Reklama

Reklama

Piszczek: Obrońca jest od bronienia

Łukasz Piszczek nie był tym razem bohaterem Borussii Dortmund w meczu z Ajaksem Amsterdam. Niemieccy dziennikarze chwalili go jednak za pracę w obronie, bo głównie na tej się skupił w środowym spotkaniu.

Borussia rozegrała w stolicy Holandii znakomite spotkanie, prowadziła już z Ajaksem nawet 4-0 i miała okazję do podwyższenia wyniku. Spośród polskich piłkarzy najczęściej chwalony był strzelec dwóch bramek Robert Lewandowski, ale dobrą robotę na boku obrony wykonał też Łukasz Piszczek, rzadziej niż zwykle włączający się do ataku.

- Są takie mecze w Borussii, ale także i w reprezentacji - zaznacza zawodnik, często ganiony za to, że w kadrze prezentuje się słabiej niż w klubie.

Reklama

INTERIA.PL: Rok temu w piątej kolejce przegraliście w Londynie z Arsenalem i straciliście szansę na wyjście z grupy Ligi Mistrzów. Teraz w tej piątej kolejce pewnie wygraliście w Amsterdamie 4-1 i zapewniliście sobie pierwsze miejsce.

Łukasz Piszczek: - Cieszy nas to, że dzięki dobrej grze zapewniliśmy sobie awans już teraz, i to jako zwycięzcy grupy. Wtedy się nie udało, czegoś zabrakło. Teraz gramy znakomicie.

Nie wpadniecie na najmocniejsze kluby wiosną, a to też ma znaczenie.

- Nie zastanawiałem się jeszcze, na kogo możemy trafić, a kto nam odpadnie. To dopiero będzie wiosną, więc teraz nie ma znaczenia. Przed końcem roku czeka nas jeszcze sporo spotkań w Bundeslidze, a to w niej musimy dobrze grać, by osiągnąć cel, jakim jest pozycja gwarantująca start w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.

Dzięki tym dzisiejszym wynikom, waszej wygranej oraz remisowi Realu, też będziecie mogli na większym luzie podejść do spotkania z Manchesterem City?

- Nie wiem, trener zdecyduje. (uśmiech)

W meczu z Ajaksem miałeś chyba trochę więcej zadań defensywnych niż zwykle, a przed tobą rywali często atakowali Reus i Gotze. Taka była taktyka?

- Są takie mecze i to widać nie tylko w Borussii, ale i w reprezentacji. Tam też często się nie włączam, bo mam inne zadanie i trzeba to dostrzegać. Obrońca jest przede wszystkim od tego by bronić, a nie atakować.

W 4. minucie Daley Blind sprzed twojego nosa dośrodkował w pole karne, a piłka omal nie zaskoczyła waszego bramkarza Romana Weidenfellera.

-  Świadomie puściłem tę piłkę, widziałem, że tam nic groźnego nie powinno się wydarzyć po tej wrzutce. Myślałem, że Roman raczej spokojnie złapie tę piłkę.

Kto był bohaterem w Borussii?

- Cały zespół, każdy pracował na sukces kolegi. Graliśmy bardzo konsekwentnie w obronie, nie pozwalaliśmy Holendrom na zbyt wiele. A jak się ma takich zawodników jak Marco Reus, Mario Goetze czy Robert, potrafiących wykorzystać sytuacje, które nie są stuprocentowymi, to bardzo pomaga całej reszcie. Cieszymy się, że mamy ich w drużynie.

Rozmawiał w Amsterdamie Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Piszczek | Borussia Dortmund | Liga Mistrzów | Juergen Klopp

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama