Reklama

Reklama

Liga Mistrzów: Sevilla FC - Liverpool FC 3-3 w piątej kolejce

Liverpool zremisował na wyjeździe z Sevillą 3-3 (0-3) w przedostatniej kolejce grupy E Ligi Mistrzów i na awans do 1/8 finału musi jeszcze poczekać. „The Reds” pokazali dwa oblicza na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. W pierwszej połowie imponowali intensywnością gry, ale na drugą wyszli kompletnie zdekoncentrowani i stracili zwycięstwo w doliczonym czasie.

Po czterech meczach angielska drużyna miała osiem punktów i o jeden wyprzedzała ekipę Sevilli. Do awansu konieczna była wygrana. Zadanie niełatwe, bo trzy ostatnie wypady do Hiszpanii kończyły się dla liverpoolczyków za każdym razem porażkami 0-1. Do tego Sevilla mogła pochwalić się aż sześcioma zwycięstwami w ośmiu ostatnich meczach na swoim terenie w europejskich pucharach.

Reklama

Juergen Klopp, trener angielskiej drużyny, wyrobił sobie nazwisko pracą w Borussii Dortmund. Za jego czasów BVB grała intensywny, szybki futbol oparty w dużej części o tzw. i osławiony "gegenpressing". Dwa mistrzowskie sezony (2010/2011 i 2011/2012) Borussia kończyła odpowiednio z bilansami bramkowymi +45 i +55. W Liverpoolu Niemiec także starał się stworzyć zespół grający natchniony ofensywny futbol. I trzeba przyznać, że udało mu się to, ale w tym przypadku problemem była i jest dziurawa defensywa.

W Lidze Mistrzów Liverpool traci jednak mniej bramek (bilans przed meczem 13-3), ale w pierwszej połowie w Sevilli obrona popełniła dwa kolosalne błędy, które szczęśliwie dla gości nie zakończyły się golem na 1-1 dla gospodarzy. W 19. minucie Loris Karius wspaniale obronił strzał Nolito. Skrzydłowy znakomicie ograł w polu karnym Josepha Gomeza, strzelił w kierunku dalszego słupka, ale niemiecki bramkarz najpierw sparował piłkę na słupek i później ją złapał. Za moment obrońcy Liverpoolu źle się ustawili, dzięki czemu Wissam Ben Yedder znalazł się w doskonałej sytuacji. Francuz zrobił wszystko jak należy, strzelił płasko po ziemi, ale piłka dosłownie o milimetry minęła słupek.

Gospodarze zmarnowali świetne okazje i zostali po chwili skarceni utratą drugiej bramki.

Momentami gra do przodu piłkarzy Liverpoolu przypominała Borussię z czasów rozbijania się w Champions League. Pierwsze i drugie trafienie podopieczni Kloppa uzyskali po niemal identycznie rozegranych rzutach rożnych. Przy pierwszym, już w 2. minucie, piłkę głową na dalszy słupek zgrywał Georignio Wijnaldum, a akcję zamykał stopą Roberto Firmino. Przy drugim dogrywał Firmino, a zamykał uderzeniem głową Sadio Mane. Trzecia bramka wpadł po kontrataku i dobitce z bliskiej odległości Firmino po strzale Mane.

Na drugą połowę zawodnicy Liverpoolu wyszli więc z prowadzeniem 3-0 i co tu dużo mówić, myśleli, że sprawa jest załatwiona. A nie powinni tego robić, bo choć rzadko tracili w tych rozgrywkach bramki, to nie są mocarzami defensywnymi. Kolejny raz się to potwierdziło. Szczególnie nieporadny był Alberto Moreno. Wychowanek Sevilli nie wytrzymał psychicznie. Szybko złapał żółtą kartkę w pierwszej połowie, w drugiej popełnił prosty techniczny błąd co doprowadziło do rzutu karnego i bramki kontaktowej Ben Yeddera w 60. minucie. Klopp nie chciał dłużej czekać i szybko zdjął pogubionego Moreno.

Wcześniej Ben Yedder trafił na 1-3 po strzale głową z dośrodkowania Evera Banegi z rzutu wolnego.

Liverpool wyglądał na sparaliżowany, kompletnie oddał inicjatywę, a wspomnienie o znakomitej Borussii uleciał szybciutko. Goście nastawili się na kontry, tylko długo nie umieli żadnej przeprowadzić. Dopiero niecały kwadrans przed końcem Mohamed Salah zrobił akcję na prawej stronie, której nie udało się wykorzystać Emre Canowi. Swoją szansę zmarnował też Mane.

Przewaga w posiadaniu piłki ekipy Eduarda Berizza była przytłaczająca, ale z minuty na minutę gospodarze tworzyli mnie okazji i wydawało się, że jednak nie dokonają remontady. Aż nadeszła 93. minuta i rzut rożny.

Piłka spadła szczęśliwie pond nogi Guida Pizarra, który z około jedenastu metrów wpakował ją do siatki. To nie było łatwe zagranie do opanowania dla Pizarra, ale zawodnik Sevilli zrobił to świetnie. Wynik to wielka nagroda dla drużyny za ambicję i wiarę w odmianę sytuacji.

Liverpool został ukarany za kompletne zlekceważenie rywali w drugiej połowie.

We wcześniejszym meczu grupy E Spartak Moskwa zremisował u siebie 1-1 z Mariborem. Wszystko zatem rozstrzygnie się w ostatniej kolejce.

Liverpool podejmuje Spartak, a Sevilla gra na wyjeździe z Mariborem.

5. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów:

Sevilla - Liverpool FC 3-3 (0-3)

Bramki:

0-1 Roberto Firmino (2. Z podania Wijnalduma)

0-2 Sadio Mane (22. Z podania Firmino)

0-3 Roberto Firmino (30. Dobitka po strzale Mane)

1-3 Wissam Ben Yedder (51. Z podania Evera Banegi)

2-3 Wissam Ben Yedder (60. Z rzutu karnego)

3-3 Guido Pizarro (90+3 Po rzucie rożnym)

Sevilla: Sergio Rico - Gabriel Mercado, Johannes Geis, Clement Lenglet, Sergio Escudero - Steven N’Zonzi (Franco Vasquez, 46.), Ever Banega, Guido Pizarro - Pablo Sarabia, Wissam Ben Yedder (Joaquin Correa, 81.), Nolito (Luis Muriel, 73.).

Liverpool FC: Loris Karius - Joseph Gomez, Dejan Lovren, Ragnar Klavan, Alberto Moreno (James Milner, 63.) - Georginio Wijnaldum, Jordan Henderson, Philippe Coutinho (Emre Can, 63.) - Mohammed Salah (Alex Oxlade-Chamberlain, 87.), Roberto Firmino, Sadio Mane.

Sędziował: Felix Brych (Niemcy).

Żółte kartki: Banega 45., Mercado 54. (Sevilla). Alberto Moreno 38., Henderson 68., Can 82. (Liverpool).

Piotr Kwiatkowski

Sevilla FC - Liverpool FC 3-3 (0-3). Raport meczowy

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy E Ligi Mistrzów

Dowiedz się więcej na temat: FC Sevilla | Liverpool FC | Liga Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje