Reklama

Reklama

Media: UEFA pod ścianą? Scenariusze mogą być sensacyjne

Powstanie Superligi, ogłoszone przez dwanaście czołowych klubów Starego Kontynentu, wywołało prawdziwe trzęsienie ziemi w europejskim futbolu. UEFA i najważniejsze ligi już ogłosiły, że będą surowo karać banitów, włącznie z wykluczeniem ich z piłkarskich struktur. Kto wygra w tej batalii? Niezwykle ciekawą opinię na ten temat postawił felietonista madryckiego "Asa" Joaquim Maroto, który zasugerował nawet, że największym wygranym tej wojny może być... FIFA.

Utworzenie rozgrywek Superligi, planowane przez dwanaście klubów-założycieli na sierpień, może kompletnie przewrócić dotychczasowe struktury w europejskim futbolu. UEFA, która nie zamierza do tego dopuścić, już teraz zapowiedziała surowe kary dla buntowników. Mowa nawet o wyrzuceniu poszczególnych drużyn z ich lig, a także niedopuszczeniu piłkarzy występujących w tych drużynach do meczów reprezentacji odbywających się pod egidą europejskiej centrali piłkarskiej.

Teoretycznie FIFA również stoi po stronie UEFA, jednak jak sugeruje Joaquim Maroto w swoim felietonie w hiszpańskim "Asie", wcale nie jest to takie pewne. Jego zdaniem za całym projektem Superligi stoi przede wszystkim Florentino Perez, prezes Realu Madryt, któremu już od prawie dwudziestu lat marzą się takie rozgrywki gigantów, do których nie zostaną dopuszczeni słabsi i biedniejsi. A Perez i Gianni Infantino żyją w bardzo dobrych stosunkach i wcale nie jest pewne, że w decydującym momencie się nie dogadają.

Maroto jest przekonany, że Superliga powstanie tak czy inaczej, bez lub ze zgodą UEFA. Dziennikarz uważa, że kluby mają w ręku mocniejsze karty i jeśli sytuacja zostanie postawiona na ostrzu noża, to UEFA będzie musiała ustąpić. Co ciekawe, Hiszpan posuwa się nawet do sugestii, że jeżeli gracze z czołowych klubów zostaliby wykluczeni z gry na mistrzostwach Europy, to FIFA mogłaby zdecydować się na rozgrywanie mundialu co dwa lata! Choć brzmi to nieco abstrakcyjnie, mistrzostwa świata zostało już tak skomercjalizowane, że w zasadzie Infantino i jego otoczenie mogliby w imię interesów nawet pogrzebać UEFA.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama