Popis City przeciw Borussii w hicie Ligi Mistrzów. Decyzja Marciniaka wzbudziła kontrowersje
Czwarta kolejka fazy ligowej Ligi Mistrzów znalazła swe zwieńczenie wieczorem 5 listopada - i fani futbolu mogli w tym przypadku obserwować m.in. wielki angielsko-niemiecki hit, bowiem Manchester City podjął na Etihad Stadium Borussię Dortmund. Z tej potyczki zwycięsko wyszli "The Citizens", którzy pokonali rywali 4:1. Całości, jako arbiter główny, doglądał Szymon Marciniak, który popełnił co najmniej jedną dyskusyjną decyzję.

Manchester City po niedawnej wpadce w meczu z Aston Villą prędko powrócił na zwycięską ścieżkę i najpierw ograł w Pucharze Ligi Swansea City, a następnie pokonał też Bournemouth w Premier League. Choć były to bez dwóch zdań bardzo dobre sygnały dla kibiców, to trzeba przyznać, że - nawet biorąc poprawkę na dobrą dyspozycję "Wisienek" w tym sezonie - nie byli to rywale z najwyższej możliwej półki.
"The Citizens" jednak 5 listopada stanęli przed kolejnym istotnym sprawdzianem i spróbowali swoich sił w Lidze Mistrzów przeciwko Borussii Dortmund - a ta była mocno rozpędzona, bowiem klub z Nadrenii Północnej-Westfalii zaliczył wcześniej cztery wygrane z rzędu.
Liga Mistrzów: Manchester City - Borussia Dortmund. Przebieg i wynik pierwszej połowy meczu
Pierwsze chwile trwania spotkania upłynęły pod znakiem intensywnej walki w środku pola - ostatecznie w 3. minucie długa piłka została skierowana na Adeyemiego, któremu jednak skutecznie przeszkadzał jeden z oponentów, w związku z czym gracz BVB nie miał szansy na oddanie strzału.
Potem "Die Borussen" zrobili też nieco zamieszania pod bramką Donnarummy po wykonanym rzucie rożnym, ale koniec końców futbolówka została wybita przez Nunesa. W odpowiedzi "Obywatele" ruszyli zaraz potem, w 6. minucie, z ofensywą, w ramach której Doku zszedł z lewego skrzydła i próbował dogrywać do któregoś z kolegów, ale piłka po rykoszecie od Sabitzera wypadła za linię końcową.
Z przodu w przypadku gości nieustannie aktywny pozostawał Adeyemi, który w 8. minucie starał się dogrywać do Guirassy'ego, ale skutecznie zablokował go Nico Gonzalez. W następnych minutach mocno pokazywał się z kolei Foden, który m.in. uderzył mocno, choć niecelnie, z dystansu.
Gdy mijał mniej więcej kwadrans gry z rajdem próbował ruszyć Savinho, dobiegając do piłki zagranej na wolne pole przez Nunesa. Ostatecznie jednak został on sfaulowany przez spóźnionego Svenssona, któremu Marciniak za ten wybryk pokazał żółtą kartkę. Szwed nieco odkupił potem swoje winy, blokując jedną z prób dośrodkowania "The Citizens".
W 19. minucie próbę uderzenia z dystansu - z okolic 25. metra - wykonał Nico, ale został momentalnie zablokowany, po czym arbiter odgwizdał pozycję spaloną O'Reilly'ego. Trzy minuty później zaś Foden napędził nową ofensywę, zagrywając na skrzydło do Savinho. Ten szukał swym podaniem Haalanda, ale Norweg minął się z futbolówką.
Phil Foden dopiął swego jednak jeszcze w 22. minucie - uderzył on zza 16. metra, a lecąca przy ziemi, wpadająca z czasem w kozioł piłka znalazła się w siatce obok bezradnego w tej sytuacji Kobela.
Golkiper chwilę potem miał też nieprzyjemne starcie z Reijndersem, który starał się prędko podwyższyć prowadzenie gospodarzy. Po zderzeniu obu panów na szczęście nikomu nie stała się ostatecznie większa krzywda.
W 27. minucie Haaland wykonał heroiczny wysiłek, przedzierając się w głąb pola karnego będąc dosłownie otoczonym przez oponentów - ostatecznie podał do O'Reilly'ego, którego uderzenie z pierwszej piłki odbił jednak - jedną ręką - Kobel.
Bramkarz zaraz potem wybił też wrzutkę Savinho, ale był bezradny w 29. minucie gdy Haaland posłał prawdziwą "bombę" z nieprzesadnie dużej odległości, będąc w zasadzie niepilnowanym, bowiem Bensebaini nieco się pogubił w obronie. Było 2:0 dla City.
W 32. minucie Borussia po dłuższej chwili znów ruszyła z atakiem - Nmecha próbował zagrywać do Guirassy'ego, ale ten był zbyt mocno pilnowany przez przeciwników. W ramach riposty zaraz potem Reijnders huknął niczym z armaty i tylko refleks Kobela uchronił BVB przed utratą kolejnej bramki.
Po pewnym czasie, w 38. minucie, pod bramką Borussii znów zrobiło się groźnie - Haaland dostał dużo wolnego miejsca wewnątrz "szesnastki" i poszukał podaniem O'Reilly'ego, natomiast skończyło się tylko na (niewykorzystanym) rzucie rożnym. Następnie zdecydowany atak na bramkę Donnarummy wykonał Adeyemi, ale Włoch skutecznie, choć nie do końca pewnie, odbił strzał.
Ekipa z Dortmundu nie przestawała naciskać - a zwłaszcza Adeyemi. Koniec końców jednak ani, on, ani żaden z jego kolegów nie miał czystej sytuacji strzeleckiej. Inaczej było w 43. minucie w przypadku Haalanda, który uderzył tuż zza linii pola karnego, ale tym razem Kobel skutecznie zatrzymał sunącą po murawie futbolówkę.
Norweg tuż przed przerwą miał jeszcze jedną doskonałą szansę - Savinho w dobrze podał w jego stronę gdy środkowy napastnik zdążył się już rozpędzić mknąć w stronę bramki BVB, ale golkiper oponentów w ostatnim momencie zainterweniował tu wślizgiem.
Do przerwy rezultat nie uległ zmianie, choć jeszcze w ostatnich sekundach pierwszej połowy strzał - mocno niecelny - wykonał Guirassy.
Liga Mistrzów: Manchester City - Borussia Dortmund. Przebieg i wynik drugiej połowy meczu
Zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony spotkania gospodarze ruszyli do szturmu bramki Borussii - mocny strzał wykonał Savinho, ale Kobel stanął tu na wysokości zadania. Potem zaś, już po drugiej stronie murawy, próbę uderzenia wykonał Nmecha, ale Donnarumma pozostał tu niepokonany.
W 50. minucie MC znów próbowało szczęścia w "szesnastce" przeciwników - Gvardiol szukał swym podkręconym dośrodkowaniem jednego z kolegów, ale tym razem obrona "Die Borussen" zadziałała bez najmniejszego zarzutu.
Następnie, w 52. minucie, bardzo efektowny rajd prawą flanką wykonał Savinho - ostatecznie jednak został przyblokowany przez Svenssona, a podyktowany następnie korner nie przyniósł podopiecznym Guardioli przesadnej korzyści.
Do ciekawej sytuacji doszło w 55. minucie - wówczas to futbolówka trafiła do Haalanda, który próbował zagrać do O'Reilly'ego, ale ten, już w zasadzie upadając, stracił futbolówkę, która trafiła do Doku. Gdy ten, jak się zdaje, próbował sobie ustawić piłkę do strzału, dobiegł do niej... Haaland, który uderzył wprost w Kobela.
"Obywatele" zaraz potem jednak podwyższyli przewagę - Reijnders podał do mającego trochę miejsca przed polem karnym Fodena, a ten lekko podprowadził piłkę i uderzył wprost do siatki. Było 3:0, choć pojawił się pewne kontrowersje, bo nieco wcześniej Savinho w walce o futbolówkę praktycznie staranował Bensebainiego - zasadnym było pytanie, czy Marciniak nie powinien anulować gola i odgwizdać faul.
Sytuacja ta tylko dodała wiatru w żagle City - Savinho niebawem oddał mocny strzał z woleja, ale trafił wysoko ponad poprzeczkę. Przełamanie dla piłkarzy Kovaca nadeszło dopiero w 65. minucie, kiedy to Guirassy, nieco z przypadku, znalazł sobie przestrzeń do ruszenia pod bramkę. Napastnik uderzył mocno, ale w Donnarummę, który znów był tam, gdzie trzeba, niwelując zagrożenie.
Gwinejczyk zresztą niebawem zszedł z boiska, natomiast rolę głównego atakującego przejął zaraz potem na powrót Adeyemi. Potem jednak doskonałą szansę miała znów drużyna z Etihad - Haaland o włos minął się z piłką po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wykonanym przez Reijndersa.
Wolny okazał się przy tym kluczowy dla akcji, po której Borussia w końcu zdobyła gola - w 72. minucie, po stałym fragmencie gry wykonanym kombinacyjnie, Ryerson dośrodkował wprost na Waldemara Antona, który z bliska nie mógł nie trafić do siatki.
Niemiecka drużyna "poczuła krew" - i kolejne minuty upłynęły na następnych zaciekłych atakach BVB. Najbardziej spektakularną sytuacją była ta z 81. minuty, kiedy to Donnarumma wyciągnął piłkę wślizgiem spod nóg dwóch kolejnych rywali. Wiele ryzykował, ale ryzyko się opłaciło.
Potem w końcu MC miało znowu swoją szansę - Cherki jednak nie wyrobił się z opanowaniem futbolówki w boisku, ale na jego obronę należy powiedzieć, że skutecznie mu w tym przeszkadzano.
Ostatecznie "Obywatele" dobili rywali już w doliczonym czasie gry - a bohaterem okazał się tu wspominany już Rayan Cherki, który - niespecjalnie niepokojony - podbiegł z futbolówką w stronę bramki i płaskim strzałem postawił kropkę nad "i". Wszystko to zaczęło się od wcześniejszego nieudanego, bo za mocnego, podania Cana do Silvy, który nie opanował piłki, a ta powędrowała właśnie do Cherkiego.
Tym samym City zdecydowanie - 4:1 - ograło ekipę gości.
Liga Mistrzów. Kiedy kolejne mecze City i Borussii?
Manchester City swój kolejny mecz w Lidze Mistrzów rozegra 25 listopada o godz. 21.00 mając za przeciwnika inny klub z Niemiec - Bayer Leverkusen. Borussia Dortmund z kolei dokładnie tego samego dnia i o tej samej porze spróbuje swych sił przeciwko Villarrealowi. Szykują się tu naprawdę intrygujące zmagania.












