Reklama

Reklama

Piłkarze chcą zapłacić pół miliona złotych jednemu z kibiców

Piłkarze Dinama Zagrzeb chcą nagrodzić milionem kun (ok. 560 tysięcy złotych) jednego ze swych kibiców. W ten sposób zachęcają do przyjścia na stadion na mecz Ligi Mistrzów przeciwko Paris St. Germain.

Mistrzowie Chorwacji rozpoczęli rozgrywki od dwóch porażek po 0:2 - u siebie z FC Porto i na wyjeździe z Dynamem Kijów. Na stołecznym obiekcie Maksimir podczas potyczki z Portugalczykami było zaledwie 4683 widzów. To trzecia najgorsza frekwencja w 20-letniej historii prestiżowej Champions League.

Niewiele lepiej było kilka dni temu podczas wielkich derbów Chorwacji, jak nazywane są spotkania między Dinamem i Hajdukiem Split (porównywalne do konfrontacji Legii Warszawa z Wisłą Kraków - red.). Na trybunach zjawiło się 6000 sympatyków futbolu; gospodarze wygrali 3:1.

Aby nie grać przy pustych krzesełkach piłkarze postanowili ze swych premii przeznaczyć pieniądze na okazałą nagrodę dla jednego, szczęśliwego wylosowanego kibica. Akcję wymyślił najmłodszy w drużynie, 18-letni Mateo Kovacic. Na portalu społecznościowym Facebook napisał, że zawodnicy potrzebują dopingu podczas meczu z PSG (24 października), a jednemu z posiadaczy biletów przekażą aż milion kun.

Reklama

"Wszyscy piłkarze w szatni mnie poparli, więc przyjdźcie i pomóżcie nam" - zaapelował Kovacic, który nie ukrywa, że dwie porażki w LM mogłyby sprawić, że klub mógłby pobić niechlubny rekord sprzed 15 lat. Spotkanie LM słowackiego FC Koszyce z Feyenoordem Rotterdam (0:1), w bramce z Jerzym Dudkiem, oglądało tylko 2662 osób.

Kovavic uważany jest za jeden z największych talentów w chorwackim futbolu. Miejscowe media twierdzą, że francuski trener Arsenalu Londyn Arsene Wenger (w kadrze ma dwóch polskich bramkarzy Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego) chce zapłacić za niego aż 18 milionów euro.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL