Pierwszy taki mecz w historii, sceny w trakcie spotkania Realu. To się jeszcze nie zdarzyło
Finisz fazy ligowej Ligi Mistrzów nie zawiódł - sympatycy futbolu obejrzeli sporo interesujących spotkań a jednym z tych, o którym mówiło się najwięcej, było starcie Benfiki z Realem Madryt na lizbońskim Estadio da Luz. "Orły" - w naprawdę niezwykłych okolicznościach - ograły "Los Blancos" 4:2 i o włos wyszarpały sobie awans do fazy play-off. Spotkanie na "Stadionie Światła" kryje w sobie jednak znacznie więcej piłkarskich smaczków.

Mecz Benfiki z Realem Madryt był - oprócz starcia Liverpoolu z Karabachem Agdam - jedną z dwóch potyczek ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów, w której padło najwięcej goli - bo aż sześć.
Lizbońskie "Orły" zatriumfowały w tym przypadku nad "Los Blancos" 4:2, a absolutnym bohaterem potyczki został bramkarz Anatolij Trubin, który w ósmej minucie doliczonego do drugiej połowy czasu zdobył czwartego gola dla gospodarzy - gola, który decydował o ich pozostaniu w Champions League.
Dzięki temu trafieniu bowiem Benfica uzyskała bilans bramkowy na poziomie -2 - i choć nie wygląda on imponująco, to okazał się on minimalnie lepszy od tego, jaki odnotowały Olympique Marsylia oraz Pafos FC. Efekt był taki, że portugalski klub przedarł się do fazy play-off LM rzutem na taśmę, z 24. miejsca klasyfikacji.
Real skończył mecz z Benficą w dziewiątkę. Podobny wybryk zdarzył się "Królewskim" całkiem niedawno
Trafienie golkipera, niosące za sobą naprawdę olbrzymie znaczenie, to mimo wszystko nie jedyny aspekt, jaki wyróżniał zmagania na Estadio da Luz. Uwagę przykuwa też fakt, że "Królewscy" obejrzeli łącznie aż dwie czerwone kartki, obie w samej końcówce współzawodnictwa, a ukarani nimi zostali konkretnie Raul Asencio oraz Rodrygo.
Kiedy coś podobnego wydarzyło się w szeregach Realu? Otóż... całkiem niedawno, bo w trakcie grudniowej potyczki z Celtą Vigo w Primera Division (0:2), podczas której aż trzech graczy RM obejrzało czerwony kartonik - Fran Garcia, Alvaro Carreras oraz Endrick, przy czym ten ostatni obejrzał ją nie będąc wówczas graczem aktywnym na boisku.
Wcześniej jednak "wykartkowanie" podobnych rozmiarów trafiło się "Los Merengues" w... styczniu 2013 roku, kiedy to w Pucharze Króla, podczas gry z Valencią, z boiska wylecieli Fabio Coentrao oraz Angel di Maria. Wówczas jednak Real zdołał ugrać dla siebie remis 1:1 i tak czy inaczej awansować do kolejnej fazy Copa del Rey.
Jose Mourinho dopiął swego. Pierwszy taki triumf nad Realem
Warto nadmienić, że środowe spotkanie Benfica - Real było ponadto swoistym meczem "pierwszych razów" - "Los Blancos" pojawili się bowiem na Estadio da Luz pierwszy raz od słynnej "La Decimy", czyli swego 10. triumfu w rozgrywkach Champions League, który miał miejsce właśnie na portugalskim obiekcie w 2014 roku (pamiętne 4:1 z Atletico). Na fakt ten zwrócono uwagę na oficjalnej stronie "Królewskich".
28 stycznia 2026 roku ponadto Jose Mourinho zaliczył swoją... pierwszą wygraną z Realem Madryt jako trener innego zespołu. Jak wskazał James Cormack z serwisu "Sports Illustrated" wcześniejszy bilans "The Special One" przeciwko RM wynosił cztery porażki oraz jeden remis - wszystko to odnotowane w czasach, gdy "Mou" prowadził albo Manchester United, albo FC Porto.
Benfica wciąż na czele w rywalizacji z Realem Madryt. Statystyki mówią same za siebie
Na koniec warto jednak też spojrzeć na ogólny bilans potyczek "Orłów" i "Los Merengues" - i tu przedstawia się dosyć ciekawy obraz, bowiem... madrytczycy ostatni raz w Champions League wygrali z lizbończykami w 1965 roku - a więc na ponowny triumf nad nimi czekają już ponad 60 lat.
W ogólnym rozrachunku na cztery rozegrane w LM mecze Benfica wygrała trzy, łącznie z tym środowym. Poprzednie dwie wygrane padały w 1962 i 1965 roku, w tym ta wcześniejsza w finale zmagań, noszącego jeszcze wówczas miano Pucharu Europy.
Jeśli zaś policzyć wszystkie możliwe rywalizacje - te mniej i bardziej prestiżowe - to "As Aguias"... i tak są na plusie, bo na osiem meczów wygrali oni cztery, przy trzech porażkach i jednym remisie. W statystykę wliczyły się tu jednak niemalże towarzyskie Eusebio Cup, Trofeo Santiago Bernabeu oraz - już raczej nieco bardziej doceniany, ale dziś niemalże całkowicie zapomniany - Puchar Łaciński.
Kto wie - może uda nam się zobaczyć jeszcze jakąś futbolową walkę między oboma klubami w bieżącej edycji LM. Losowanie początku fazy pucharowej już w piątek 30 stycznia.
(dane dotyczące bezpośrednich potyczek klubów za serwisami Transfermarkt i Soccer365)












