Reklama

Reklama

​Po inauguracji Ligi Mistrzów głośno o napastnikach. Także o Polakach

"Polska ma najlepszych snajperów w tej edycji Ligi Mistrzów" - tak kibice z dumą, ale też przymrużeniem oka pisali po wtorkowych spotkaniach piłkarskiej elity. Ale nie tylko nasi snajperzy byli na ustach fanów, choć niektórzy zawodnicy woleliby tego uniknąć.

Wyniki, tabela, statystyki Ligi Mistrzów - TUTAJ

Arkadiusz Milik zdobył obie bramki dla Napoli w wygranym spotkaniu z Dynamem Kijów (2-1), a Robert Lewandowski rozpoczął strzelanie w meczu Bayern Monachium - FK Rostów (5-0).

Pogoń za Messim

Po zakończeniu spotkań na Twitterze pojawiły się komentarze, że pod względem skuteczności może z nami mierzyć się tylko Argentyna, bo Lionel Messi skompletował hattrick w spotkaniu z Celtikiem Glasgow (7-0).

Reklama

Głośno było też o innym napastniku Barcelony - Luisie Suarezie. A dokładniej o jego bramce na 6-0. Urugwajczyk umiejętnie przyjął piłkę i pięknym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Szkotów.

Być może ta bramka nie odbiłaby się takim echem, gdyby nie niemal bliźniacza sytuacja Edinsona Cavaniego, która zakończyła się kompletnym niepowodzeniem.

Zestawienie obu zagrań rozbawiło internautów. A wyglądało to tak:

Szybkie kartki

Cavani w spotkaniu z Arsenalem zrobił jednak zdecydowanie więcej, by kibice PSG zatęsknili za Zlatanem Ibrahimoviciem, który latem odszedł do Manchesteru United. Urugwajczyk marnował bowiem sytuację za sytuacją i gdyby błysnął umiejętnościami klasowego snajpera, to w klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów były już nad Messim.

Zresztą bohaterem niecodziennej sytuacji w 1. kolejce Ligi Mistrzów był inny napastnik biorący udział w tym meczu, czyli Olivier Giroud. Zawodnik Arsenalu zaczął spotkanie na ławce rezerwowych, ale w drugiej połowie miał rozruszać ofensywę Anglików.

Na boisko wszedł w 64. minucie, by jeszcze przed zakończeniem spotkania opuścić je ze spuszczoną głową. Giroud otrzymał bowiem dwie żółte kartki i w doliczonym czasie gry został wyrzucony przez sędziego do szatni.

Zaiskrzyło

Okoliczności, w jakich doszło do tej sytuacji też nie są do końca poważne. Marco Verratti i Giroud mieli już po żółtej kartce, a w samej końcówce między nimi zaiskrzyło.

"Wiedziałem, że muszę uważać, więc nie chciałem żadnych kłopotów" - zapewniał po spotkaniu Giroud.

Francuz przyznał, że nadepnął na nogę Verattiego, ale zapewniał, że zrobił to zupełnie przypadkowo. Włoch z kolei spowodował upadek Giroud i między zawodnikami doszło do sprzeczki. Sędzia nie chciał się temu jednak przysłuchiwać i obu graczom pokazał żółte kartki.

W środę zakończenie 1. kolejki Ligi Mistrzów.

Wyniki, tabela, statystyki Ligi Mistrzów - TUTAJ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje