Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. To Niemcy triumfują, a dokładnie niemieccy trenerzy

Trzeci finał Ligi Mistrzów z rzędu padł łupem niemieckiego trenera. Po Jürgenie Kloppie i Hansie-Dieterze Flicku teraz triumfatorem jest Thomas Tuchel. Niemiecka myśl szkoleniowa górą w Europie.

Wydawać by się mogło, że po nieudanym mundialu w 2018 roku niemiecki futbol znalazł się w kryzysie. Jednakże w europejskich pucharach winduje. Już w 2019 roku Liverpool FC wygrał Ligę Mistrzów pod wodzą Jürgena Kloppa, następnie Hans-Dieter Flick wygrał trofeum z Bayernem Monachium i teraz triumfuje trzecia siła trenerska - Thomas Tuchel, który poprowadził do zwycięstwa Chelsea.

Ostatni raz taką ofensywę nowych, ciekawych trenerów, która ożywiłaby europejski futbol, mieliśmy w wykonaniu szkoleniowców portugalskich. Teraz niemiecka myśl szkoleniowa staje się siłą wiodącą na kontynencie.

Thomas Tuchel - nowa siła

Reklama

Thomas Tuchel jest wciąż trenerem dość młodym, ma 48 lat. Grał jako piłkarz w Stuttgarter Kickers i SSV Ulm, tam zaczynał również trenować, ale jego kariera przyspieszyła wiosną 2015 roku, gdy z FSV Mainz przeszedł do Borussii Dortmund. Przed finałem z Manchesterem City był zagrożony tym, że jako pierwszy trener przegra dwa finały Ligi Mistrzów z rzędu - wszak rok temu lepszy okazał się od niego Bayern Monachium trenera Flicka. Zamiast nieprzyjemnej serii Thomas Tuchel świętuje największy triumf w karierze.

Paris St. Germain może żałować, że rozstał się z nim w zeszłoroczną Wigilię. Thomas Tuchel objął osuwającą się w ku przeciętności ligowej w Anglii drużynę Chelsea i zmienił ją w maszynę do wygrywania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje