Tymoteusz Puchacz nie może sobie mieć wiele do zarzucenia po meczu z Manchesterem United. Jego Sabah przegrał 0:4, ale polski defensor miał naprawdę niezły strzał z rzutu wolnego, wygrał pięć pojedynków, podawał z 84-procentową skutecznością, a po dwóch piłkach od niego padał strzał. Gdyby Joy Lance Mickels był skuteczniejszy, mogło się skończyć asystą.
Po meczu Puchacz udzielił wywiadu Przemysławowi Rudzkiemu z Canal+ Sport. Nie zamierzał zakłamywać rzeczywistości. - Różnica jest ogromna. Ich najtańszy zawodnik to równowartość naszego składu. Jest moment, gdzie oni dają ci grać, nawet masz sytuację przy 1:0, ale gdy zdrzemniesz się na chwilę, to Bruno (Fernandes - red.) to zobaczy, wklei podanie między linie i wyciągasz piłkę z siatki. Ten poziom jest na razie dla nas za wysoki i było to widać. Tak jak mówiłem, cały skład to był debiut w Lidze Mistrzów. Zetknąć się z nimi dzisiaj to jest dla nas lekcja. Nasz trener jest na tyle inteligentny i mamy na tyle inteligentnych zawodników, że wyciągniemy z tego wnioski i powalczymy w tej edycji - powiedział.
Puchacz podszedł do fanów United. Nagrało się. Naprawdę to powiedział
W pozostałych siedmiu starciach ekipa z Azebejdżanu zmierzy się kolejno ze Slavią Praga, Borussią Dortmund, Vikingiem Stavanger, Barceloną, Villarrealem, Napoli i Arsenalem. Terminarz ma naprawdę bardzo trudny i cieszyć powinien każdy zdobyty punkt.
- To są te detale, to tak właśnie wygląda. Gdy jedziemy z kontrą i oni zabiorą nam piłkę, to jest bramka. Gdy oni idą z kontrą, to 10 na 10 piłek jest dokładnych. To jest ta różnica w jakości. Czujesz jakby nic nie miało się wydarzyć, a nagle jest groźna sytuacja (...) Teraz grasz na Old Trafford przeciwko najlepszym na świecie, widzisz że jesteś trochę słabszy. To decyduje, kto gra w Manchesterze, a kto w innych klubach - podkreślił.
Już po opuszczeniu stadionu został nagrany pod nim. Podszedł do czekających fanów. Zgodził się, że United jest największym klubem na świecie, powiedział zgromadzonym, że kibicuje "Czerwonym Diabłom" i gra przeciwko nim była wspaniałym doświadczeniem. Po nim utwierdził się w przekonaniu, że wspomniany Fernandes jest najlepszym zawodnikiem zespołu. Ujawnił też, że wziął koszulkę od Marcusa Rashforda, choć jak przyznał w piątkowy poranek w Kanale Sportowym, angielski skrzydłowy nie zgłosił chęci wzięcia jego trykotu w zamian.
Co ciekawe, w gronie stojących fanów znalazł się też Polak, który poprosił Puchacza o zdjęcie.
















