Reklama

Reklama

Mourinho odpiera zarzuty

Jose Mourinho, menedżer Chelsea Londyn, odpiera zarzuty Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA). - Nie prosiłem, żeby rewanż z Barceloną sędziował Pierluigi Collina. To wstyd, że taka instytucja jak UEFA przekręca moje słowa - powiedział Portugalczyk.

William Gaillard, rzecznik UEFA, stwierdził wcześniej, iż Mourinho powiedział, że wtorkowy mecz powinien sędziować Collina. - Nie prosiłem o niego. Zauważyłem tylko, że każdy menedżer i piłkarz mógłby stwierdzić, że Włoch jest najlepszym sędzią na świece, gdyż nie wpływa na wynik spotkania - powiedział Mourinho.

Reklama

- Gdyby mnie zapytano, kogo chciałbym na arbitra w rewanżu, odpowiedziałbym, że Andresa Friska. Być może pomógłby nam w takim samym stopniu, jak pomógł Barcelonie w pierwszym meczu - dodał Portugalczyk.

Szwedzki sędzia usunął w 56. minucie meczu, który odbył się na Camp Nou, Didiera Drogbę (w konsekwencji dwóch żółtych kartek). Barcelona wykorzystała grę z przewagę jednego piłkarza strzelając dwie bramki i wygrywając ten pojedynek 2:1.

- Uważamy, że Drogba powinien zostać na boisku, a czerwona kartka dla niego miała wpływ na oba mecze. Na pierwszy, ponieważ przez ponad pół godziny graliśmy w dziesiątkę, a na drugi, gdyż będziemy musieli w nim wystąpić bez naszego najlepszego napastnika - tłumaczył Mourinho.

Portugalczyk odniósł się także do innego zarzutu UEFA, dotyczącego niepojawienia się trenera Chelsea na pomeczewej konferencji prasowej. - Podjęliśmy taką decyzję, po tym co się wydarzyło w przerwie tego spotkania - stwierdził Mourinho. Według niego Frank Rijkaard, trener Barcelony, miał wtedy wejść do szatni sędziowskiej, co szkoleniowiec "The Blues" łączy z wydarzeniami w drugiej połowie.

Dowiedz się więcej na temat: Portugalczyk | menedżer | UEFA | zarzuty | Jose Mourinho

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje