Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. RB Lipsk świętuje awans, Manchester United za burtą

RB Lipsk po pełnym dramaturgii meczu pokonał 3-2 Manchester United w meczu 6. kolejki grupy H Ligi Mistrzów i zapewnił sobie awans do 1/8 finału. Gdy wydawało się, że przy wyniku 3-0 pojedynek jest rozstrzygnięty, „Czerwone Diabły” w ciągu dwóch minut strzeliły dwa gole i końcówka była niezwykle emocjonująca. Ten wynik oznacza, że drużyna z Wysp Brytyjskich znalazła się za burtą rozgrywek.

Przed ostatnią kolejką w trudniejszej sytuacji był zespół z Lipska. "Byki" miały na koncie 9 punktów, podobnie jak MU i PSG, ale zajmowały trzecie miejsce.

Teoretycznie Niemcom, podobnie jak Anglikom, również mógł wystarczyć remis, ale do tego potrzebowali korzystnego scenariusza w drugim meczu, czyli porażki PSG z Istambulem Basaksehirem.

Gospodarze postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i mecz rozpoczął się dla nich fenomenalnie. Doskonałe podanie z prawej strony posłał Marcel Sabitzer, a nabiegający Angelino bez przyjęcia kropną piłkę kontrującym strzałem. David de Gea był bez szans, a gol w sporej mierze obciążał konto Aarona Wan-Bissaki, który zaspał w tej sytuacji.

Pięć minut później lewy obrońca "Byków" znów zapędził się w pole karne, otrzymując crossowe podanie ze środka pola. Podobnie przymierzył, też lewą nogą, ale sytuację miał dużo trudniejszą i z uderzeniem poradził sobie bramkarz.

Bardzo szybko swoją szansę wypracowali też Anglicy. Bardzo dobre podanie otrzymał Mason Greenwood, wbiegając w pole karne "złamał" akcję do lewej nogi, ale tym strzałem nie mógł zaskoczyć Petera Gulacsiego.

Niesamowite, ale w 13. minucie gospodarze prowadzili już 2-0! Obrońcy MU znów zachowali się nieporadnie we własnym polu karnym, z czego skwapliwie skorzystał Amadou Haidara. Reprezentant Mali zamykał akcję z prawej strony i po dośrodkowaniu mocnym strzałem z pola karnego trafił do siatki. Goście jeszcze reklamowali faul tzw. wyblok, ale arbiter szybko wskazał na środek.

Reklama

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl Kliknij!

W 17. min powinno być już 3-0, ale w sobie tylko znany sposób Emil Forsberg zmarnował nie sto, ale tysiącprocentową okazję! Niepilnowany miał piłkę na nodze na 11. metrze, ale uderzył bardzo nonszalancko zewnętrzną częścią prawej stopy i futbolówka nawet nie zmierzała w światło bramki.

Po dwóch kwadransach "Czerwone Diabły" wróciły z dalekiej podróży. Po błyskotliwie rozegranym rzucie rożnym, wycofaniu, a następnie wrzutce w pole karne trzeciego gola dla gospodarzy zdobył Willi Orban. Dłuższą chwilę trwała analiza, aż w końcu sędzia główny gestem ręki wskazał, że Węgier polsko-niemieckiego pochodzenia był na pozycji spalonej i gol został anulowany.

Zdominowani goście próbowali zdobyć gola kontaktowego, ale za każdym razem czegoś im brakowało w decydujących momentach. Inna sprawa, że okazji mieli jak na lekarstwo. W 39. min bardzo dobre podanie otrzymał Marcus Rashford, ale popełnił błąd w przyjęciu i piłka szybko została mu wyłuskana.

Tuż przed przerwą sędzia Antonio Mateu Lahoz przerwał grę, udał się w pobliże ławki MU i bardzo ekspresyjnie uspokajał trenera Ole Gunnara Solskjaera. W przerwie Norweg dokonał tylko jednej zmiany. Na boisko wszedł Donny van de Beek, a zszedł Alex Telles.

Bramką dla gości zapachniało w 55. min, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bruno Fernandes. W polu karnych trzech zawodników nie zdołało sięgnął bitej na dobrej wysokości piłki, w tym spóźnił się zamykający akcję kapitan Manchesteru, Harry Maguire.

Rozkręcał się Bruno, który oddał z dystansu bardzo kąśliwy strzał na bramkę Gulascisego, ale bramkarz z największym trudem sięgnął piłkę przy słupku. Dwie minuty później Fernandes mógł mówić o olbrzymim pechu. Znakomicie uderzy piłkę z rzutu wolnego zza pola karnego, ale ta spadła na poprzeczkę.

Odpowiedź gospodarzy był wręcz nokautująca. Ale nie mogła być inna, skoro defensorzy gości zachowali się jak amatorzy i doprowadzili do sytuacji, gdy przed de Geą nagle wyrósł Justin Kluivert i z kilku metrów zdobył swojego premierowego gola w LM.

Manchester grał coraz lepiej, ale to gospodarze podali rywalowi tlen. W 78. min Ibrahima Konate powalił na ziemię w polu karnym Mason Greenwood i sędzia podyktował "jedenastkę". Fernandes nie dał żadnych szans bramkarzowi, zupełnie zmylając go przy strzale.

Nieprawdopodobna historia, bo już dwie minuty później MU strzelił gola kontaktowego. Pojedynek główkowy w polu karnym wygrał Paul Pogba, wydawało się, że po drodze pechowcem znów był Konate, który dotknął futbolówkę, ale gola zapisano na koncie Pogby.

Ostatnie minuty to już była gra nerwów, Manchester atakował, ale też popełniał błędy, które mogły już ostatecznie ustalić wynik spotkania. W drugiej minucie doliczonego czasu gry zagotowało się pod bramką Lipska, a ofiarną interwencję drobnym urazem okupił Orban. W ostatniej, czwartej doliczonej minucie, niewiele brakło, a Nordi Mukiele wpakowałby gola samobójczego.

RB Lipsk - Manchester United 3-2 (2-0)

Bramki: 1-0 Angelino (2.), 2-0 Haidara (13.), 3-0 Kluivert (69.), 3-1 Fernandes (80.), 3-2 Pogba (82.)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje