Rozpoczęła się druga runda eliminacji Ligi Mistrzów. O godzinie 20:30 Lech Poznań zmierzy się w pierwszym meczu z Breidablikiem. Kolejorz jest faworytem w starciu z mistrzem Islandii i zrobi wszystko, aby awansować do kolejnej rundy. Sam awans na ten szczebel sprawi, że podopieczni Nielsa Frederiksena będą pewni gry jesienią w fazie ligowej, co najmniej Ligi Konferencji. Celem są jednak te najbardziej prestiżowe rozgrywki. Droga do nich wiodła będzie jednak przez Serbię lub Gibraltar. W poniedziałkowym losowaniu trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów los przydzielił zwycięzcy meczu Lech - Breidablik parę Crvena zvezda Belgrad - Lincoln Red Imps.
Mistrz Gibraltaru się postawił faworytowi
We wtorkowe popołudnie obie ekipy zmierzyły się po raz pierwszy. Zdecydowanym faworytem byli 11-krotni mistrzowie Serbii, którzy doskonale znają smak Ligi Mistrzów. Nie było to jednak łatwe spotkanie dla "Czerwonej Gwiazdy".
Transferowy hit na godziny przed meczem. Polacy go doskonale znają. Lech Poznań może drżeć
Serbowie do przerwy prowadzili 1:0 po golu Bruno Duarte. Brazylijski napastnik wykazał się w polu karnym zimną krwią i otworzył wynik spotkania. Goście mieli w pierwszej części jeszcze kilka dogodnych sytuacji, ale czujny w bramce był Nauzet Santana. Mistrzowie Serbii prowadzili grę, ale do szatni schodziło dziesięciu, a nie jedenastu piłkarzy. W 41. minucie czerwoną kartę obejrzał Young-Woo Seol, co z pewnością musiało determinować ich grę w drugiej części spotkania.
Gospodarze zdecydowanie częściej byli przy piłce, ale brakowało im postawienia kropki nad i. W 78. minucie spotkania bardzo dobrej okazji nie wykorzystał Bernardo Lopes. Tym samym do końcowego gwizdka wynik się już nie zmienił.
Rewanżowy mecz w Belgradzie zaplanowano na wtorek (29 lipca, godz. 21:00).












