Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Real Madryt - Liverpool 3-1. Wyjaśniamy kontrowersyjne decyzje sędziego Brycha

We wtorkowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów naprzeciwko siebie stanęły drużyny Realu Madryt i Liverpoolu. Zwycięsko z tego starcia wyszli "Królewscy", którzy pewnie pokonali "The Reds" 3-1. W spotkaniu nie zabrakło kontrowersji, w których główną rolę odgrywał niemiecki sędzia Felix Brych.

Do pierwszej kontrowersji doszło już w 12. minucie meczu, gdy Felix Brych nie zdecydował się na odgwizdanie faulu na Luce Modriciu tuż przed polem karnym Liverpoolu. Bardzo mnie zdziwiło, że niemiecki sędzia nie dostrzegł przewinienia, gdyż podcięcie Georginio Wijnalduma było ewidentne. Jak za pewne już wiadomo, w takich sytuacjach nie może reagować VAR i naprawiać decyzji.

W 32. minucie Karim Benzema będąc w polu karnym Liverpoolu próbował oddać strzał na bramkę. Nie udało mu się to, gdyż Ozan Kabak wziął w "kleszcze" nogę rywala i w efekcie napastnik Realu nie trafił w piłkę i upadł na ziemię. Jestem zdziwiony, że Felix Brych nie odgwizdał tutaj rzutu karnego. Możliwe, że niemiecki sędzia nie zauważył tego, jednak dlaczego arbitrzy VAR nie zareagowali i nie wezwali Brycha do monitora, aby ten obejrzał powtórkę? Moim zdaniem Realowi należał się rzut karny.

Reklama

W 35. minucie doszło do poważniejszego błędu sędziego, w wyniku którego Liverpool FC stracił piłkę, a kilka chwil później Real Madryt zdobył gola na 2-0. Otóż po bardzo dobrym podaniu, sam na sam z bramkarzem miał szanse wyjść Sadio Mane. Nie udało się to mu jednak, gdyż Senegalczyk został pchnięty w plecy przez Lucasa i upadł na ziemię. Felix Brych prawdopodobnie nie dostrzegł tego przewinienia i nakazał kontynuować grę. Pchnięcie było niesportowe i nie miało nic wspólnego z walką o piłkę, a zatem należy zakwalifikować to jako faul. i Po kilku wymianach podań, bramkę na 2-0 zdobył Marco Asensio.

Niestety w tej sytuacji nie mógł pomóc VAR. Po pierwsze, faul na Mane nie był na czerwoną kartkę, gdyż nie możemy mówić o pozbawieniu realnej szansy na zdobycie bramki, ponieważ gracz Liverpoolu nie miał opanowanej piłki. Po drugie nie możemy tego podpiąć pod "przewinienie drużyny atakującej w fazie budowania akcji lub zdobycia bramki", gdyż minęło zbyt dużo czasu pomiędzy faulem, a golem dla "Królewskich".

Łukasz Rogowski

Reklama

Reklama

Reklama