Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. ​Talent ponad profesjonalizm. Kto oszukuje Ousmane’a Dembele?

Tłumaczenia, prośby, groźby, kary nic nie dawały. Kluczowy był ból i strach przed końcem kariery. Ousmane Dembele miał być tak samo dobry jak Kylian Mbappe, czy wciąż zachował na to cień szansy?

Trzy tygodnie temu patrzył bezradnie jak rok młodszy kumpel z reprezentacji rozbija Barcelonę właściwie w pojedynkę. Nazwisko Mbappe cała Europa odmieniała przez wszystkie przypadki po hat tricku na Camp Nou w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Eksplozja zmiennika Grosickiego

Ousmane Dembélé mógł być nawet zszokowany. W końcu jego wuj Malick Dembélé i przyjaciel z dzieciństwa Moustapha Diatta, z którymi mieszka od przyjazdu do Katalonii, zawsze powtarzali mu, że jest lepszy, lub przynajmniej tak samo dobry. Obaj z Kylianem są mistrzami świata, mają odrzutowy start do piłki, potrafią mijać rywali jak slalomiści, dlaczego ich kariery toczą się w dwie skrajności?

Reklama

Otoczony przez pochlebców Dembélé naraził mocno swoją reputację za sposób w jaki rozstawał się z Borussią Dortmund. Na jego dąsy, odmowy pójścia na trening, patrzono wtedy w Barcelonie przez palce. Francuski geniusz miał na Camp Nou zastąpić Neymara oddanego do PSG za 222 mln euro. Tygodnie nerwowych negocjacji, popartych strajkiem zawodnika, zakończyły się wyczekiwanym transferem. 105 mln euro plus 40 w zależności od wyników - latem 2017 roku Dembele został najdroższym francuskim piłkarzem.

Szefowie Barcelony naiwnie wierzyli, że zakładając granatowo-bordową koszulkę Ousmane stanie się innym człowiekiem. Okazało się to fikcją. Złe przyzwyczajenia: niepunktualność, niezdrowa dieta, uzależnienie od gier komputerowych doprawione były manią wielkości.

Od debiutu w Ligue 1 w listopadzie 2015 roku, gdy w meczu Stade Rennais zmieniał Kamila Grosickiego, Dembele miał świadomość skali swoich możliwości. Cztery miesiące później w zaledwie 45 minut zaliczył hat trick w lidze francuskiej. W wieku 18 lat. Swój pierwszy profesjonalny sezon zakończył z 12 bramkami i pięcioma asystami, po czym przeniósł się do Dortmundu. Po kolejnym roku wskakiwał na najwyższy poziom, miał grać u boku Leo Messiego.

10 kontuzji mięśniowych storpedowało rozwój Francuza na Camp Nou. Okazał się piłkarzem ze szkła, w dodatku pozbawionym świadomości jak powinien zachowywać się profesjonalista. Gdy spędza czas w domu, niechętnie wstaje od gier komputerowych. Spóźniał się na treningi, jadł to co mu smakowało, popijając litrami słodkich napojów z gazem.

Dwie minuty mistrza świata

Przed mundialem w Rosji selekcjoner Francuzów Didier Deschamps widział swój atak złożony z Griezmanna ustawionego w środku oraz Mbappe i Dembele na skrzydłach. Tak zagrali przeciw Australii na otwarcie mistrzostw, po czym w 70. minucie na boisku pojawił się Olivier Giroud - mniej utalentowany, ale zdecydowanie bardziej pracowity.

W fazie pucharowej Dembele dostał od selekcjonera zaledwie dwie minuty w meczu z Urugwajem. Oglądał z ławki jak Mbappe zostaje najlepszym nastolatkiem w turnieju o mistrzostwo świata od czasów Pelego.

Barcelona nie zostawiła Ousmane’a samemu sobie. Pomóc próbowali trenerzy Ernesto Valverde i Quique Setien, były dyrektor sportowy Eric Abidal, a także piłkarze: Clement Lenglet, Antoine Griezmann, a nawet Messi i Luis Suarez. Słowa puszczał jednak mimo uszu.

Kiedy dziennikarz "El Pais" zapytał ostatnio w ośrodku treningowym Barcelony co zmieniło Ousmane’a, usłyszał odpowiedź: "strach". I ból. W zeszłym sezonie padał jak komar po każdej próbie raptownego startu do piłki. Zdał sobie wtedy sprawę, że grozi mu koniec kariery. Kontrakt w Barcelonie wygasa mu w czerwcu 2022 roku. Klub by go nie przedłużył, gdyby urazy mięśni powtarzały się z taką samą częstotliwością. Po prostu zostałby sportowym inwalidą.

Dembele w końcu zareagował. Zatrudnił kucharza, dietetyka i osobistego fizjoterapeutę. Zmienił dietę, ma zakaz picia coca-coli i podjadania słodyczy. Ćwiczy, dopasowując obciążenia do treningów w klubie. I zagrał właśnie 18 kolejnych meczów w tym sezonie. Bez kontuzji.

Nowy prezes Barcelony Joan Laporta jest fanem Francuza. - Mam nadzieję, że będzie cieszył nas swoją grą na Camp Nou jeszcze długie lata - mówi. Dembele to piłkarz nieprzewidywalny. Potrafi sam rozstrzygać mecze, po czym popełniać głupie błędy. Ronald Koeman przestrzega, by nie atakował z piłką trzech kolejnych rywali. Żeby grał z drużyną, wymieniał podania, wystrzegał się szalonych akcji. W Barcelonie gra jest poukładana, tymczasem Dembele to urodzony solista. Czy da się pogodzić nieokiełznany charakter piłkarza z porządkiem w drużynie?

Dziś na Parc des Princes w Lidze Mistrzów kolejne starcie z gatunku tych, w których Ousmane ma szansę udowodnić skalę swojego potencjału. Jeśli znów Mbappe przyćmi go bezdyskusyjnie, nie będzie powodów, by ich w ogóle porównywać.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje