" - mówił Bellingham.
Rywalem "Królewskich" w półfinale będzie Bayern Monachium.













