Reklama

Reklama

Liga Mistrzów: Tottenham - Juventus 1-2 w 1/8 finału. Juve w ćwierćfinale

Ci, którzy przedwcześnie przekreślili Juventus, bardzo się pomylili. Po trzęsieniu ziemi w drugiej połowie na Wembley "Stara Dama" pokonała 2-1 Tottenham i awansowała do ćwierćfinału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Przy stanie 0-0 poważny błąd popełnił sędzia Szymon Marciniak, który nie podyktował rzutu karnego dla Juve. Ale i to nie przeszkodziło gościom w awansie.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Tottenham - Juventus

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Po remisie 2-2 w Turynie w lepszej sytuacji przed rewanżem był Tottenham. Gospodarze nie zamierzali jednak ryzykować gry na bezbramkowy remis i z minuty na minutę rosła ich przewaga. Szczególną ochotę do ataków na bramkę Gianluigiego Buffona miał Heung-min Son. Wojciech Szczęsny tym razem usiadł na ławce rezerwowych Juve.

Reklama

W 16. minucie gospodarze mieli pierwszą bardzo dobrą okazję bramkową. Dele Alli wypuścił w bój Harry’ego Kane’a. Ten ograł Giorgia Chielliniego i Buffona, lecz z ostrego kąta nie zdołał skierować piłki do bramki.

Chwilę później to Juventus mógł stanąć przed szansą na wypracowanie sobie przewagi w dwumeczu. Spóźniony Jan Vertonghen wyciął w polu karnym Douglasa Costę. Jednak sędzia Marciniak, przy pomocy asystenta Pawła Raczkowskiego, uznał, że faulu nie było. Na nic zdały się protesty piłkarzy gości. Powtórki telewizyjne były bezlitosne dla arbitrów.

Gospodarze znów przeszli do ataku, a rozgrywający świetne spotkanie Son (tylko do przerwy oddał pięć strzałów) w 39. minucie posłał piłkę do siatki Buffona. Akcję zaczął Kane, podając świetnie do Christiana Eriksena. Przez ułamek sekundy wydawało się, że "Stara Dama" zażegnała niebezpieczeństwo, ale piłka trafiła do Kierana Trippiera. Ten podał wzdłuż bramki. Koreańczyk Son co prawda trochę skiksował, ale piłka wtoczyła się do bramki mimo rozpaczliwej interwencji Buffona. Do przerwy 1-0.

Początek drugiej połowy nie mógł zachwycić. Juventus nie miał pomysłu na zagrożenie bramce Hugo Llorisa, a często też na powstrzymanie szarżujących gospodarzy, choć i ci spuścili z tonu. Mnożyły się faule i żółte kartki, zwłaszcza dla gości.

Po godzinie gry wreszcie "Starej Damie" udało się podejść pod pole karne Tottenhamu. Bardzo niecelnie strzelali jednak Gonzalo Higuain i Paulo Dybala. Szybko jednak nastawili celowniki, a na Wembley nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi.

W 64. minucie Juventus oddał pierwszy celny strzał w meczu, zakończony golem Higuaina, który sfinalizował ładną akcję Stephana Lichtsteinera i Samiego Khediry.

Trzy minuty później Higuain znakomitym prostopadłym podaniem puścił w bój Dybalę. Ten popędził na bramkę Llorisa i huknął nie do obrony pod poprzeczkę. Fani na Wembley przeżyli szok. Nagle ni stąd, ni zowąd ich pupile zmuszeni zostali do odrabiania strat.

"Koguty" ruszyły do ataku. Co rusz gorąco było przed bramką Buffona. Bliscy szczęścia byli Eriksen i Son. Trener Mauricio Pocchettino dokooptował do ataku Fernanda Llorente. W 90. minucie strzałem rozpaczy w słupek trafił jeszcze Kane, bo sędzia nie zauważył, że Anglik był na spalonym.

Tottenham Hotpsur - Juventus Turyn 1-2 (1-0)

Bramki:

1-0 Heung-Min Son (39.)

1-1 Gonzalo Higuain (64.)

1-2 Paulo Dybala (67.)

Sędzia: Szymon Marciniak (Polska).

Pierwszy mecz - 2-2; awans - Juventus.

WS

Liga Mistrzów: wyniki, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne