Reklama

Reklama

Mourinho: Ja nie miałbym po co wracać do Madrytu

​Jose Mourinho nie jest rozczarowany faktem, że Real Madryt po fazie grupowej Ligi Mistrzów zajmie drugie miejsce. "Kiedy wygrywałem te rozgrywki z Porto i Interem, też kończyłem drugi" - powiedział Portugalczyk.

Przed ostatnią kolejką w grupie D jest już wszystko jasne. Awans do 1/8 finału uzyskały Borussia Dortmund i Real, z tym że mistrzowie Niemiec na pewno będą pierwsi.

"W dwóch przypadkach kończyłem fazę grupową na drugim miejscu i wygrałem Ligę Mistrzów" - powiedział Mourinho stacji Sky Sports.

"Prowadząc Porto byłem za Realem, a mimo to zdobyliśmy Puchar Europy. Z kolei pracując w Interze uplasowałem się za Barceloną i też wygrałem Ligę Mistrzów. Innym razem kończyłem fazę grupową na pierwszym miejscu i nigdy nie zwyciężyłem. Z moich doświadczeń wynika więc, że miejsce po fazie grupowej niewiele znaczy" - tłumaczył Portugalczyk.

Reklama

"Teoretycznie, zespoły które są na pierwszym miejscu spisały się dobrze i teraz czekają na losowanie, licząc że w zasadzie powinny dostać łatwiejszego rywala, a tu okazuje się, że ich przeciwnikiem w drabince będzie Real" - dodał Mourinho.

Remis 1-1 na Etihad Stadium oznacza, że Manchester City stracił już szansę na dalszą grę w Lidze Mistrzów. "To jest niesamowite, patrząc na skład City, że nie wyszli z grupy Ligi Mistrzów drugi rok z rzędu. Wierzę jednak, iż Roberto Mancini może pracować w spokoju. Gdyby taka sama sytuacja wydarzyła się w Realu, nie sądzę, by prasa pozwoliła mi wrócić do Madrytu" - stwierdził Portugalczyk.

Mourinho wypowiadając to ostatnie zdanie na konferencji prasowej roześmiał się, choć Manciniemu na pewno w tym momencie nie jest do śmiechu.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy D Ligi Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje