Reklama

Reklama

Real Madryt - Liverpool FC 3-1 w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Real Madryt pokonał Liverpool FC 3-1 w ćwierćfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów sezonu 2020/21, który odbył się na stadionie Alfreda di Stefano. Zinedine Zidane, szkoleniowiec "Królewskich", prowadził ich w tych rozgrywkach po raz 50. Rewanż odbędzie się 14 kwietnia. Transmisja w Polsacie Sport Premiium.

Gospodarze nie mogli we wtorkowym meczu skorzystać z usług dwóch podstawowych obrońców. Sergio Ramos jest kontuzjowany - problemy mięśniowe, natomiast Raphael Varane ma koronawirusa. Zastąpili ich Eder Militao i Nacho.

To dopiero pierwszy przypadek od grudnia 2018 roku, kiedy drużyna "Królewskich" w Lidze Mistrzów musiała radzić sobie zarówno bez Hiszpana, jak i Francuza, a wtedy przegrali z CSKA Moskwa 0-3. Poza tym to pierwsze takie spotkanie od 2016 roku, kiedy Real zagrał w LM przynajmniej bez jednego z tych zawodników. Być może dlatego też trener Zinedine Zidane zdecydował się znowu zagrać z czwórką w obronie.

Reklama

Liverpool m.in. bez Virgila van Dijka, musi sobie radzić już od dawna, więc to akurat nie spędzało snu z powiek Jurgenowi Kloppowi. Szkoleniowiec "The Reds" tym razem zdecydował się na Naby'ego Keitę w środku pola, Thiago usiadł na ławce, a w ataku Mohamedowi Salahowi i Sadio Mane partnerował będący w dobrej formie Diogo Jota.

Lepiej wtorkowe spotkanie zaczął Real. W 13. minucie z lewej strony dośrodkował Ferland Mendy, w polu karnym "główkował" Vinicius junior, ale minimalnie niecelnie.

20-letni Brazylijczyk zdecydowanie lepiej zachował się w 27. minucie. Toni Kroos zagrał fantastyczne podanie z własnej połowy, Vinicius wbiegł przed Nathaniela Phillipsa, przyjęciem na klatkę piersiową odskoczył jeszcze od obrońcy rywala, a następnie uderzył obok Alissona.

2-0 po 36 minutach

Gospodarze podwyższyli na 2-0 w 36. minucie. Ponownie Kroos zagrał za plecy obrońców, Trent Alexander-Arnold próbował ratować sytuację, odbijając piłkę do środka, ale zrobił to wprost pod nogi Marca Asensio. Ten, będąc przed Alissonem, lobował go, bramkarz dotknął futbolówki, która jednak go przeszła i Hiszpan skierował ją do pustej siatki.

Chwilę wcześniej miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Mane został zaatakowany w plecy przez Lucasa Vazqueza, mając przed sobą tylko bramkarza, ale sędzia Felix Brych puścił grę, a potem poszła akcja, po której Real strzelił drugiego gola.

"The Reds" byli rozbici. Klopp przyznał się do błędu, ściągając w 42. minucie Keitę, którego zastąpił Thiago. Chwilę później Ozan Kabak. mówiąc kolokwialnie, "machnął się" przed własnym polem karnym, co próbował wykorzystać Asensio, jednak nie trafił w światło bramki.

O postawie mistrzów Anglii w pierwszej połowie najlepiej świadczy statystka strzałów, która wyniosła równe zero. To był pierwszy ich taki przypadek w LM od listopada 2014 roku., kiedy również grali z... Realem.

Goście przebudzili się po przerwie. I w 51. minucie zdobyli kontaktową bramkę. Piłkę z własnej połowy wyprowadził Georginio Wijnaldum, podał do Joty, którego strzał blokował Luka Modrić, ale futbolówka dotarła do Salaha, który trafił do siatki pomimo interwencji Thibauta Courtois. W użyciu był jeszcze VAR, sprawdzano, czy Egipcjanin nie był na spalonym, ale okazało się, że wyżej od niego ustawiony był Vazquez.

Tylko trzech skuteczniejszych od Salaha

Odkąd Salah zadebiutował w Liverpoolu, strzelił dla niego 121 goli. W tym czasie w pięciu najsilniejszych ligach Europy więcej trafień na swoim koncie mają: Cristiano Ronaldo (140), Lionel Messi (156) i Robert Lewandowski (177).

I choć "The Reds" przeważali, to stracili kolejnego gola. Najpierw kontra gospodarzy została zmarnowana przez Asensio, który źle podawał do Viniciusa juniora. Real wywalczył jednak rzut z autu. I po nim Karm Benzema utrzymał piłkę przy linii końcowej, podał do Luki Modricia, który zgubił Fabinha, podał do Viniciusa juniora, a ten z około 10 metrów uderzył pierwszej piłki. Strzał był w środek, ale Alisson, choć dotknął piłki, nie był w stanie jej zatrzymać. Była 65. minuta.

Tym samym powtórzył się wynik z ich ostatniego meczu, czyli finału Ligi Mistrzów w 2018 roku.

We wtorek Zidane po raz 50. prowadził "Królewskich" w Lidze Mistrzów. Francuz odniósł 31. zwycięstwo. Jedną wygraną więcej po pół setce spotkań w tych rozgrywkach miał tylko Jupp Heynckes.

Rewanżowy pojedynek odbędzie się 14 kwietnia w Liverpoolu.

Zobacz zestaw par ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama