Reklama

Reklama

LM: Szczęsny kontra Lewandowski w Londynie

Wojciech Szczęsny w bramce Arsenalu Londyn kontra Robert Lewandowski w ataku Borussii Dortmund - z punktu widzenia polskich kibiców to najciekawszy pojedynek 3. kolejki piłkarskiej Ligi Mistrzów. Transmisje na platformie nc+.

Wtorkowy mecz w Londynie wpisuje się dobrze w scenariusz najbliższej serii spotkań, w której najciekawsze będą pojedynki hiszpańsko-włoskie i niemiecko-angielskie.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z tego meczu. Początek o 20.45

Relację na żywo można też śledzić na urządzeniach mobilnych

Reklama

Arsenal rywalizował w fazie grupowej LM z Borussią już dwa lata temu. Wtedy w bramce "Kanonierów" również stał reprezentant Polski, ale nie pokonał go żaden z występujących w niemieckim zespole trzech rodaków, obok Lewandowskiego też Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, który wciąż przechodzi rehabilitację po operacji biodra.

Bohaterem tamtych spotkań (1-1 w Dortmundzie i 2-1 dla gospodarzy w Londynie) był Robin van Persie, który zdobył wszystkie trzy gole dla Arsenalu. Teraz Holender strzela gole dla Manchesteru United.

Wtedy jednak Lewandowski dopiero "raczkował" w Champions League, a dziś może uchodzić za gwiazdę rozgrywek. Zdobył w nich już łącznie 13 goli, w tym dwa w tym sezonie, kierując piłkę do bramki Olympique Marsylia (3-0) w poprzedniej kolejce.

Borussia, finalista poprzedniej edycji LM, nie może sobie już jednak pozwolić na stratę punktów, bo na inaugurację przegrała w Neapolu 1-2. Szczęsny, którego zmiennikiem jest Łukasz Fabiański, i jego koledzy z Arsenalu, radzą sobie jednak w tym sezonie bardzo dobrze. Prowadzą w rodzimej ekstraklasie, a w LM wygrali dwa spotkania.

W drużynie z Dortmundu, oprócz Piszczka, zabraknie również leczących urazy Sebastiana Kehla i Ilkaya Guendogana. Po raz drugi i ostatni z ławki rezerwowych nie będzie nią też dyrygował Juergen Klopp, który musi odcierpieć karę za agresywne zachowanie wobec sędziego technicznego podczas meczu w Neapolu.

Rywalizacja na Emirates Stadium będzie szczególna nie tylko dla Polaków, ale i Mesuta Oezila, który od niedawna reprezentuje barwy Arsenalu, a jeszcze w kwietniu walczył z Borussią jako zawodnik Realu Madryt.

Do drugiego niemiecko-angielskiego pojedynku dojdzie w Gelsenkirchen, gdzie Schalke 04 podejmie Chelsea Londyn.

Ekipa z Zagłębia Ruhry, w której zabraknie snajpera numer 1 Holendra Klaasa-Jana Huntelaara, z kompletem punktów i bez straconej bramki, otwiera tabelę grupy E. W sezonie 2007/08, kiedy także spotkała się z "The Blues" w grupie LM, nie potrafiła zdobyć gola.

Londyńczycy będą pałać żądzą rewanżu za porażkę z FC Basel 1-2 w pierwszej kolejce. Ich trener Jose Mourinho może liczyć, że rywala pomoże rozpracować Andre Schuerrle. Niemiec w zeszłym roku występował w Bayerze Leverkusen.

Oczy kibiców futbolu we Włoszech i Hiszpanii będą zwrócone na Mediolan, a także Madryt.

Na San Siro zmierzą się dwie najlepsze do tej pory drużyny grupy H - Milan podejmie Barcelonę. To jeden z ulubionych zestawów losujących grupy czy pary Champion League. Do tej pory w ponad 21-letniej historii rozgrywek doszło już do 13 meczów między tymi zespołami, a bilans jest praktycznie remisowy, tj. pięć zwycięstw Barcy i po cztery remisy oraz wygrane "Rossonerrich".

Barcelona pojedzie po Włoch po bezbramkowym remisie ligowym z Osasuną. To pierwszy od stycznia 2012 roku przypadek, że nie zdobyła gola w spotkaniu La Liga. Wszystko jednak wskazuje na to, że w Mediolanie trener Gerrardo Martino od pierwszego gwizdka arbitra pośle do boju leczącego ostatnio kontuzję Argentyńczyka Lionela Messiego.

Mistrz Hiszpanii nie stracił w tym sezonie LM jeszcze bramki, a wicemistrz - Real Madryt - jest najskuteczniejszą drużyną. Jego piłkarze zdobyli już 10 goli, a sam Cristiano Ronaldo pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców.

Tym razem "Królewscy", którzy z sześcioma punktami otwierają tabelę grupy B, będą próbować sforsować defensywę Juventusu. Postawa turyńczyków - dwa remisy - to dotychczas chyba największe rozczarowanie LM. W dodatku na Santiago Bernabeu przyjadą po porażce 2-4 z Fiorentiną w Serie A, choć do 65. minuty prowadzili 2-0.

Smaczku temu spotkaniu dodaje osoba szkoleniowca Realu Carla Ancelottiego, który w latach 1999-2001 prowadził Juve.

Żaden z dotychczasowych dziewięciu meczów między tymi zespołami w LM nie zakończył się remisem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL