Real - Liverpool w finale Ligi Mistrzów. Barosz: Każdy finał to inna historia

Była wielka gwiazda czeskiej piłki Milan Barosz, dzisiaj wieczorem w finałowym starciu Champions League Real Madryt - Liverpool FC, będzie trzymała kciuki za sukces swojego byłego klubu. - Każdy finał to inna historia - mówi nam 36-letni piłkarz.

Śledź relację LIVE z finału Ligi Mistrzów!

Reklama

Barosz miał okazję uczestniczyć w jednym z najbardziej niesamowitych finałowych spotkań o klubowe mistrzostwo Starego Kontynentu. 25 maja 2005 roku w decydującym spotkaniu na stadionie w Stambule Liverpool przegrywał do przerwy z AC Milan 0-3, żeby po przerwie odrobić trzybramkową stratę. Grający w tamtym spotkaniu Barosz miał współudział przy golu zdobytym na 2-3 przez jego rodaka Vladimira Szmicera. W serii karnych, które przeszły do historii dzięki Jerzemu Dudkowi i jego niesamowitemu "Dudek dance", "The Reds" okazali się lepsi i mogli się cieszyć ze swojego ostatniego jak dotąd, piątego triumfu w Europie.   

Barosz pytany o porównanie finału z 2005 roku z Milanem i dzisiejszego z Realem mówi:

- Każdy finał to inna historia i nie da się tego porównać. Poza tym uważam, że większą niespodzianką był nasz awans do finału w 2005 roku niż teraz, bo w tym sezonie Liverpool grał naprawdę dobrze, zarówno w pucharach, jak i w lidze. Dodatkowo mają silniejszy skład niż my mieliśmy i uważam, że naprawdę są w stanie pokonać tak doświadczoną drużynę, jak Real. Liverpool pokazał klasę w domowych meczach z Manchesterem City czy z Romą - mówi były zawodnik "The Reds".

Czego spodziewa się po dzisiejszym spotkaniu? 

- Na pewno bardzo zaciętego meczu, bo obie drużyny znają swoją wartość i mają kim straszyć. Pewnie nikogo nie zaskoczę, jak powiem, że mocno liczę na to, że zwycięsko z tej konfrontacji wyjdzie Liverpool - podkreśla z uśmiechem Barosz.

Na mecz do Kijowa nie może się wybrać, bo dzisiaj po południu jego Banik gra decydujące o utrzymaniu się w czeskiej Het Lidze spotkanie ze Zbrojovką Brno. Drużyna prowadzona przez dobrze znanego u nas Bohumila Panika musi wygrać to starcie. Barosz mimo 36 lat dalej należy do czołowych napastników w czeskiej lidze, a gdyby nie jego gole, to zespół z Ostrawy nie mógłby marzyć o utrzymaniu się w gronie najlepszych.


Michał Zichlarz, Ostrawa  

Dowiedz się więcej na temat: Milan Barosz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje