Karabach Agdam wrócił po kilku sezonach do Ligi Mistrzów i pisze piękną historię. Mistrzowie Azerbejdżanu na inaugurację sensacyjnie wygrali na wyjeździe z Benfiką Lizbona (3:2). Do tej wygranej przyczynił się również polski bramkarz Mateusz Kochalski, który zaliczył udany debiut w tych elitarnych rozgrywkach. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia i zespół prowadzony przez Gurbana Gurbanowa chciał w środę wygrać po raz drugi. Na drodze stanęła FC Kopenhaga, która w przedmeczowych przewidywaniach była wskazywana jako faworyt. Mistrzowie Danii mają za sobą niezwykle emocjonującą inaugurację Champions League. Dwukrotnie obejmowali prowadzenie w starciu z Bayernem Leverkusen, ale ostatecznie musieli zadowolić się remisem (2:2).
Karabach Agdam - FC Kopenhaga. Relacja z meczu Ligi Mistrzów
Gospodarze od początku spotkania byli stroną dominującą i prowadzili grę. Brakowało im jednak wykończenia. Aż nadeszła 28. minuta, kiedy stadion imienia Tofiqa Bahramova eksplodował. Pedro Bicalho oddał strzał zza pola karnego, ale piłka odbiła się od słupka. Spadła ona jednak pod nogi Abdellaha Zoubira, który skierował ją prosto do siatki.
Goście od początku mieli spore problemy, aby znaleźć sposób na piłkarzy Karabachu. Na domiar złego po kwadransie stracili Rodrigo Huescasa. Meksykański obrońca niefortunnie upadł na boisku i potrzebował natychmiastowej pomocy medycznej. Chwilę później musiał opuścić plac gry na noszach.
Kochalski z czystym kontem. Znajdzie uznanie w oczach Jana Urbana?
Po zmianie stron obraz gry się mocno zmienił. To goście zaczęli zaciekle atakować i dyktować tempo gry. W 63. minucie Jordan Larsson wygrał w powietrzu wojnę o piłkę i doszedł do pozycji strzeleckiej. Uderzył jednak wprost w polskiego bramkarza. Bramka dla przyjezdnych wisiała w powietrzu. W 81. minucie goście mieli najlepszą okazję do strzelenia gola. Piłka po strzale Gabriela Pereiry trafiła jednak w poprzeczkę. Chwilę później było po meczu. Gospodarze wyprowadzili zabójczy kontratak, a Emmanuel Addai dokładnie oddał mocny płaski strzał prosto do bramki. Warto wspomnieć, że cała akcja rozpoczęła się od Kochalskiego, który dalekim wykopem uruchomił Akhundzade, który podał futbolówkę do Addaia.
Mateusz Kochalski nie miał za wiele pracy. Dobrze się ustawiał w bramce, a w najgroźniejszej sytuacji dla gości uratowała go poprzeczka. 25-latek zdecydowanie więcej pracy miał na inaugurację w Lizbonie. Teraz mógł mówić o względnym spokoju. Polski bramkarz w przeszłości występował w reprezentacjach młodzieżowych. Debiutu w seniorskiej kadrze się jednak nie doczekał, chociaż był sporadycznie powoływany przez byłego selekcjonera Michała Probierza.
Karabach w następnej kolejce czeka bardzo daleki wyjazd. 22 października zawodnicy z Azerbejdżanu zagrają z Athleticiem Bilbao. Z kolei FC Kopenhaga dzień wcześniej podejmie na własnym stadionie Borussię Dortmund.












