Real Madryt - Liverpool FC 3-1. Juergen Klopp: Szkoda mi Kariusa

- Takiego wieczoru nie życzy się nawet największemu wrogowi. Szkoda mi go - powiedział trener Liverpoolu Juergen Klopp o postawie Lorisa Kariusa w finale Ligi Mistrzów w Kijowie. Bramkarz "The Reds" popełnił dwa koszmarne błędy po których Real Madryt strzelił gole. "Królewscy" wygrali 3-1 i po raz trzeci z rzędu są najlepszą klubową drużyną na Starym Kontynencie.

Wszystkie gole w tym spotkaniu padły w drugiej części spotkania. W 51. minucie Karius źle wyrzucił piłkę. Karim Benzema sprytnie wystawił nogę i futbolówka wpadła do siatki. Real z prowadzenia cieszył się tylko cztery minuty. Do wyrównania doprowadził Sadio Mane. Kolejne trafienia były dziełem wprowadzonego w 61. minucie Garetha Bale'a. Najpierw Walijczyk popisał się kapitalną przewrotką, a w 83. minucie zdecydował się na mocny strzał z dystansu. Karius próbował łapać piłkę, która wyleciała mu z rąk i wpadła do siatki.

Liverpool od 31. minuty musiał sobie radzić bez swojego najlepszego snajpera Mohameda Salaha. Egipski napastnik doznał kontuzji barku po starciu z Sergio Ramosem. Kilka minut później uraz wyeliminował z gry także Daniego Carvajala. Obaj schodzili z boiska ze łzami w oczach.

Reklama

"Kontuzja Mohameda Salaha jest poważna, chyba ma zwichnięty bark. Teraz jest na prześwietleniu w szpitalu. Nie wygląda to dobrze. Wyjdę na kogoś, kto nie potrafi przegrywać, ale uważam, że atak Sergio Ramosa był brutalny. Na pewno nie zyskał sobie nowych przyjaciół. Jest mi przykro z powodu Lorisa Kariusa (bramkarza Liverpoolu - przyp. red.). Miał świetny sezon. Takiego wieczoru nie życzy się nawet największemu wrogowi. Szkoda mi go" - skomentował Klopp.

"To dla nas ogromne rozczarowanie. Graliśmy dobrze i nie poddaliśmy się po pierwszym straconym golu. Real Madryt to świetny zespół, co już wcześniej wiedzieliśmy, i zasłużył na to trofeum. Dziś był lepszy. W pierwszych 30 minutach to jednak my byliśmy częściej przy piłce. Rywale przejęli inicjatywę po kontuzji Mohameda Salaha. Dwa z goli, które Real zdobył w drugiej połowie, nie wpadłyby w żaden inny wieczór. Nie należy winić Lorisa, odpowiedzialny jest cały zespół. Teraz przez jakiś czas będziemy odczuwać ból, ale musimy być dumni z tego, że dotarliśmy tak daleko" - stwierdził kapitan Liverpoolu Jordan Henderson.

"To niesamowite, co teraz przeżywamy, nie mam na to słów. Prawda jest taka, że nigdy nie wyobrażałem sobie, że możemy triumfować trzy razy z rzędu w taki sposób. Udało nam się to dzięki talentowi, ciężkiej pracy i zapałowi, jakie charakteryzują ten klub, tę drużynę. Nie myślimy teraz o tym, czy Cristiano Ronaldo zostanie w Realu. Na razie skupiamy się na tym, czego dokonaliśmy. Zobaczymy, co stanie się jutro" - mówił trener Realu Zinedine Zidane.

"To musiała być najpiękniejsza bramka w historii finałów Ligi Mistrzów. Potrzebuję regularnych występów co tydzień, a w tym sezonie nie miałem takiej możliwości. Będę musiał usiąść i porozmawiać z agentem o mojej przyszłości. Byłem rozczarowany, że nie znalazłem się dziś w wyjściowym składzie. Najlepsze, co mogłem zrobić, to wejść z ławki i wpłynąć na losy meczu. I to właśnie zrobiłem" - zaznaczył Bale.

"Napisaliśmy historię i musimy się tym cieszyć. Wspaniale było grać w Realu Madryt. W najbliższych dniach będę prowadził rozmowy i dam odpowiedź kibicom. Nie, to nie pożegnanie, teraz cieszę się z trofeum wraz z kolegami" - powiedział Cristiano Ronaldo.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje