Reklama

Reklama

Real Madryt – Ajax 1-4 w meczu rewanżowym 1/8 finału Ligi Mistrzów. Koniec ery "Królewskich"

Koniec panowania Realu w Lidze Mistrzów! Po trzech kolejnych zwycięstwach upadek jest niezwykle bolesny. "Królewscy" wyraźnie polegli w starciu z Ajaksem Amsterdam (1-4), ponosząc czwartą kolejną porażkę na własnym stadionie. To klęska.

Zapis relacji na żywo z meczu Real Madryt - Ajax Amsterdam

Reklama

Zapis relacji na żywo z meczu Real - Ajax na urządzenia mobilne

Można powiedzieć wszystko, ale nie to, że Holendrzy wygrali niezasłużenie. Czy Real był tak pewny awansu po zwycięstwie na wyjeździe 2-1? Czy zlekceważył rywali? Pewnie jedno i drugie, ale przede wszystkim trzeba oddać piłkarzom Ajaksu, że oni tę wygraną wyszarpali. Skutecznością, dojrzałością i chęcią gry. Od początku.

To były dwa szybkie ciosy, po których Real wstał mocno oszołomiony. Pierwszy nastąpił już w siódmej minucie. Tak naprawdę w pierwszej akcji ofensywnej przeprowadzonej przez Ajax. Tadić przejął piłkę na połowie gospodarzy, zwiódł obrońcę, idealnie podał w tempo do Ziyecha, który precyzyjnym strzałem dopełnił formalności.

Na Bernabeu, szczególnie za bramką Courtoisa, zapanowało osłupienie. Tym bardziej, że goście złapali swój rytm gry, stosowali wysoki pressing, nie pozwalali "Królewskim" na chwilę spokoju. Ta furia, która pchała ich do przodu była widoczna już w pierwszym spotkaniu, ale w Madrycie została jeszcze jakby zwiększona.

Byłoby przesadą stwierdzenie, że Real nie miał szans na gole. Miał, ale był nieskuteczny, bo piłka choćby po główce Varane’a trafiła w poprzeczkę, a potem Francuz uderzał jeszcze raz z pola karnego.

Ajax był jednak zdecydowanie bardziej przekonujący. Druga bramka stanowiła niejako kwintesencję gry. Z jednej strony, bezkompromisowy atak Tadicia, który nie bał się iść do przodu, mimo przewagi liczebnej rywali w środku pola, z drugiej - totalna bierność czterech (!) graczy Realu, którzy nie umieli powstrzymać Serba pozwalającego sobie nawet na... ruletkę.

Jego podanie do wychodzącego na wolną pozycję Neresa było pierwszej klasy, ale dlaczego na prawej obronie grał wówczas wyraźnie spóźniony Modrić? Gra Realu była całkowicie rozregulowana. Co więcej, szybko z boiska musieli zejść Lucas Vazquez i Vinicius Junior - z powodu kontuzji. Innymi słowy, pierwotna ofensywa Realu, który przegrał ostatnie trzy mecze u siebie (co nie zdarzyło się od 2004 roku) rozsypała się jak domek  z kart.

Paradoksalnie, to Bale, który wszedł z ławki, a jest mocno krytykowany, miał jeszcze przed przerwą najlepszą okazję. Po jego rajdzie piłka trafiła w słupek.

Mądrość Ajaksu polegała jednak na tym, że nie cofnął się i nie czekał na ataki Realu, ale starał się cały czas trzymać gospodarzy pod presją. Efekt? Niezwykle groźne ataki. Tylko klasa Courtoisa uchroniła "Królewskich" przed trzecim golem po strzale bardzo aktywnego Ziyecha.

Real nie potrafił niczym zaskoczyć rywali, przyspieszyć gry, zachować się niekonwencjonalnie. Jedyna szansa na zmniejszenie strat polegała na indywidualnych popisach. Benzema był nawet bliski strzelenia kontaktowego gola, ale po wymanewrowaniu obrońcy, posłał piłkę obok bramkarza i tuż obok słupka.

Tymczasem każdy kontratak Ajaksu siał popłoch w obronie gospodarzy, jak strzał de Beeka  na początku drugiej części gry. Tajemnica sukcesu tkwiła w większej skuteczności, większej chęci do gry, ale przede wszystkim większym wybieganiu. Goście zdusili Real!

I wtedy nastąpił decydujący cios, po zespołowej akcji i jeszcze piękniejszym strzale Tadicia. Sędzia długo się wahał, bo nie wiadomo było, czy wcześniej piłka wyszła poza linię autową, ale ostatecznie uznał bramkę. Mimo że żadna kamera nie była chyba w stanie stwierdzić tego ze stuprocentową pewnością. To absolutnie kluczowa sytuacja meczu. Real był na kolanach, bo musiał strzelił trzy gole, żeby awansować. Udało mu się tylko raz, za sprawą Asensio. Okazało się jednak, że to zdecydowanie za mało, aby pokonać młodych i żądnych sukcesów wilków z Amsterdamu.

Wisienką na torcie była kapitalna bramka Schoene, bezpośrednio z rzutu wolnego. W ten sposób "królewskie" panowanie Realu w ostatnich trzech sezonach w Lidze Mistrzów zakończyło się bardziej niż efektownie. Choć takiej klęski nikt się nie spodziewał. Po raz pierwszy od 2011 roku Real nie dotrze do półfinału Ligi Mistrzów.

To było osiem tłustych lat. 

Real Madryt - Ajax 1-4 (0-2)

Bramki: Asensio (70.) - Ziyech (7.), Neres (18.), Tadić (62.), Schoene (72.)

Real Madryt: Courtois - Carvajal, Nacho, Varane, Reguilón - Kroos, Casemiro, Modrić - L. Vázquez (29. Bale), Benzema (C), Vinícius Júnior (35. Asensio).

Ajax: Onana - Mazraoui (81. Veltman), de Ligt, Blind, Tagliafico - van de Beek, Schoene (73. de Wit), F. de Jong - Ziyech, Tadić, Neres (74. Dolberg).

Remigiusz Półtorak

Liga Mistrzów: kto z kim gra w 1/8 finału

Dowiedz się więcej na temat: Liga Mistrzów | Real Madryt | Ajax Amsterdam

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje