Reklama

Reklama

Lionel Messi: To, co się stało, jest hańbą

- To, co się stało, jest hańbą, ale musimy iść dalej - powiedział Lionel Messi. FC Barcelona przegrała w pierwszym półfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium 0-4.

Argentyńczyk zdaje sobie sprawę, że taka porażka stawia "Dumę Katalonii" praktycznie w sytuacji bez wyjścia przed rewanżem na Camp Nou, który odbędzie się 1 maja.

"Przegraliśmy 0-4 i odrobić straty będzie bardzo ciężko, ponieważ Bayern to wielka drużyna" - powiedział Messi.

"We wtorek byli od nas zdecydowanie lepsi - szczególnie przewyższali nas fizycznie. To, co się stało, jest hańbą, ale musimy iść dalej. W rewanżu będziemy się starali coś strzelić i zrobimy wszystko, co w naszej mocy" - dodała gwiazda Barcelony.

To właśnie przygotowanie fizyczne było jedną z głównych przewag Bawarczyków. Podopieczni Juppa Heynckesa potrafili zneutralizować atuty rywala, atakując zawodnika z piłką nawet trójką swoich graczy i wytrzymując narzucone przez siebie tempo do końca meczu. Chociaż Barcelona jak zwykle dłużej utrzymywała się przy futbolówce (63 procent do 37), to brakowało płynności i przede wszystkim szybkości w grze. Goście w całym meczu oddali tylko dwa celne strzały, a najlepszą okazję zmarnował obrońca Marc Bartra, który po dośrodkowaniu w pole karne z rzutu wolnego kopnął wysoko ponad poprzeczką.

Reklama

Bayern we wszystkich statystykach, oprócz posiadania piłki, był zdecydowanie lepszy. Oddał więcej strzałów (13-4), także celnych (9-2), więcej razy wykonywał rzuty rożne (11-4), w ogóle po stałych fragmentach było bardzo groźnie pod bramką Barcelony (tak padły dwa gole). Gdy Katalończycy zakładali pressing, to monachijczycy potrafili spokojnie spod niego wyjść, a swoje akcje przeprowadzali w dużym tempie, z czym rywale nie mogli sobie zupełnie poradzić.

Inną z przyczyn klęski Barcelony miał być fakt, że Messi na Allianz Arena zaprezentował się z kontuzją. Argentyńczyk nie grał w piłkę od drugiego spotkania ćwierćfinału Ligi Mistrzów z PSG 10 kwietnia. Wtedy też nie był w pełni zdrowy po kontuzji mięśniowej, jakiej nabawił się tydzień wcześniej. Piłkarz odrzucił jednak sugestię, że nie powinien ryzykować występu przeciwko Bayernowi.

"Minęło trochę czasu, odkąd ostatnio grałem i nie czułem się w stu procentach komfortowo na murawie, ale nie byłem kontuzjowany, dlatego mogłem wystąpić" - mówił Messi.

Błędy popełnił też Tito Vilanova. Po fakcie okazuje się, że wystawienie Lionela od początku, nawet jeżeli mógł grać, było pomyłką. Argentyńczyk był jednym z najgorszych na placu, we wtorek nic nie dał drużynie. Vilanova nie skorzystał z szansy dokonania trzech zmian, a jedyną przeprowadził i tak za późno, gdy w 83. minucie wpuścił Davida Villę, a np. charyzmatyczny Cesc Fabregas całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.

W perspektywie rewanżu szkoleniowiec Barcelony stracił też kolejnego obrońcę. Za nadmiar żółtych kartek będzie pauzować Jordi Alba (kontuzjowani są Carles Puyol i Javier Mascherano), który może się jednak cieszyć, że nie wyleciał z boiska za rzucenie piłki w twarz Arjena Robbena.

To wszystko sprawia, że w rewanżu Barcelona będzie walczyć już tylko raczej o honorowe pożegnanie się z Ligą Mistrzów. W tym sezonie jedynym trofeum Katalończyków zostanie więc mistrzostwo Hiszpanii, którego są już bardzo blisko.

Autor: Paweł Pieprzyca

Zobacz terminarz Ligi Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL