Reklama

Reklama

Manchester City - PSG. Sir Alex Ferguson tajną bronią paryżan?

We wtorek - na kilka godzin przed rewanżowym spotkaniem z Manchesterem City w półfinale Ligi Mistrzów - drużyna PSG niespodziewanie przyjęła wyjątkowego gościa. Był nim legendarny trener Sir Alex Ferguson. Jego wizytę w hotelu spostrzegły angielskie media, nazywając 79-letniego szkoleniowca "tajną bronią" paryżan.

Reklama

Drużyna PSG udała się w podróż do Anglii w jednym celu, jakim jest wywalczenie awansu do wielkiego finału Ligi Mistrzów. Oczekiwania we Francji są ogromne, a zadanie niezwykle trudne.

W rozegranym przed tygodniem w Paryżu pierwszym meczu - mimo początkowej przewagi gospodarzy - lepszy był Manchester City. "Obywatele" po słabej pierwszej połowie w końcu wzięli się do roboty i zwyciężyli 2-1, zapewniając sobie niezwykle cenną zaliczkę przed rewanżem.

Zespół PSG musi więc szukać wszelkich możliwych niuansów, które ostatecznie mogłyby przeważyć szalę zwycięstwa w dwumeczu na jego stronę. Tajną bronią paryżan może okazać się wspomniany już Alex Ferguson. Legendarny szkoleniowiec był we wtorek widziany w hotelu, w którym stacjonuje francuska ekipa.

Ferguson odwiedził drużynę PSG przed meczem z Manchesterem City

Reklama

Ferguson przebywał wewnątrz budynku ponad godzinę. Hotel opuszczał w towarzystwie między innymi szefa PSG - Nassera Al-Khelaifiego.

Najprawdopodobniej jednak słynny Szkot spotkał się także z trenerem PSG - Mauricio Pochettino. Nie od dziś wiadomo, że obaj utrzymują przyjazne relacje. Wielu wciąż przypomina o ich wspólnej, głośnej kolacji przy butelce wina w jednej z londyńskich restauracji. Po zakończeniu kariery Ferguson wielokrotnie wypowiadał się ciepło na temat pracy swojego znajomego z Argentyny.

Wiedza i doświadczenie, które są domeną Fergusona, mogą okazać się bezcenne we wtorkowy wieczór. Podczas pracy w roli menedżera Manchesteru United Szkot 44-krotnie prowadził swoją ekipę w derbowych starciach z "The Citizens". 25 z nich zakończyło się wygraną jego podopiecznych.

Ferguson doskonale wie także, jak to jest odrabiać straty w ważnych meczach Ligi Mistrzów. Warto wspomnieć tu chociażby finał tych rozgrywek z sezonu 1998/99. "Czerwone Diabły" mierzyły się wówczas z Bayernem Monachium. Wszystko wskazywało na to, że "uszaty puchar" pojedzie do Niemiec. Do 90. minuty Bawarczycy prowadzili bowiem 1-0. W doliczonym czasie gry piłkarze Manchesteru United strzelili jednak dwa gole i ostatecznie triumfowali w Champions League. Czy Ferguson zdoła tchnąć w paryski zespół ducha zwycięstwa?

TB

Dowiedz się więcej na temat: Liga Mistrzów | Paris Saint-Germain | Manchester City

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy