Reklama

Reklama

Liga Mistrzów: Spartak Moskwa - FC Barcelona 0-3

Spartak Moskwa przegrał z FC Barcelona 0-3 w meczu piątej kolejki Ligi Mistrzów. Katalończycy zapewnili sobie awans do 1/8 finału tych rozgrywek. Lionel Messi zanotował dwa trafienia i ma już ich w sumie 80 w roku, czyli tylko pięć mniej niż rekordzista Gerd Mueller.

Zobacz zapis tekstowej relacji na żywo z tego wydarzenia

Spartak próbował atakować, kilka razy zagroził nawet bramce rywali, ale w swoim składzie nie miał Messiego. Argentyńczyk brał udział we wszystkich golach strzelonych przez Barcelonę w pierwszej połowie.

W 16. minucie Messi przedzierał się w polu karnym, został jednak zatrzymany, wydawało się, że to już koniec akcji, ale przypadkowo odzyskał piłkę i odegrał w kierunku Daniego Alvesa. Po drodze trącił ja jeszcze Kim Kaellstroem, a Brazylijczyk uderzył natychmiast zza pola karnego nie do obrony dla Andrija Dykania.

Reklama

11 minut później Messi rozpoczął atak, znalazł na lewej stronie Andresa Iniestę, ten oddał strzał, sparowany przez bramkarza Spartaka, ale najszybciej do piłki dopadła "Pchła", jak mówią na Lionela w ojczyźnie, i przymierzył zza "16".

To nie był koniec jego popisu. W 39. minucie Argentyńczyk dostał prostopadłe podanie od Pedra, a w sytuacji sam na sam wymanewrował Dykania i posłał futbolówkę do siatki.

Gospodarze nie byli wcale, jak sugeruje wynik, biernymi obserwatorami tego meczu. Cóż z tego, jeśli nawet mając okazje, nie potrafili oddać celnego uderzenia na bramkę strzeżoną przez Victora Valdesa.

Mylili się Kaellstroem, Dmitrij Kombarow, Martin Suchy czy Emmanuel Emenike. Szczególnie szkoda tych dwóch ostatnich sytuacji. Suchy dostał dokładne dośrodkowanie z prawej strony od Nigeryjczyka, w piłkę nie trafił jeszcze Ari, ale Czech przestrzelił z 10 metrów.

Z kolei Emenike otrzymał dobre dośrodkowanie z lewej strony do D. Kombarowa, ale źle trafił w uciekającą piłkę, a mógł ją przepuścić, bo nadbiegał będący w lepszej pozycji Kirył Kombarow.

Spartak drugą połowę zaczął od ataków, Valdes w końcu musiał interweniować, ale po dośrodkowaniach, a nie strzałach.

Barcelona przetrzymała ten "napór" i sama przeszła do ofensywy. W 54. minucie Francesc Fabregas wymienił piłkę z Iniestą i znalazł się w sytuacji sam na sam, ale jego uderzeni nogą obronił Dykań. Trzy minut później znowu dał o sobie znać Messi. Zacentrował na głowę Pedra, który jednak przymierzył za lekko i bramkarz gospodarzy nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Unai Emery, hiszpański trener Spartaka, reagował zmianami, które nie mogły wpłynąć na losy meczu. Rezerwowy Welliton pokazał się, gdy przewracając się na murawie, sfaulował Valdesa i bramkarz Katalończyków przez chwilę był opatrywany.

Valdes potem udowodnił, że nic mu się nie stało, kiedy umiejętnie uprzedził przed polem karnym Wellitona, zażegnując niebezpieczeństwo.

Piłkarze Barcelony nie chcieli za wszelką cenę podwyższyć wyniku, choć mieli jeszcze takie okazje. W 83. minucie stworzyli im ją nawet gospodarze. Podanie prawego obrońcy Jewgienija Makiejewa do Dykania przejął Messi, minął bramkarza, ale piłkę spod nóg wybił mu wracający Suchy. Argentyńczyk mógł strzelać, jednak chyba nie spodziewał się, że rywale tak szybko zareagują.

Nie wiemy jeszcze, kto oprócz Barcy awansuje z Grupy G. W drugim wtorkowym meczu Benfica Lizbona pokonała na Stadio da Luz Celtic Glasgow 2-1.

W ostatniej kolejce, która odbędzie się 5 grudnia, Barcelona podejmie Benficę, a Celtic zagra ze Spartakiem.

Grupa G Ligi Mistrzów:


Spartak Moskwa - FC Barcelona 0-3 (0-3)

Benfica Lizbona - Celitc Glasgow 2-1 (1-1)

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy G Ligi Mistrzów

Relację tekstową z meczu Spartak - Barcelona można było śledzić także za pomocą urządzenia mobilnego

Autor: Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL