Reklama

Reklama

Liga Mistrzów: Robert Lewandowski tym razem bez gola

​Robert Lewandowski miał dwie okazje, by dać prowadzenie Bayernowi Monachium w szlagierze Ligi Mistrzów na Anfield, ale w obu lepszy okazał się Alisson Becker. Po pełnym walki meczu mistrzowie Niemiec zremisowali pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z The Reds 0-0.

Polski snajper na Anfield pojawił się oczywiście w pierwszej jedenastce i kibice - wobec licznych w Bayernie Monachium kontuzji - mocno liczyli na udany mecz i gole snajpera, który przewodzi klasyfikacji strzelców LM. Przypomnijmy, że jesienią "Lewy" strzelił osiem bramek w sześciu meczach fazy grupowej.

We wtorek Lewandowski już na początku meczu stanął oko w oko z Alissonem Beckerem, ale Brazylijczyk był przy piłce szybciej i zagrożenia dla świątyni Liverpoolu nie było. W 13. minucie kapitan polskiej kadry mógł wpisać się na listę strzelców, ale po rajdzie Serge'a Gnabry'ego nie dopadł na piątym metrze piłki. Strzał oddał... Fabinho, ale Alisson piłkę zmierzającą do bramki odbił swoją klatką piersiową.

"Lewy" cały czas pracował w ofensywie, w 27. minucie ruszył do piłki, zbiegł do narożnika boiska i dobrze wycofał do Thiago, ale ten stracił futbolówkę i nie zdołał jej oddać do naszego snajpera. Bayern udanie atakował, całkiem nieźle radził sobie w środku pola, ale znać było w grze mistrzów Niemiec respekt dla The Reds. Kolejny raz nasz as stanął przed szansą w 39. minucie, starał się uderzyć z bliska głową i znów lepszy oraz szybszy był Alisson. Chwilę później piłkę Polakowi "zdjął" Joel Matip, który wybił dośrodkowanie daleko poza pole karne.

Reklama

Bayern do końca pierwszej połowy tylko się bronił, ale po trzech kwadransach wynik brzmiał 0-0.

W drugiej odsłonie "Lewy" dostał dobre podanie od Kingsleya Comana w 52. minucie, stał tyłem do bramki i chciał się odwrócić w polu karnym, ale Fabinho zdołał mu wybić piłkę. Długo Bayern nie potrafił nic sensownego zbudować w ofensywie, więc Lewandowski cofnął się głęboko aż pod własne pole karne. W 70. minucie nasz snajper wyprowadzał kontratak, starł się bark w bark z Brazylijczykiem - który nie odstępował go nawet na krok - ale sędzia uznał, że popełnił faul.

Ostatni kwadrans meczu upłynął w rytm ataków The Reds i słabej gry gości. Jeszcze "Lewy" próbował rozegrać akcję na lewej flance z Fanckiem Riberym, ale i ten atak zatrzymali gracze gospodarzy. Więcej okazji Robert Lewandowski we wtorek nie miał. Walczył, szukał podań, starał się, ale zagrał tak jak cały zespół - asekuracyjnie i niezbyt przekonująco. "Lewy" nadal jest liderem strzelców tegorocznej LM, na koncie ma osiem bramek.

Rewanż zostanie rozegrany na Allianz Arena 13 marca.

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski | Bayern Monachium

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje