Reklama

Reklama

Mertesacker: Bayern to najtrudniejszy rywal w Europie

Piłkarz Arsenalu Londyn Per Mertesacker uważa, że Bayern Monachium, z którym "Kanonierzy" zagrają w środę w 1/8 finału Ligi Mistrzów, to najtrudniejszy rywal w Europie. W bramce ekipy ze stolicy Anglii powinien wystąpić Wojciech Szczęsny. Początek o 20.45.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Arsenal - Bayern

Dwumecz londyńczyków z mistrzem Niemiec będzie rewanżem za 1/8 finału ubiegłego sezonu, kiedy Arsenal odpadł z rywalizacji, ponieważ rywale zdobyli więcej bramek na wyjeździe (3-1 dla Bayernu w Anglii, 2-0 dla "Kanonierów" w Monachium).

Mertesacker przyznał, że Bayern jest teraz jeszcze silniejszy niż przed rokiem.

"Oni wygrali wszystko, zdobyli trzy trofea, byli zespołem idealnym. Jednak z trenerem Josepem Guardiolą są jeszcze lepsi. To wydawało się niemożliwe, ale jednak potrafią jeszcze dłużej utrzymywać się przy piłce, w stylu Barcelony. To najtrudniejszy przeciwnik, z jakim można zagrać w Europie. Dwumecz będzie bardzo wymagający, szczególnie dla naszej defensywy" - przyznał Mertesacker.

Reklama

Jack Wilshere przyznał, że Arsenal musi być w pierwszym spotkaniu ostrożny.

"Rozmawialiśmy o tym, że celem na pierwszy mecz jest pozostanie w grze. Jeśli u nas będzie 0-0, wciąż będziemy mieć dużą szansę na awans. Wszyscy widzieli w ubiegłym roku, jak ważne były gole zdobyte na stadionie rywala. Teraz musimy zagrać bardziej mądrze" - uważa pomocnik londyńczyków, cytowany na oficjalnej stronie internetowej klubu.

Dodał, że zachowanie czystego konta jest w zasięgu jego kolegów z obrony.

"Defensywnie idzie nam bardzo dobrze. Nie brakuje nam pewności siebie, a mamy też piłkarzy, którzy potrafią tworzyć sytuacje bramkowe" - zapewnił reprezentant Anglii.

Słabością Bayernu są spotkania, w których trzeba jedynie przypieczętować wygraną. W ubiegłym roku po zwycięstwie 3-1 na wyjeździe wydawało się, że dwumecz był już rozstrzygnięty, ale w Monachium Bawarczycy dali sobie wbić dwie bramki i w końcowych minutach kibice najedli się strachu.

Podobnie było w fazie grupowej trwającego sezonu, kiedy wystarczył im remis lub nieznaczna porażka, aby awansować z pierwszego miejsca. Tymczasem w decydującym o kolejności pojedynku ulegli 2-3 Manchesterowi City i byli o jedną bramkę od spadnięcia na drugą pozycję.

"Tamto spotkanie z Arsenalem było dla nas sygnałem ostrzegawczym. W Londynie poszło nam bardzo dobrze i myśleliśmy, że nic złego już nas nie spotka. Nagle w rewanżu zrobiło się 0:2 i zostało jeszcze kilka minut do końca meczu. W Champions League wszystko się szybko zmienia i musimy o tym pamiętać" - przestrzegał siebie i swoich kolegów kapitan Bawarczyków Philipp Lahm.

Bayern wygrał ostatnie 13 spotkań w Bundeslidze i nie przegrał w tych rozgrywkach od października 2012 roku. Arsenal, który zajmuje obecnie drugie miejsce w angielskiej ekstraklasie, nie jest jednak bez szans.

"To, że ta drużyna walczy o tytuł w Anglii, nie jest zbiegiem okoliczności. Jest znacznie silniejsza niż przed rokiem, ma bardziej wyrównany skład" - ocenił Lahm.

Drugie środowe spotkanie (AC Milan - Atletico Madryt) będzie dla gospodarzy szansą na uratowanie nieudanego sezonu. Zespół z Mediolanu jest dopiero dziewiąty w Serie A, z 31-punktową stratą do prowadzącego Juventusu.

"Rossonerich" prowadzi od niedawna Holender Clarence Seedorf, który jako piłkarz triumfował w LM z trzema różnymi klubami.

"Mecz przeciwko Atletico będzie okazją na zrobienie ogromnego kroku do przodu. Milan zawsze potrafił się szczególnie zmotywować na Champions League. Jestem przekonany, że stadion będzie jak zwykle pełny, a kibice stworzą wspaniałą atmosferę - to dobrze podziała na zawodników" - powiedział Seedorf.

Na ławce trenerskiej rywali zasiądzie Diego Simeone. Argentyńczyk stworzył drużynę, która z powodzeniem staje w szranki z największymi klubami w Hiszpanii - Realem Madryt i Barceloną. Te trzy drużyny przewodzą tabeli La Liga z 16 punktami przewagi nad czwartym Athletic Bilbao.

Atletico to jedna z trzech ekip, która w fazie grupowej nie poniosła ani jednej porażki i nie przegrała żadnego z czterech ostatnich meczów wyjazdowych.

"To dwumecz bez faworyta. To co stanie się w środę, może okazać się decydujące. Spodziewam się otwartego meczu z wieloma szansami bramkowymi po obu stronach boiska. Nasi rywale mają silne skrzydła i są dobrze zorganizowani, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Zagramy z najlepszym Milanem" - ocenił Simeone.

Rewanże odbędą się 11 marca.

Reklama

Reklama

Reklama