Reklama

Reklama

Mecz Arsenal - Bayern. Guardiola, Wenger i Lewandowski po spotkaniu

- Mieliśmy wystarczająco dużo szans, by wygrać ten mecz, a przynajmniej, aby go nie przegrać - powiedział po pierwszej porażce w sezonie, 0-2 z Arsnenalem w Lidze Mistrzów, trener Bayernu Pep Guardiola. - Zabrakło przede wszystkim skuteczności - dodał Robert Lewandowski.

- Nie chcieliśmy Arsenalowi pozwolić na strzelenie gole, staraliśmy się zdominować mecz. Mieliśmy swoje szanse, mieliśmy ich wystarczająco dużo, by wygrać, a przynajmniej, by nie przegrać. Gratuluję Arsenalowi, spotkamy się w rewanżu za dwa tygodnie, w Monachium - komentował Guardiola.

- Czy jestem szczęśliwy? I to jeszcze jak, na dodatek dumny z mojego zespołu. Mówiąc serio, rzecz jasna, nie jestem szczęśliwy, chociaż graliśmy odważnie, odbieraliśmy piłkę zawodnikom Arsenalu, sporo też się nabiegaliśmy, broniąc dostępu do własnej bramki. Grając na takim terenie nie możesz wykorzystać choćby jednej okazji, z tych, które stworzyłeś, ale oczywiście Arsenal ma wielu bardzo dobrych graczy. My jednak również pokazaliśmy sporo klasy indywidualnej. Na koniec mogę tylko pogratulować Arsenalowi zwycięstwa.

O Manuelu Neuerze dodał:

Reklama

- W pierwszej połowie miał kilka wspaniałych interwencji. Nigdy w karierze nie krytykowałem zawodnika za decyzje, jakie podejmuje na boisku, nawet jeśli są niewłaściwe. Nie przegraliśmy przez Manuela - taki jest futbol. Przy bramce na 1-0 on podjął taką, a nie inną decyzję i tyle na ten temat - komentował Guardiola.

O proteście fanów Bayernu, którzy celowo później weszli na stadion i wywiesili transparent "64 funty za bilet. Ale bez kibiców piłka nożna nie jest warta nawet pensa", Pep powiedział:

- Byłem skoncentrowany na meczu. Czy zgadzam się z naszymi kibicami, że bilety są za drogie? OK, pogadam z Wengerem, żeby następnym razem były tańsze dla naszych fanów. My natomiast zaopiekujemy się kibicami Arsenalu, będą mieli dobre ceny, więc za dwa tygodnie mogą śmiało lecieć do Monachium - zapewnił Guardiola.

- Dwa razy grałem przeciwko Czechowi i dzisiaj też niewiele zabrakło, aby go pokonać - powiedział Robert Lewandowski. - Miejmy nadzieję, że następnym razem wszystko będzie grało i uda się wygrać, strzelić bramkę.

- Mieliśmy konieczność wygrania tego meczu i osiągnęliśmy nasz cel. Spotkanie było intensywne, graliśmy w sposób zdyscyplinowany. Było to spotkanie na najwyższym poziomie z udziałem dwóch bardzo mocnych zespołów - komentował mecz trener Arsenalu Arsene Wenger. - Bayern miał przewagę w posiadaniu piłki, bo zdecydowaliśmy się cofnąć w okolice własnego pola karnego, by tam złapać rywala i odebrać mu piłkę.

- Nigdy nie jesteś pewien, czy wygrasz mecz, ale akurat w ten wieczór można było być o to spokojnym. Drużyna była skoncentrowana i dynamiczna. Na przedmeczowej konferencji powiedziałem, że w pierwszych dwóch spotkaniach Ligi Mistrzów nie graliśmy na własnym poziomie, bo koncentrowaliśmy się bardziej na Premier League, a tym razem priorytetem dla nas było pokonanie Bayernu - wyjaśnił francuski szkoleniowiec.

Wenger chwalił też Petra Czecha.

- Petr był bardzo ważny, pomógł nam pozostać w tym meczu, dzięki niemu zagraliśmy na zero z tyłu. Widzieliście dzisiaj na murawie dwóch światowej klasy bramkarzy, oni nadawali witalności obu zespołom - komentował Wenger.

Francuz chwalił też Oliviera Girouda, ale nie zająknął się nawet o tym, że strzelił bramkę ręką.

- Nie jest łatwo w takim meczu zostać bohaterem, tym bardziej, że ostatnio był pod formą, ale od dwóch tygodni wraca do swej najlepszej dyspozycji. Koncentracja, jaką wniósł, bojowość, jaką pokazał - to on jest zwycięzcą tego meczu. Olivier daje nam szansę manewru, gdy inne opcje nie dają rezultatu. Obu ich lubię - Walcotta i Girouda. Muszę ich tylko wykorzystywać we właściwy sposób - ocenia Arsene Wenger.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL