Reklama

Reklama

PSG - RB Lipsk. Paris Saint-Germain może stracić 50 milionów euro

Paris Saint-Germain podejmuje we wtorek na Parc des Princes RB Lipsk (transmisja Polsat Sport Premium 2, godz. 20.45). Mistrzowie Francji są w krytycznej sytuacji. Jeśli przegrają, mają małe szanse na wyjście z grupy. A brak awansu będzie ich słono kosztować.

Na przedmeczowej konferencji prasowej trener paryżan nazwał ten mecz "finałem". Przynajmniej dla PSG spotkanie ma taką rangę. Zwycięstwo oznacza zachowanie szans na awans, remis je znacząco podtrzymuje, a porażka praktycznie przekreśla.

Reklama

Gdyby paryżanie zostali wyeliminowani straty finansowe byłby ogromne.  Dziennik "L’Equipe" ocenia, że wyniosłyby od 40 do 50 milionów euro. Skąd taka kwota?

Zakładając awans i ewentualny powrót kibiców na Parc des Princes na mecz 1/8 finału PSG straciłoby od pięciu do sześciu milionów euro. Brak wpływów z transmisji telewizyjnych w fazie pucharowej wyniósłby kilkanaście milionów euro, a prawdopodobnie przekroczyłaby 20 milionów. Jeśli PSG będzie jedynym francuskim klubem w fazie pucharowej LM - na co się zanosi - strata w tej pozycji, będzie dużo większa.

W poprzednim sezonie paryżanie za występ w fazie grupowej oraz wyniki sportowe zarobili 39,15 milionów euro. Już teraz wiadomo, że w obecnej edycji dostaną mniej, bo przegrali dwa mecze i mogą stracić kolejne punkty. Sam awans do 1/8 finału gwarantuje 9,5 miliona euro.

Dla PSG klęska w fazie grupowej byłaby bardziej dotkliwa w kontekście wpływów z poprzedniego sezonu. Mistrzowie Francji awansowali do finału Champions League, w którym przegrali z Bayernem Monachium. W sezonie 2019/20 zarobili 127 milionów euro.

Teoretycznie francuski klub nie powinien się przejmować takimi stratami. Od 2011 roku znajduje się w rękach Katarczyków, którzy w ostatnich latach zapewnili PSG nieograniczony budżet. Ale czas braku odpowiedzialności finansowej w Paryżu już się skończył.

W klubie uważnie zwracają uwagę na budżet z powodu wymagań finansowego fair play, kryzysy spowodowanego przez pandemię koronawirusa, a w ostatnim czasie ze względu na potrzebę przygotowania nowych kontraktów dla dwóch gwiazd klubu - Kyliana Mbappe i Neymara.

Zwycięstwo z RB Lipsk ma w tym kontekście zupełnie inne znaczenie niż tylko walka o punkty i prestiż. To także być albo nie być trenera Thomasa Tuchela. Niemiecki szkoleniowiec gra o wysoką stawkę. Jeśli nie awansuje prawdopodobnie nie będzie dłużej pracował na Parc des Princes. Wypłata odszkodowania za jego zwolnienie byłaby znacząco niższa (od 10 do 15 milionów euro) niż straty spowodowane przez brak awansu.

Tuchel wierzy jednak w metamorfozę prowadzonej przez siebie drużyny. Ma do tego podstawy. Do gry w PSG wracają Mbappe i Neymar. Od występu tych dwóch gwiazd głównie zależy, czy - co wydawało się do niedawna niewyobrażalne - paryżanie będą musieli zaciskać pasa.

ok



Dowiedz się więcej na temat: Paris Saint-Germain | Liga Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje