Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Wątpliwe pieniądze Romana Abramowicza

​Rosyjski oligarcha Roman Abramowicz jest jedynym człowiekiem, który dał triumf w Lidze Mistrzów klubowi z Londynu. I spełnił marzenie o podboju Europy.

Nie do końca jasne są motywy, które pchnęły Abramowicza do kupna Chelsea. Autorka książki "Ludzie Putina" twierdzi, że oligarcha zrobił to na polecenie prezydenta Rosji. Najbardziej narzucające się wyjaśnienie jest takie, że w 2003 roku postanowił przenieść się do Wielkiej Brytanii. Chelsea otwierała mu drzwi, studziła atmosferę podejrzliwości wobec miliardów ze Wschodu. Dzięki sukcesom klubu Abramowicz stawał się obywatelem Londynu.

Liga Mistrzów. Rozkwit Chelsea

18 lat temu panika w Premier League i europejskiej piłce była jednak wielka. Wydawało się, że miliony Abramowicza przewrócą hierarchię do góry nogami. Rosjanin szastał pieniędzmi, ale robił to według planu. Latem 2004 roku zatrudnił wschodzącą gwiazdę wśród trenerów Jose Mourinho, choć Claudio Ranieri doprowadził zespół aż do półfinału Ligi Mistrzów.

Reklama

Chelsea nie zmonopolizowała rozgrywek w Anglii, stała się jednak potężnym rywalem dla Manchesteru United. Zdobywała tytuły w Premier League, ale w rywalizacji europejskiej dwa razy na drodze do finału stawał Liverpool (lata 2005 i 2007). We wrześniu 2007 roku Abramowicz zwolnił Mourinho, a Awram Grant zaprowadził zespół do finału Ligi Mistrzów przegranego w Moskwie w dramatycznych okolicznościach z Manchesterem United po serii rzutów karnych.

Trzy razy docierała Chelsea do finału Champions League, za każdym razem w sezonie, w którym Abramowicz zmieniał trenera. Jak widać wstrząsy nie przeszkadzają drużynie ze Stamford Bridge, a bywają dla niej pobudzające. W 2012 roku zespół był w fazie zmierzchu. Sprowadzony za 60 mln euro Fernando Torres grał słabiutko, trener Andre Villas-Boas wysyłał na ławkę trzy największe ikony: Didiera Drogbę, Franka Lamparda i Johna Terry’ego. W końcu sam stracił pracę. Zastąpił go asystent Roberto di Matteo.

Liga Mistrzów. The Blues upadają i wstają

W Premier League Chelsea zajęła dopiero szóste miejsce z 25 pkt straty do wstępującego na szczyt Manchesteru City. To był pierwszy wielki sukces klubu finansowanego przez rodzinę królewską z Abu Zabi, która tak jak Abramowicz zamarzyła o podboju Europy. Właśnie w tamtym skrajnie trudnym sezonie Chelsea wygrała Puchar Anglii i pierwszy raz Ligę Mistrzów. Drogba i Lampard oddali klubowi ostatnią wielką przysługę pokonując w finale Bayern Monachium na jego Allianz Arena. Także po serii karnych.

Di Mateo okazał się tylko meteorem na ławce trenerskiej. Zespół ze Stamford Bridge trzeba było przebudować od podstaw. Latem 2012 roku do Chelsea trafił hiszpański obrońca Cesar Azpilicueta. Nie uchodził za piłkarza o nadzwyczajnych możliwościach, ale przez 9 lat stał się symbolem nowej Chelsea. Wczoraj w Porto w finale Ligi Mistrzów poprowadził drużynę w roli kapitana.

Przypadek Abramowicza może być pouczający dla innych bogaczy: szejków i amerykańskich miliarderów, którzy zainwestowali w europejskie kluby. Katarczycy z PSG i właściciele Manchesteru City szybko osiągnęli sukces lokalny we Francji i Anglii, ale rywalizacja w Champions League wciąż wystawia na próbę ich cierpliwość i uczy pokory.

Chelsea jest jedynym klubem z Londynu, który zdołał podbić Europę. Bez miliardów rosyjskiego oligarchy nigdy by to nie nastąpiło. Arsenal (2006) i Tottenham (2019) docierały do finału, ale go przegrywały. Stolica Anglii długo musiała zazdrościć Manchesterowi, Liverpoolowi, a nawet Nottingham i Birmingham.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje