Reklama

Reklama

Radosław Michalski: Przegrywali więksi faworyci niż Bayern

Radosław Michalski uważa, że w sobotnim finale piłkarskiej Ligi Mistrzów wszystkie atuty są po stronie Bayernu. "Wygranej monachijczyków z Borussią jednak nie typuję, bo w futbolu przegrywali już więksi faworyci" - powiedział były reprezentant Polski.

Według niego to Bayern jest faworytem sobotniej konfrontacji na Wembley, niemniej nie odbiera on Borussii szans na zwycięstwo.

Reklama

"Za Bayernem przemawia właściwie wszystko. Lepsi piłkarze, bardziej wyrównany skład i zdecydowanie wyższa aktualnie dyspozycja. Wygranej mistrza Niemiec nie podejmuję się jednak wytypować, bo w futbolu nie takie niewiarygodne rzeczy się zdarzały. To jest tylko jeden mecz i wszystko jest w nim możliwe. Wiele razy byłem świadkiem porażki większych faworytów niż Bayern, niemniej triumf Borussii byłby dla mnie sporą niespodzianką" - dodał.

Mistrz Polski w barwach Legii Warszawa i Widzewa Łódź przekonuje, że spory wpływ na postawę ekipy z Dortmundu mogą mieć informacje o ostatnich transferowych dokonaniach Bayernu.

"Bawarczycy rozbili Borussię nie tylko w lidze niemieckiej, ale także psychicznie, podbierając im w tak newralgicznym momencie Mario Goetze. Z pewnością na morale ekipy z Dortmundu dobrze nie wpływają również medialne doniesienia o przejściu do Monachium Roberta Lewandowskiego" - skomentował.

Prezes Pomorskiego Związku Piłki Nożnej nie dziwi się również, że ofensywnego pomocnika Borussii zabraknie na boisku w sobotnim finale Ligi Mistrzów.

"Nie wiem, czy gdybym znalazł się w takiej sytuacji jak Goetze, zagrałbym w takim meczu. Co prawda, jeśli Niemcy coś robią, to starają się wywiązać ze swoich obowiązków perfekcyjnie, niemniej nowy nabytek Bayernu znalazł się w wyjątkowo niezręcznej sytuacji. Poza tym, jeśli faktycznie jest kontuzjowany, a przy okazji nie znajduje się w najwyższej formie, jego udział w tym spotkaniu nie ma żadnego sensu" - ocenił 28-krotny reprezentant Polski.

Uważa on, że Bayern ma w składzie zdecydowanie lepszych piłkarzy niż Borussia. Poza tym kilku graczy tego zespołu w ogóle go nie przekonuje.

"Dla mnie Borussia ma tylko sześciu zawodników światowego formatu. Zaliczyłbym do nich tercet Polaków, Marco Reusa, Matsa Hummelsa i Ilkaya Gundogana. Z kolei w Bayernie piłkarze tej klasy zasiadają nawet na ławce rezerwowych. Ten zespół ma znacznie bardziej wyrównany skład i dłuższą ławkę. Borussia grała praktycznie cały sezon jedną "11" i o ile zdołała spiąć się i dotrzeć do finału Ligi Mistrzów, o tyle w lidze niemieckiej nie była już w stanie dotrzymać kroku rywalowi z Monachium, do którego straciła aż 25 punktów" - przypomniał.

Michalski uważa, że w Londynie Borussia nie zdecyduje się podjąć z Bayernem otwartej walki.

"Moim zdaniem trener Klopp nie zaryzykuje i nie pójdzie na wymianę ciosów. Tym bardziej, że ma do dyspozycji właściwie trzech zawodników kreujących grę w ofensywie, czyli Reusa, Błaszczykowskiego i Lewandowskiego. Oglądałem w tym sezonie ligowe mecze obu zespołów i widać było wyraźnie, że stoperzy Bayernu w ogóle nie dali w nich pograć Robertowi" - zauważył.

Niezależnie od wyniku sobotniego meczu wychowanek Stoczniowca Gdańskiego współczuje nowemu szkoleniowcowi Bayernu. Po sezonie Juppa Heynckesa zastąpi Hiszpan Josep Guardiola.

"To może być wspaniały sezon monachijczyków, którzy w świetnym stylu, prezentując ofensywny, pełen polotu i trochę odbiegający od niemieckich standardów futbol, sięgnęli po mistrzostwo kraju. Bayern może wywalczyć jeszcze dwa trofea, czyli Puchar Europy i Niemiec. Jeśli tak się stanie Guardiola nie będzie miał już czego poprawić ani szansy osiągnąć na lepsze wyniki. Poza tym jestem pewien, że wygrana Bayernu na Wembley nie rozpocznie wieloletniej hegemonii tego zespołu. Inne wielkie kluby na to nie pozwolą" - podsumował.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu finałowego Ligi Mistrzów Borussia Dortmund - Bayern Monachium!

Kto wygra finał Ligi Mistrzów? Dyskutuj!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje