Reklama

Reklama

Organizatorzy finału LM nie panują nad sytuacją? Media: Użyto gazu łzawiącego

Finał piłkarskiej Ligi Mistrzów nie rozpoczął się o pierwotnie planowanej porze, czyli godzinie 21:00. UEFA poinformowała, że oficjalnym powodem są problemy, związane z wejściem na stadion fanów Liverpool FC. Medialne doniesienia wskazują jednak, iż jest ono spowodowane przede wszytkim kiepską organizacją. Brytyjski dziennikarz, Andy Kelly poinformował, że bramę stadionu zamknięto przed kibicami bez podania powodu, użyto też gazu łzawiącego.

Na starcie "The Reds" z Realem Madryt czeka cały, piłkarski świat. Święto piłki nożnej zostało jednak przyćmione przez kłopoty, związane z wejściem fanów na stadion. 

Informacje, napływające spod stadionu od mediów i dziennikarzy wskazują na ogromny, organizacyjny chaos. Andy Kelly, dziennikarz z Wysp poinformował, że brama wejściowa na stadion została przed fanami Liverpoolu zamknięta. Wobec nich użyto z kolei gazu łzawiącego, rzekomo - bez istotnego powodu. "Tak nie powinni być traktowani fani w cywilizowanym społeczeństwie" - przekazał.

Reklama

Oficjalny komunikat organizatorów przekonuje, że "fani Liverpoolu mają problem z dotarciem na obiekt". Tymczasem z relacji naocznych świadków wyłania się zupełnie inny obraz sytuacji. 

Jak czytamy w mediach społecznościowych obecnych na miejscu dziennikarzy, kibice "The Reds" tkwią pod bramami obiektu od ponad dwóch godzin. Są bardzo drobiazgowo kontrolowani. Niektórzy z nich mdleją.  

Na jednym z zamieszczonych na Twitterze filmów widać fanów Liverpoolu przeskakujących przez wysokie ogrodzenie i wbiegających na trybuny bez żadnej kontroli. Służby porządkowe wymierzają im ciosy pałkami. 


Reklama

Reklama

Reklama