Pozamiatane. Koncert Bayernu we Włoszech. 6:1 i rozpacz, Calcio upokorzone
Trudno silić się na budowanie jakiegokolwiek napięcia przed rewanżem w Monachium. Bayern w Bergamo całkowicie zdemolował i upokorzył Atalantę. W pierwszym meczu rywalizacji mającej wyłonić ćwierćfinalistę Ligi Mistrzów padło aż siedem goli. Wszystkie poza jednym zostały strzelone przez "Die Roten". Tym samym jakiekolwiek emocje w tym dwumeczu zostały zgaszone już w pierwszym starciu. Bayern udowodnił tym występem, że jest mocnym kandydatem do wygrania Ligi Mistrzów w sezonie 2025/26.

Bayern Monachium wyszedł na murawę stadionu w Bergamo z jednym celem: bezlitośnie rozstrzelać Atalantę i rozstrzygnąć wszystko już w pierwszym meczu.
Gola na 1:0 w 12. minucie zdobył Stanisić, który uwolnił się od krycia w polu karnym i zaatakował piłkę posłaną płasko w okolice pola bramkowego. Po tym ciosie Atalanta Bergamo nie zdążyła się jeszcze otrzepać, a już nadszedł drugi.
W 22. minucie było już 2:0. Michael Olise znowu udowodnił, że Bayern podjął doskonałą decyzję, sprowadzając go z Crystal Palace. Był to znakomity strzał lewą nogą zza pola karnego. Piłka dokręciła się tuż przy dalszym słupku.
W 25. minucie było już "po kompocie". Padł bowiem gol na 3:0. Tym razem Michael Olise zaliczył asystę, a na listę strzelców wpisał się Serge Gnabry. Więcej bramek przed przerwą już nie padło. Trudno było oczekiwać, że po zmianie stron gospodarze odwrócą losy spotkania.
Definitywny koniec emocji już po pierwszym meczu. Bayern upokorzył Atalantę w Bergamo
Po przerwie Atalanta nie zaczęła odrabiać strat. Wręcz przeciwnie. W 52. minucie gola na 4:0 zdobył Nicolas Jackson. To był jednak dopiero początek bezlitosnej egzekucji na Atalancie.
W 64. minucie najlepszy piłkarz Bayernu Monachium pod nieobecność Harry'ego Kane'a, czyli Michael Olise, zdobył swojego drugiego gola dla "Die Roten". W tym momencie było już 5:0. Koncert gości w Bergamo trwał jednak dalej.
Zaledwie trzy minuty później gola zdobył zawodnik, który niedawno wrócił do gry w piłkę po bardzo poważnej kontuzji (doznał jej podczas Klubowych Mistrzostw Świata tuż przed sezonem).
Jamal Musiala, bo o nim mowa, wykorzystał dobre, silne dośrodkowanie w pole karne. Miał to szczęście, że piłka została wycelowana idealnie w miejsce, w którym się znalazł. I wbił futbolówkę z małej odległości. Było już 6:0 dla Bayernu. W trzeciej doliczonej minucie do drugiej połowy Atalanta zdobyła jeszcze bramkę, ale trudno nazwać ją "honorową".
Mecz zakończył się wynikiem 6:1. Tym samym upokorzona została nie tylko Atalanta, ale całe Calcio. Drużyna z Bergamo jest bowiem ostatnim reprezentantem włoskiej piłki w Lidze Mistrzów. Delikatnie mówiąc - nie uratowała honoru Serie A w pierwszym starciu z Bayernem Monachium.
W końcówce meczu "wykartkowali się" Michael Olise i Joshua Kimmich. Oznacza to, że nie będą mogli zagrać w rewanżu. Nie ma to już jednak większego znaczenia.











