Reklama

Reklama

Mourinho: Widziałem piłkarzy walczących niczym zwierzęta

Trener Realu Madryt Jose Mourinho przyznał po wygranym 3-2 meczu z Manchesterem City w Lidze Mistrzów, że ważniejsza od zwycięstwa jest duma z postawy drużyny. "Mogliśmy dziś nawet przegrać, ale widziałem piłkarzy walczących niczym zwierzęta" - podkreślił.

"Królewscy" dwukrotnie przegrywali, a gola na 1-2 stracili w 86. minucie gry. Zdołali jednak nie tylko doprowadzić do remisu, a rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść.

"To był wspaniały mecz. Myślę, że wszyscy kochający futbol mogą być zachwyceni. Dziś mogliśmy nawet przegrać i to nie byłby problem, bo widziałem piłkarzy walczących niczym zwierzęta. Zawsze im powtarzam, że każdemu zdarzają się porażki, ale szczególnie w takim klubie nie masz wytłumaczenia, gdy nie walczysz do ostatniego gwizdka sędziego, a tak było już w tym sezonie. Teraz najważniejsze jest, że mogę być dumny z drużyny" - powiedział portugalski szkoleniowiec.

Reklama

"Odzyskałem drużynę, widziałem kolektyw. Wszyscy już wiedzą, że jeśli Real chce, to potrafi. Skoro można wygrać z "Barcą" i Manchesterem City, to znaczy, że można wygrywać z każdym i zawsze" - ocenił.

Mourinho podkreślił, że jego zespół dominował na boisku od pierwszej minuty i nawet dwie stracone bramki nie zmieniły sposobu czy obrazu gry.

"W historii klubu jestem nikim, jednak jako trener mam chyba prawo powiedzieć, że właśnie takiej postawy oczekują wszyscy fani Realu. Chcą widzieć drużynę walczącą i wygrywającą" - dodał.

Mourinho przyznał, że grupa LM, do której trafił jego zespół, jest na tyle silna, iż trudno oczekiwać kompletu punktów, jak to udało się "Królewskim" przed rokiem.

"Każdy punkt jest ważny, a my mamy trzy. City przyjechali do Madrytu po remis, byli bliscy wygrania, a wracają do Anglii z niczym. Taki właśnie jest futbol. A emocjami z Santiago Bernabeu można byłoby obdzielić kilka innych spotkań. Dawno nie uczestniczyłem w tak wyczerpującym i dynamicznym spektaklu" - wyjaśnił.

Oprócz mistrza Anglii, Real zmierzy się jeszcze z Borussią Dortmund i Ajaksem Amsterdam. Portugalski trener zaznaczył jednak, że teraz on i zespół koncentrują się na hiszpańskiej ekstraklasie.

"Nie poddamy się, bo to takiemu klubowi nie przystoi. Koncentrować się na Lidze Mistrzów, bo Primera Division już wygraliśmy byłoby przecież nonsensem. Postaramy się wygrać każde następne spotkanie, a na pewno będziemy walczyć jak dziś" - podsumował.

Z kolei szkoleniowiec Manchesteru City Roberto Mancini nie wydawał się załamany porażką.

"Niedosyt wiąże się raczej z okolicznościami niż tylko z tym, że przegraliśmy. Na Santiago Bernabeu można przegrać i większość zespołów tu przegrywa. Grając z Realem musisz być gotowy na wszystko" - zaznaczył Włoch.

Analizując przyczyny przegranej, zwrócił uwagę, że w końcówce jego piłkarze za bardzo cofnęli się na własne przedpole.

"Za głęboko się cofnęliśmy i zostawiliśmy rywalom zbyt dużo miejsca. Konsekwencją tego były gole, które straciliśmy. To wymaga poprawy i to już w meczu z Dortmundem, który będzie bardzo trudny, bo musimy szukać punktów" - powiedział Mancini.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL