Reklama

Reklama

O Panathinaikosie wiemy wszystko!

O Wiśle Kraków wszyscy polscy kibice wiedzą wszystko. Jednak o Panathinaikosie Ateny, dzisiejszym rywalu mistrza Polski w eliminacjach do Ligi Mistrzów, już tak dużej wiedzy w naszym kraju nie ma.

O Wiśle Kraków wszyscy polscy kibice  wiedzą wszystko. Jednak o Panathinaikosie Ateny, dzisiejszym rywalu mistrza Polski w eliminacjach do Ligi Mistrzów, już tak dużej wiedzy w naszym kraju nie ma.

Dlatego też poprosiliśmy zaprzyjaźnionego z INTERIA.PL dziennikarza największej sportowej gazety w Grecji ("Sportime") Antonisa Economidisa o przedstawienie rywala krakowian.

- Czy możesz nam przybliżyć klub Panathinaikos Ateny?

- "Koniczynki" są 18-krotnym mistrzem Grecji i 16-krotnym zdobywcą pucharu naszego kraju. Więcej trofeów ma tylko Olympiakos Pireus. Za to na arenie europejskiej Panathinaikos nie ma sobie równych, jeśli chodzi o greckie kluby. W 1971 roku "Koniczynki" grały w finale Pucharu Europy, który przegrały z Ajaksem Amsterdam 0:2. W 1986 roku doszły do półfinału tych rozgrywek, odpadając po pojedynkach z Liverpool FC, a dwa lata później uległy w ćwierćfinale Pucharu UEFA Club Brugges. W 1996 roku Panathinaikos znowu doszedł do półfinału, wtedy już Ligi Mistrzów, ale znowu lepszy okazał się Ajax (w ćwierćfinale Grecy wyeliminowali Legię Warszawa - przyp. red.), a w sezonie 2001/02 przegrali w 1/4 z FC Barcelona.

- Jakie wielkie nazwiska tworzyły historię Panathinaikosu?

- Na pewno Mimis Domazos - niesamowity ofensywny pomocnik, który był liderem drużyny w 1971 roku. Jest uważany za najlepszego greckiego piłkarza w historii. W latach 80. takim zawodnikiem był Dimitris Saravakos, wspaniały napastnik. No i oczywiście Krzysztof Warzycha, najlepszy strzelec Panathinaikosu w historii i drugi strzelec ligi greckiej.

Reklama

- Jak Panathinaikos grał w ostatnim sezonie?

- To był bardzo dziwny sezon. Rok temu PAO przełamał monopol Olympiakosu, zdobywając tytuł mistrza Grecji po siedmiu latach przerwy. Do tego doszedł jeszcze Puchar Grecji, zdobyty po zwycięskim finale również z drużyną z Pireusu. Mimo tych sukcesów trener Ichak Shum postanowił odejść z klubu. Zastąpił go Czech Zdenek Stiasny, który miał fatalny początek w lidze greckiej. Lepiej szło mu w Lidze Mistrzów, w której przegrał tylko jeden mecz (z PSV), ale zajął trzecie miejsce w grupie tracąc do drugiego Arsenalu tylko jeden punkt.

Stiasny został zwolniony w lutym tego roku, a na ławce trenerskiej zasiadł Alberto Malesani, który nie zdobył mistrzostwa, gdyż PAO w trzech meczach straciło całą przewagę i tytuł przypadł Olympiakosowi.

- Jakie zmiany zaszły w drużynie po zakończeniu sezonu?

- Utrata tytułu mistrza Grecji sprawiła, że działacze PAO postanowili dokonać wielkich zmian. Trener Malesani otrzymał pełne poparcie oraz władzę nad zespołem i to według jego potrzeb dokonywano zakupów.

Z zespołu odszedł ulubieniec kibiców i czołowy strzelec drużyny w ostatnich trzech latach Michalis Konstantinou. W przyszłym sezonie przywdzieje on barwy największego rywala Panathinaikosu, czyli Olympiakosu. To był prawdziwy cios dla fanów "Koniczynek". Aby poprawić im humor, zarząd klubu postanowił zatrudnić aż 12(!) nowych piłkarzy.

Największy transfer to oczywiście pozyskanie Flavio Conceicao, z którym aż przez miesiąc negocjowano warunki umowy. Ostatecznie Brazylijczyk podpisał trzyletni kontrakt, a za każdy rok gry otrzyma 1,3 miliona euro!

Kolejnym transferem pod względem ważności jest pozyskanie Chorwata Igora Biscana. Antoni Serić został sprowadzony również na polecenie Malesaniego, który pracował z nim w Chievo Werona. W drużynie znaleźli się również dwaj gracze Panioniosu: bardzo zdolny pomocnik Alexandros Tziolis oraz dobry napastnik Vaggelis Mantzios. Obaj są reprezentantami Grecji do lat 21. Dwóch kolejnych "młodzieżowców" wróciło do Aten z wypożyczenia - Leontiou i Fillipos Darlas, który jest zmiennikiem na lewej stronie Sericia.

Transfer nr 8 to bramkarz reprezentacji Kamerunu Pier Ebede, nr 9 to również bramkarz kupiony z Ionikosu Michalis Simitras. Obaj jednak są zmiennikami dobrze spisującego się w przedsezonowych meczach Mario Galinovicia.

Dziesiątym zawodnikiem pozyskanym w lecie był Szwed Mickael Nilsson, którego ściągnięto z Southamptonu. To właśnie ten zawodnik ma być solidnym wzmocnieniem prawego skrzydła ateńczyków.

Pomocnik Giorgos Theodorides to jedenasty zakup Malesaniego, a ostatni transfer to Węgierski napastnik Sandor Torghelle, którego wypożyczono w ostatniej chwili z Crystal Palace z opcją pierwokupu.

- Skoro wielu przyszło, to wielu też musiało odejść...

- Obok wspomnianego Konstantinou z drużyną pożegnali się Muench oraz Konstantinidis, a także Silvio Marić i Rudolf Scacel.

W grudniu wygasa też kontrakt Aggelosa Basinasa, ale on w nowym PAO już raczej nie zagra i ma wolną rękę w szukaniu nowego klubu. Malesani nie dlatego go nie chce, że jest słaby, ale dlatego, że Basinas uparł się, żeby grać za granicami Grecji i trener obawia się o jego motywację.

Do rosyjskiego klubu Ałania najprawdopodobniej zostanie wypożyczony Sanmartean, który ma wielki talent, ale również wielkie problemy z psychiką.

To chyba tyle tego "sprzątania" w drużynie Panathinaikosu.

- Jak oceniasz tę nową drużynę? Jest lepsza od tych, które widzieliśmy w ostatnich latach?

- W tym sezonie PAO to zupełnie nowa jakość. Prawie połowa wyjściowej jedenastki to nowi piłkarze. Z pewnością potrzebują trochę czasu, aby się zgrać, ale muszę przyznać, że pierwsze mecze dają wielką nadzieję.

Wydaje mi się, że Panathinaikos ma wyrównany skład z bardzo dobrymi jakościowo piłkarzami, prawie na każdej pozycji. Malesani ma możliwość wielu różnych rozwiązań taktycznych.

Już chyba tradycyjnie najmocniejszą stroną PAO jest obrona. W tym roku Koniczynki bardzo wzmocniły swoje skrzydła, bo przyjście Nilssona i Sericia, daje tej drużynie wartość, jakiej nie miała od bardzo dawna.

Na pewno spory znak zapytania stoi nad przydatnością Conceicao oraz nad jego formą. Nie ma co się oszukiwać i jasno powiedzieć, że jego kariera powoli się kończy, ale mimo to wciąż drzemią w nim spore możliwości.

W ataku mamy świetnego Olisadebe, którego na razie omijają kontuzje. Nie podlizuję się wam, wymieniając go jako pierwszego z napastników. Mamy przecież innych dobrych atakujących, ale sami wiecie, jak "Manolis" będący w formie potrafi zagrać. Obok niego zapewne będzie grał Fanis Gekas, a na miejsce w składzie liczy również Dimitris Papadopoulos. Wiele zależy od pomocników, czy będą dobrze podawali do napastników, a tu liczymy, że Biscan dobrze zastąpi Basinasa, choć myślę, że Chorwat nie będzie miał tak ważnej roli w kreowaniu gry. Tym mają zajmować się Conceicao oraz Gonzalez, wiodące postacie Panathinaikosu. Uważam, że to duże szczęście dla Wisły, że Argentyńczyk Gonzalez nie będzie grał w pierwszym meczu, z tego samego powodu co Baszczyński.

- Co mówią kibice Panathinaikosu o meczach z Wisłą? Czy wierzą w awans?

- Powiem szczerze, że fani PAO chcieli wylosować Wisłę. Oni są pełni nadziei przed nowym sezonem głównie ze względu na poczynione transfery oraz na fakt, że mecze będą rozgrywane na stadionie OAKA, najlepszym obiekcie w Grecji. Aż 55 tysięcy kibiców oglądało z trybun tego stadionu towarzyski mecz z Realem Saragossa. Robi wrażenie, prawda?

Wszyscy są pewni jednego: że to Panathinaikos awansuje do fazy grupowej Champions League. Oni niewiele wiedzą o Wiśle, ale mają respekt przed polską piłką.

- Co możesz powiedzieć o Polakach związanych z Panathinaikosem?

- PAO bardzo lubi Polskę. Pierwszy trener z Polski, który tu pracował, to Kazimierz Górski. 4 grudnia 1976 roku rozpoczął pracę w Panathinaikosie, kiedy ten miał cztery punkty straty do Olympiakosu, i poprowadził "Koniczynki" do mistrzostwa, stając się bohaterem kibiców. Pracę w Atenach Górski zakończył 9 listopada 1978 roku i do dziś jest tu wspominany i pamiętany jako twórca sukcesów.

Drugim polskim trenerem pracującym w PAO był Jacek Gmoch, pod którego wodzą, zespół zdobył w 1984 roku dublet, a rok później tak wspaniale walczył w Pucharze Europy.

Jeśli chodzi o zawodników, to oczywiście Krzysztof Warzycha i Józef Wandzik, którzy byli wiodącymi graczami w latach 90. Był też Igor Sypniewski, którego kochali kibice, ale on miał jakieś problemy natury psychologicznej. No i teraz mamy Olisadebe.

- Co możesz powiedzieć o "Manolisie", jak go nazywacie w Grecji? Jaka jest jego rola w dzisiejszej drużynie?

- Poprzedni sezon "Oli" miał fatalny. Przed jego startem był bliski przejścia do Birmingham, ale nie przeszedł pozytywnie badań lekarskich. Borykał się z wieloma kontuzjami, a kiedy już się wyleczył, to trener nie stawiał na niego, wybierając do gry w ataku Konstantinou, Papadopoulosa, czy później Gekasa.

Emmanuel był rozczarowany. Kiedy pojawiły się głosy, że interesuje się nim Sporting Lizbona, "Oli" zaczął głośno mówić, że nie podoba mu się rola rezerwowego, publicznie oskarżając szkoleniowca. Również jak Malesani przyszedł do klubu, to "Oli" nie miał miejsca w składzie PAO.

Dopiero kilka tygodni temu Manolis zaczął robić na wszystkich w klubie wielkie wrażenie. Widać, że jest bardzo zmotywowany, bardzo silny i bardzo skuteczny - jakby na nowo się narodził. Ogromna większość fachowców jest pod wrażeniem jego postawy i modlą się, aby omijały go kontuzje. Jeśli te modły zostaną spełnione, to stawiam sporo pieniędzy, że "Manolis" będzie czołowym strzelcem w lidze greckiej, i że zagra na mistrzostwach świata - o ile Polska awansuje, czego jej życzę. Jeśli to wszystko się spełni, to "Oli" w przyszłym roku może wylądować w naprawdę wielkim klubie.

- Antonis, kto awansuje do Ligi Mistrzów: Wisła czy Panathinaikos? Jak typujesz?

- Myślę, że jednak awansuje Panathinaikos. Po prostu jest lepszym zespołem, ma lepszych piłkarzy i więcej doświadczenia w europejskich pucharach. PAO w swojej historii tylko raz zostało wyeliminowane w kwalifikacjach, a było to w sezonie 1996/97.

Oczywiście Wisła ma pewną przewagę, bo Panathinaikos nie grał jeszcze w tym sezonie żadnego oficjalnego meczu. Ale czy krakowianie będą umieli to wykorzystać? Jest jeszcze jedna dobra wiadomość dla Wisły, to absencja Gonzaleza.

- Ale chyba najważniejszą przewagą Wisły jest ogromna presja, jaka ciąży na PAO, a wiadomo, że z nią nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak trener nakreśli w szatni...

- Każdy oczekuje od piłkarzy awansu i w przypadku wyeliminowania, straty, jakie klub poniesie, będą przeogromne. Ale i tu powtórzę, że Wisła musi wiedzieć, jak ten fakt, że PAO gra pod presją, wykorzystać. Z wypowiedzi Engela i polskich piłkarzy wnioskuję, że chyba wiedzą...

Według mnie Wisła, aby awansować, musi wygrać w Krakowie bez straty bramki.

Nie lubię typować wyników, ale jeśli miałbym zrobić wyjątek, to postawiłbym wszystkie pieniądze na awans Panathinaikosu.

- Na koniec powiedz nam, co wiesz o polskim futbolu?

- Wiem bardzo dużo (śmiech), bo to moja praca. Polska piłka nożna ma wielkie tradycje, zwłaszcza z lat 70., kiedy to grali Lato, Tomaszewski, Deyna, Kasperczak czy póżniej Boniek. Jednak przez ostatnie 15 lat poziom piłki w waszym kraju spadł. Jeśli chodzi o reprezentację, to widać, że teraz się odradza - grała przecież na MŚ w 2002 roku, ale w rywalizacji klubowej liczy się chyba tylko Wisła.

Wiem, że Wisła zdominowała rozgrywki w Polsce, ale poza sezonem 2002/03 nie miała żadnych sukcesów w europejskich rozgrywkach. Wydaje mi się, że poza polskimi piłkarzami, Wisła powinna zainwestować w dobrych obcokrajowców. Oczywiście nie tylko Wisła, ale również inne kluby powinny kupować dobrych zagranicznych piłkarzy, bo to podnosi poziom piłki nożnej w danym kraju.

Rozmawiał: Andrzej Łukaszewicz

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy