Potężny wstrząs w Madrycie. Real ma nowego bohatera. Deklasacja w Lidze Mistrzów
Real Madryt pokonał 3:0 Manchester City w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Bohaterem wieczoru okazał się Federico Valverde, który jeszcze przed przerwą pokonał bramkarza rywali trzykrotnie. Dla kapitana zwycięzców to pierwszy hat-trick w barwach "Los Blancos". Triumf wicemistrzów Hiszpanii mógł okazać się bardziej okazały, ale po zmianie stron Vinicius Junior nie wykorzystał rzutu karnego.

Jeśli ktoś chciał snuć prognozy oparte wyłącznie na kursach bukmacherskich, musiał wierzyć, że Real Madryt będzie prosił w tym spotkaniu o niski wymiar kary. Ale taka wizja miała się okazać na wskroś chybiona. Została unicestwiona jeszcze przed przerwą przez jednego zawodnika.
Tyle że przed pierwszym gwizdkiem faktycznie nic podobnego scenariusza nie zapowiadało. "Królewscy" wciąż borykają się z plagą kontuzji i muszą sobie radzić bez najlepszego strzelca La Liga - Kyliana Mbappe. W dodatku wciąż pamiętali grudniową wizytę Manchesteru City, która zakończyła się dla nich porażką 1:2.
Federico Valverde strzela tylko ostrą amunicją. Hat-trick kapitana po 42 minutach. Euforia na Santiago Bernabeu
Pierwsze 20 minut upłynęło na chaotycznych atakach z obu stron. Nic nie zwiastowało, że bohater wieczoru objawi się jeszcze w pierwszej połowie. Ale wtedy do akcji wkroczył Federico Valverde i pociągnął za cyngiel po raz pierwszy.
W akcji zakończonej golem pierwsze i zarazem ostatnie podanie zaliczył... bramkarz Thibaut Courtois, co oznacza, że od dzisiaj ma na koncie najwięcej asyst w historii LM wśród golkiperów - dokładnie trzy. Po zagraniu Belga piłka trafiła do Valverde, a ten - startując spod linii bocznej - dotknął ją jedynie trzy razy. Tylko po to, by w finalnej fazie natarcia uderzyć do pustej bramki.
To był majstersztyk. Ale 27-letni pomocnik dopiero zaczynał swoje show. Drugi cios wyprowadził w 27. minucie. Wpadł z impetem między defensorów MC, przymierzył precyzyjnie "po długim" rogu i było 2:0!
Krótko przed przerwą ten sam zawodnik zabawił się z rywalami ponownie. Tym razem swobodnie przerzucił piłkę nad głową zdezorientowanego Marca Guehi i uderzył wolejem nie do obrony. To był nokaut.
Dla Valverde, grającego z kapitańską opaską na ramieniu, to zarazem pierwszy hat-trick w barwach "Los Blancos".
Po zmianie stron "Obywatele" nie byli w stanie podnieść się do pionu. Przed upływem godziny mogli stracić czwartą bramkę, gdy w polu karnym faulowany przez Gianluigiego Donnarummę był Vinicius Junior. Do "jedenastki" podszedł sam poszkodowany, ale z naskoku uderzył fatalnie i włoski golkiper zdołał się zrehabilitować.
Goście mieli szansę na honorowe trafienie kwadrans przed końcowym gwizdkiem. W podwórkowy sposób panowanie nad piłką stracił wówczas Thiago Pitarch. Sytuacyjny strzał z bliskiej odległości oddał Nico O'Reilly, jednak w sobie tylko znany sposób futbolówkę zatrzymał nogą Courtois.
Rewanż 17 marca w Anglii. Ekipa Josepa Guardioli stoi przed arcytrudnym zadaniem. Real jedną nogą jest już ćwierćfinale Champions League. Znajdzie się tam, jeśli tylko na City of Manchester Stadium uniknie katastrofy sezonu.













