Reklama

Reklama

Liverpool - Real Madryt. Wielkie emocje w rewanżu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Real Madryt chłodził temperaturę meczu na Anfield, którą próbował podgrzać Liverpool. Królewscy obronili w rewanżu bezbramkowy remis i dzięki zwycięstwu w Madrycie 3-1 w półfinale Ligi Mistrzów zagrają z Chelsea.

Zapis relacji na żywo ze szlagieru Liverpool - Real - kliknij TUTAJ!

W drugiej minucie po podaniu Sadio Mane Mohamed Salah był sam przed bramkarzem Realu Madryt. "Święty Courtois" - napisał dziennik "Marca" po interwencji nogami belgijskiego bramkarza. Poza tym Egipcjanin źle strzelił. Powtórzył to w 40. minucie, gdy też miał okazję na gola. Po nim pudłował jeszcze Georginio Wijnaldum będąc blisko bramki Realu.

Reklama

Swoim brakiem skuteczności Liverpool utrzymywał względny spokój w zespole Zinedine’a Zidane’a. Real poczułby się pod ekstremalną presją, dopiero po stracie bramki. Wynik 2-0 dałby Liverpoolowi awans do półfinału.

Królewscy starali się ostudzić tempo gry. Wymieniali podania, trzymali piłkę ile się dało, ale nie zagrażali bramce gospodarzy. Najlepszą okazję miał Karim Benzema, ale niecelnie główkował.

Mecz zaczął się od ataku Liverpoolu. Dużo było fauli, kilka brutalnych zagrań. Fabinho sfaulował Casemiro, a za chwilę pomocnik Realu bardzo ostro zaatakował Jamesa Milnera i dostał żółtą kartkę. Milner zaczął wymianę ciosów przy pierwszej okazji nadepnął na nogę Benzemy.

Piłkarze Realu Madryt cierpieli jak bohaterowie

Druga połowa zaczęła się od okazji na gola, którą miał Roberto Firmino. Courtois znów nie pozwolił się pokonać.

I tak rewanż wyglądał już do końca. Liverpool próbował złamać defensywę Królewskich, którzy z każdą minutą lepiej kontrolowali spotkanie. Real nie rezygnował z ataków, ale przede wszystkim szanował przewagę z meczu w Madrycie. Gospodarzy zawiodła skuteczność. W drugiej minucie doliczonego czasu Salah jeszcze raz przegrał pojedynek z Courtoisem.

Real wraca do półfinału Ligi Mistrzów po dwóch sezonach, gdy odpadał na początku fazy pucharowej. W rywalizacji z Chelsea gracze Zidane’a będą faworytami. Póki co mają za sobą wspaniałe osiem dni, w których wyeliminowali Liverpool z Ligi Mistrzów i pokonali Barcelonę 2-1 w Primera Division. Wciąż są w grze o podwójną koronę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL