Pierwsze sekundy meczu i od razu huczy o Marciniaku. Polacy tylko na to czekali
Ponownie głośno o Szymonie Marciniaku. Tym razem nie po ostatnim gwizdku, lecz... tuż po pierwszym. Rozpoczynając mecz Manchesteru City z Borussią Dortmund, polski arbiter zaliczył 58. spotkanie w Lidze Mistrzów. To daje mu trzecią lokatę na liście wszechczasów, zaraz za Niemcem Feliksem Brychem i Holendrem Bjoernem Kuipersem. A to przecież jeszcze nie koniec tej fantastycznej historii.

Szymon Marciniak zalicza 12. sezon w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Zaczynał od cyklu 2014/15. Dwa lata wcześniej debiutował meczem w kwalifikacjach. Dzisiaj ma na koncie trzy półfinały i finał Champions League.
W trwającej edycji 44-letni rozjemca oddelegowany został do trzech potyczek LM. Prowadził starcia Borussii Dortmund z Athletikiem Bilbao, Newcastle United z Benficą Lizbona i - w środowy wieczór - Manchesteru City z BVB.
Liga Mistrzów. Szymon Marciniak wskakuje na podium. Przed nim już tylko duet weteranów
Polska ekipa wróciła na Wyspy Brytyjskie po dwóch tygodniach. Asystenci Marciniaka na liniach to Tomasz Listkiewicz i Adam Kupsik. W roli sędziego technicznego - Paweł Raczkowski, a miejsca w wozie VAR czekały dla Tomasza Kwiatkowskiego i Piotra Lasyka.
Tuż po rozpoczęciu gry na City of Manchester Stadium pod adresem Marciniaka zaczęły płynąć wirtualne gratulacje. Arbiter z Płocka zagwizdał w 58. meczu LM w karierze. To daje mu miejsce na podium w klasyfikacji wszech czasów.
Więcej występów w Champions League mają tylko Niemiec Felix Brych (69) i Holender Bjoern Kuipers (59). Obaj nie poprawią już tego dorobku. Od kilku lat odpoczywają na sędziowskiej emeryturze.













