Karabach Agdam przez lata był absolutnym koszmarem polskich klubów w europejskich pucharach. Wielokrotny mistrz Azerbejdżanu na swoim rozkładzie ma Wisłę Kraków (2010 rok), Piasta Gliwice (2013), Legię Warszawa (2020) oraz Lecha Poznań (2022). Jedynymi, którzy byli w stanie wyeliminować Azerów, byli gracze Rakowa Częstochowa w eliminacjach Ligi Mistrzów w sezonie 2023/24.
Karabach przez lata regularnie występował w fazach grupowych europejskich pucharów. Najdalej dotarł do 1/16 finału Ligi Europy, otwiera się w nowym oknie w sezonie, który rozpoczęli od wpadki z Rakowem. Największym sukcesem pozostaje jednak awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Nastąpiło to w sezonie 2017/18, gdy barwy tego klubu reprezentował m.in. Jakub Rzeźniczak. Azerowie w "grupie śmierci" z Chelsea, Atletico Madryt i AS Romą zajęli ostatnie miejsce, lecz dwa remisy uzyskane z hiszpańskim zespołem stanowi powód do chluby.
Po zeszłotygodniowej wygranej w Budapeszcie Karabach był już bardzo bliski drugiego w historii awansu do zasadniczej fazy Champions League. Wygrana 3:1 na wyjeździe z Ferencvarosem stanowiła bardzo solidną zaliczkę przed rewanżem w swoim kraju. Co musi cieszyć, podstawowym golkiperem mistrza Azerbejdżanu jest Mateusz Kochalski.
Mistrz Azerbejdżanu po raz drugi w historii zagra w Lidze Mistrzów. Polski bramkarz bohaterem końcówki spotkania
Polski golkiper w rewanżowym spotkaniu nie miał łatwego życia. Węgrzy w Baku bardzo szybki ruszyli do odrabiania strat, czego efektem była bramka Lenny'ego Josepha z 12. minuty meczu. Karabach na stratę gola zareagował wyśmienicie i jeszcze przed przerwą nie tylko odrobił straty, ale na dodatek dołożył jeszcze jedno trafienie do dorobku wypracowanego w pierwszym spotkaniu.
Bramki Leandro Andrade oraz Abdellaha Zoubira sprawiły, że Węgrom do doprowadzenia do dogrywki brakowało aż trzech goli. Wielu mogło sądzić, że w tym dwumeczu wszystko jest już rozstrzygnięte. Nic bardziej mylnego, Ferencvaros sprawił, że losy tej potyczki pozostawały niepewne do samego końca.
Przy bramce z rzutu karnego Barnabasa Vargi Kochalski nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Polski bramkarz dał się natomiast zaskoczyć w 82. minucie, przy okazji z pozoru niegroźnego rzutu wolnego. Do futbolówki ustawionej z lewej strony boiska podszedł 19-letni Alex Toth. W momencie gdy każdy spodziewał się dośrodkowania, Węgier posłał bardzo mocną i precyzyjną piłkę. Ta minęła nie tylko wszystkich zgromadzonych piłkarzy w polu karnym, ale zaskoczyła także Kochalskiego, wpadając mu "za kołnierz".
Niektórzy mogliby Kochalskiego krytykować za to zagranie. Nie można jednak zbagatelizować zagrania Totha, które było najwyższej klasy. Polski bramkarz chwilę później uratował swój zespół, notując fantastyczną interwencję. W 86. minucie Kochalski znakomicie interweniował na linii bramkowej, wybijając bardzo mocny strzał głową Vargi. Gdyby nie ta parada, niewykluczone, że Karabach nie zagrałby w Lidze Mistrzów. Ferencvaros finalnie wygrał 3:2, lecz do dogrywki zabrakło im jednego gola.
Mateusz Kochalski będzie miał okazję do debiutu w najbardziej prestiżowych rozgrywkach piłkarskich. Swoich rywali w fazie ligowej Ligi Mistrzów Karabach pozna już w czwartek. O godzinie 18:00 w Monako rozpocznie się losowanie tych rozgrywek, a jego przebieg będzie można śledzić na łamach serwisu Interia Sport, otwiera się w nowym oknie.
Zobacz również:














