Reklama

Reklama

Media w Niemczech i Anglii: Nokaut Lewandowskiego

Robert Lewandowski przesądził we wtorek o zwycięstwie Borussii Dortmund nad Arsenalem Londyn (2-1) w piłkarskiej Lidze Mistrzów. Media w obu krajach piszą w środę o nokaucie w wykonaniu Polaka, ale skupiają się na dwóch różnych sytuacjach.

Lewandowski został bohaterem wieczoru na Emirates Stadium. W 82. minucie, po zagraniu Kevina Grosskreutza z prawej strony boiska, strzałem z powietrza nie dał szans Wojciechowi Szczęsnemu i zapewnił wicemistrzom Niemiec wygraną.

Reklama

"Lewandowski znokautował Arsenal" - napisał niemiecki Eurosport. Z kolei internetowe wydanie "Focusa" oceniło: "Borussia zawdzięcza 'Lewemu' zwycięstwo", a dziennik "Der Westen" zatytułował relację z meczu: "Lewandowski rozbroił Kanonierów"

W bardziej patetyczne tony uderza natomiast "Die Welt". "Dla takich goli Dortmund zatrzymał Lewandowskiego" - głosi tytuł, a korespondencja z Londynu zaczyna się następująco:

"Bramką w 82. minucie Robert Lewandowski zapewnił Borussii zwycięstwo, choć w zasadzie od dawna chciał już grać w Bayernie Monachium. Myślami jest już poza Dortmundem, a złość, że musi wypełnić kontrakt, pewnie mu nie minęła. Wykorzystuje jednak każdą okazję, by godnie się pożegnać. Jak we wtorek. Kiedy wydawało się, że BVB może doznać drugiej porażki w LM, on odpowiedział w swoim stylu".

Lewandowskiemu najwięcej miejsca poświęcają też w środę brytyjskie gazety, również pada w relacjach słowo "nokaut", ale w innym znaczeniu. Media w Anglii są zgodne, że Polak zasłużył na czerwoną kartką po trafieniu łokciem w twarz Laurenta Koscielnego. Sędzia ukarał go "tylko" - zdaniem dziennikarzy - żółtą.

"Wyglądało to na rozmyślne zagranie" - ocenił "The Guardian".

W BBC podkreślono, że Lewandowski nie powinien zdobyć zwycięskiego gola, gdyż... nie powinno go być już wtedy na boisku. "Miał szczęście, że szwedzki arbiter Jonas Eriksson nie pokazał mu czerwonej kartki, która eliminowałaby go także z rewanżu w Dortmundzie. Dlatego ból po porażce jest większy" - zaznaczył komentator stacji.


Jako liczby meczu wymieniono dokonania reprezentanta Polski: 34 gole w poprzednim sezonie, a już dziesięć w obecnym.

Media zwracają też uwagę, że najlepszy snajper Borussii popsuł 64. urodziny menedżera Arsenalu Arsene'a Wengera, a ustawił swój zespół na pole position przed decydującymi meczami fazy grupowej LM.

Kolejna w ciągu kilku dni wizyta Lewandowskiego w Londynie (przed tygodniem zagrał na Wembley w reprezentacji Polski) sprawiła, że w Anglii odżyły spekulacje na temat jego transferu do Premier League.

Jak informowaliśmy wczoraj, w stałym kontakcie z doradcami zawodnika są przedstawiciele Arsenalu, Manchesteru United i Chelsea Londyn. Wszystkie są ponoć zainteresowane sprowadzeniem go już zimą, co oznaczałoby, że Borussia zarobiłaby na jego odejściu. Latem Polak, po wygaśnięciu umowy, będzie mógł zmienić pracodawcą bez sumy odstępnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje