Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. ​Sto powodów do nienawiści? Messi i Mbappe grają va banque

Bez Neymara i Argela di Marii Paris Saint Germain liczy, że Kylian Mbappe zdoła przyćmić na Camp Nou Leo Messiego. Dzisiejszy hit 1/8 finału Ligi Mistrzów to gra o przyszłość obu klubów.

Grupa ultrasów PSG przybyła na Parc des Princes z obraźliwym transparentem "Puta Barca". Odpalili race, wznosili okrzyki łamiąc zasady dystansu społecznego. Na zdjęciach widać jak klubowy ochroniarz broni dostępu tłumu do samochodu obrońcy Presnela Kimpembe. Dwa dni temu fani PSG chcieli przypomnieć piłkarzom, że wybierają się do Barcelony na wojnę.

Messi kontra Mbappe

Kataloński klub to jeden z ich największych wrogów. Barca wyeliminowała PSG z Ligi Mistrzów w 2013, 2015 i 2017 roku. Ostatnia konfrontacja była szczególnie dramatyczna. Po 4:0 w Paryżu PSG spokojnie jechało na rewanż. Nikt w historii rozgrywek nie zaprzepaścił takiej przewagi. Wynik 1:6 był szokujący, naznaczony frustracją gości z powodu błędów sędziowskich.

Reklama

Kilka miesięcy później PSG wykupiło Neymara z Barcelony za rekordowe 222 mln euro, ale Brazylijczyk częściej się dąsał, leczył niż zachwycał paryskich kibiców. Półtora roku temu, gdy chciał wracać na Camp Nou ultrasi PSG stracili cierpliwość. Niechęć do Barcelony jeszcze się nasiliła.

W sierpniu 2020 roku Neymarowi wybaczono wszystkie winy. Doprowadził PSG do finału Ligi Mistrzów pierwszy raz w historii klubu. Porażka z Bayernem 0:1 zabolała Paryżan. Qatar Sports Investments zainwestowali w klub w 2011 roku po to, by uczynić go numerem 1 w Europie. PSG czuje, że jest blisko celu, dziś ma to potwierdzić na Camp Nou bez kontuzjowanych gwiazd Neymara i Angela di Marii.

W tej sytuacji na postać pierwszoplanową wyrasta Kylian Mbappe. Prasa hiszpańska nazywa go Usainem Boltem futbolu, przypominając, że potrafi rozwinąć z piłką przy nodze prędkość 37 km/h. 22-letni piłkarz już raz przyćmił Leo Messiego w 1/8 finału mundialu w Rosji w starciu Francja - Argentyna 4:3. Potem poprowadził Francuzów do tytułu mistrza świata, ale do dziś miewa raczej przebłyski geniuszu. Wciąż nie stał się numerem 1 do czego upoważnia go skala talentu. Czasem rusza z piłką jak ferrari i jest nie do zatrzymania, ale to wciąż tylko incydenty. Pora, by książę Paryża zmienił się w króla futbolu.

Tuż przed wylotem do Barcelony PSG awansowało na pozycję wicelidera Ligue 1. Ten sezon we Francji jest dla paryżan trudny. Na stanowisku trenera Niemca Thomasa Tuchela zastąpił Argentyńczyk Mauricio Pochettino, który nie lubi Barcelony jako były piłkarz i szkoleniowiec Espanyolu. W ostatnich ośmiu latach PSG było mistrzem siedmiokrotnie i zapewne w lidze jeszcze raz sobie poradzi. Priorytetem jest Liga Mistrzów i prestiżowe starcie z Katalończykami. Paryżanie liczą też na objawienie sezonu, wypożyczonego z Evertonu reprezentanta Włoch Bioty Moise Keana, który zdobył 10 goli w Ligue 1.

Barcelona wydaje więcej niż PSG

Opowieści o nieograniczonych możliwościach finansowych paryskiego klubu nie zmienią faktu, że w ostatnich czterech sezonach Barcelona wydała na transfery o 220 mln euro więcej. 847 mln kosztowali nowi gracze sprowadzeni w tym czasie na Camp Nou. A jednak Katalończykom wciąż wymyka się triumf w Lidze Mistrzów co obiecał kibicom Messi, gdy zostawał kapitanem po odejściu Andresa Iniesty.

Od tego czasu spadała na Katalończyków trauma za traumą. Porażka 0:3 w Rzymie w ćwierćfinale LM 2018 roku, klęska 0:4 na Anfield w półfinale rok później i w końcu najwyższa porażka w dziejach klubu w europejskich rozgrywkach 2:8 z Bayernem w sierpniu w ćwierćfinale. Po niej w Barcelonie ogłoszono koniec epoki. Messi chciał odejść, ale go nie puszczono. Ma zacząć odbudowę prestiżu klubu, który popadł w chaos i długi.

Prezes Josep Maria Bartomeu podał się do dymisji, rządzi tymczasowo Carles Tusquets, nowe wybory dopiero w marcu. Czy Barcelona przetrwa do tej pory w Lidze Mistrzów?

Dwumecz z PSG jest dla Katalończyków najważniejszym testem sezonu. Nowy trener Ronald Koeman miał trudne początki. W lidze hiszpańskiej Barca traci do Atletico 8 pkt, choć rozegrała mecz więcej. W półfinale Pucharu Króla Katalończycy przegrali z Sevillą w pierwszym spotkaniu 0:2. Gdyby nie dali rady PSG, mogłoby się okazać, że drugi z kolei sezon zakończą bez trofeum. To byłaby katastrofa. Na domiar złego prawdopodobne jest, że po sezonie Messi przeniesie się do Paryża.

Goli od pasa w dół

Barca szykuje się do dzisiejszego starcia w wielkich emocjach. Od pasa w górę drużyna wciąż wygląda bardzo ciekawie. Messiemu w ataku pomogą francuscy mistrzowie świata Antoine Griezmann i Ousmane Dembele. Obaj zawodzili na początku, ale ostatnio odnaleźli się w zespole. Ten drugi szybki jak Mbappe, ale chaotyczny, nabiera ogłady i potrafi sam rozstrzygać mecze. Zagrał dla Barcy 100 meczów i twierdzi, że pobyt na Camp Nou odmienił go o 180 stopni mentalnie i fizycznie.

W pomocy zagrają Frankie de Jong, Sergio Busquets i Pedri. Holender wreszcie dorasta do pozycji jednego z liderów, coraz wolniejszy Busquets systematycznie traci na wartości. 18-letni Pedri jest objawieniem i jak piszą katalońskie media tym piłkarzem Barcy, z którym Messi rozumie się teraz najlepiej.

Problemy Barcelony zaczynają się w tyłach. Gerard Pique wraca dopiero po ciężkiej kontuzji i Koeman raczej posadzi go dziś na ławce. Uraz leczy Ronald Araujo. Barca nie ma więc dwóch najlepszych stoperów. Clement Lenglet, Oscar Mingueza i Samuel Umtiti popełniają tak katastrofalne błędy, że bramkarz Marc-Andre ter Stegen musi wcielać się w rolę cudotwórcy. Z czterech hiszpańskich drużyn grających w tym sezonie w Lidze Mistrzów, Katalończycy tracą najwięcej goli.

Pochettino ma zdecydowanie bardziej zrównoważony skład i to PSG uchodzi za faworyta. Barcelona przegrała w tym sezonie wszystkie starcia z wielkimi rywalami. Z Realem Madryt i Atletico w lidze, z Sevillą w Pucharze Hiszpanii. Prawie wszystkie, bo w Lidze Mistrzów wygrała w Turynie z Juventusem 2:0, po czym w rewanżu mistrz Włoch odkuł się na Camp Nou (3:0) i wygrał grupę. W efekcie losowani z drugiego koszyka Katalończycy wpadli na PSG już w 1/8 finału.

W rywalizacji finalisty z największym przegranym poprzedniej edycji Champions League, wyżej stoją akcje Paryżan. Barcelona nie jest jednak skazana na pożarcie. Dla obu wielkich rywali porażka jest absolutnie nie do przyjęcia. To będzie gra va banque.

Dariusz Wołowski


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne