Wrze. Barcelona idzie na całość. Będzie protest
Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów pomiędzy FC Barceloną i Atletico przyniosło dużo emocji. Po zakończeniu spotkania mówi się jednak najwięcej o decyzjach sędziego Istvana Kovacsa. Okazuje się, że "Blaugrana" czuje się na tyle poszkodowana przez arbitra - który w ostatnich latach również prowadził ich ważne mecze i nie zapisał się dobrze w pamięci Hiszpanów, że "Barca" ma mieć w planach złożenie protestu. Tak donoszą źródła "AS-a".

Środowe spotkanie z Atletico Madryt zakończyło się niemałą katastrofą dla Barcelony. Porażka 0:2, a do tego czerwona kartka dla Pau Cubarsiego sprawiły, że Katalończykom trudno będzie odwrócić losy dwumeczu.
Po spotkaniu jednak najwięcej mówiło nie tylko o dyspozycji poszczególnych zawodników, ale także o decyzjach podejmowanych przez sędziego Istvana Kovacsa oraz jego asystentów. Sporo do powiedzenia na ten temat miał, chociażby Hansi Flick.
- Dla mnie również powinna być czerwona kartka dla Atletico, bo bramkarz zaczął akcję, wznowił grę, a obrońca zatrzymał piłkę ręką. Dla mnie to jasna sytuacja, ale może znajdą na to jakąś inną interpretację - stwierdził niemiecki trener w rozmowie z "Canal+".
Okazuje się, że FC Barcelona nadal ma pamięci spotkania sędziowane przez rumuńskiego arbitra w przeszłości i zamierza wyciągnać dotkliwe konsekwencje - jak informuje hiszpański "AS".
- Klub rozważa złożenie formalnej skargi do UEFA: zagranie ręką przez Dumfriesa w 2022 r., możliwy faul na Gerardzie Martínie w półfinale ubiegłego sezonu, czerwona kartka dla Araújo w sezonie 2023-24 i potencjalny rzut karny po zagraniu ręką Pubilla w tę środę... - wyliczają tamtejsi dziennikarze, powołując sie na swoje źrodła.
Nie tylko Kovacs przyciąga uwagę Katalończyków, ale również Christian Dingert, który odpowiedzialny był za VAR. Polskim kibicom to nazwisko może wydać się znajome, bowiem Niemiec niedawno pełnił tę samą funkcję podczas finału baraży Szwecja - Polska, gdzie również nie zabrakło kontrowersji po decyzjach arbitrów.
Po sensacyjnym odpadnięciu z Pucharu Króla - po rywalizacji właśnie z Atletico Madryt, FC Barcelona chciała uratować sezon poprzez zdobycie kolejnego mistrzostwa kraju, jak i wywalczeniu pucharu Ligi Mistrzów. O ile rywalizacja w La Liga idzie po ich myśli, to przed rewanżem z "Los Colchoneros", Katalończycy są w bardzo trudnej sytuacji.
Rewanż na Estadio Metropolitano rozegrany zostanie we wtorek 14 kwietnia. Relacja tekstowa prowadzona będzie na portalu sport.interia.pl.














