Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. PSG żądne rewanżu na Bayernie, FC Porto chce zaskoczyć Chelsea

Przed Bayernem Monachium historyczne starcie! Żadna inna ekipa nie zameldowała się wcześniej po raz 19. w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Bawarczyków czeka niezwykle trudne zadanie. Bez kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego będą musieli stawić czoła ekipie PSG, którą pokonali 1-0 w ubiegłorocznym finale. W rozgrywanym równolegle spotkaniu FC Porto podejmie Chelsea. Portugalczycy pokazali już, że potrafią ogrywać faworytów i tym razem będą chcieli sprawić kolejną niespodziankę. Początek obu meczów o godzinie 21. Transmisja w Polsacie Sport Premium, relacja w Interii.

Bayern Monachium - PSG

W ubiegłorocznym finale paryżan prowadził Thomas Tuchel, obecny szkoleniowiec... Chelsea! Zwolnionego z PSG niemieckiego szkoleniowca zastąpił Mauricio Pochettino, który - podobnie jak Hansi Flick - ma przed meczem sporo powodów do zmartwień. Kontuzje i koronawirus przetrzebiły bowiem kadry obu zespołów.

Największym nieobecnym w Monachium będzie rzecz jasna Robert Lewandowski, który nabawił się kontuzji w meczu reprezentacji Polski z Andorą. Według najnowszych prognoz Polak nie tylko nie zagra w pierwszym meczu, ale zabraknie go także podczas rewanżu w Paryżu (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ - kliknij). W środę na boisku nie pojawi się także Serge Gnabry, który jest zakażony koronawirusem.

Z tej samej przyczyny w ekipie gości nie wystąpią Marco Verratti i Alessandro Florenzi. Kontuzjowani są natomiast Juan Bernat i Leonardo Paredes.

Reklama

Mbappe cieszy się z nieobecności Lewandowskiego

- Nie będziemy narzekać. Robert Lewandowski to znakomity zawodnik, a jego nieobecność to dla nas "dobra" wiadomość, chociaż nie lubię cieszyć się z kontuzji innych - mówi gwiazdor PSG - Kylian Mbappe. To przede wszystkim na Francuza oraz Brazylijczyka Neymara musi uważać defensywa obrońców tytułu.

- Finał z ubiegłego roku nie ma żadnego znaczenia. To nowy mecz, PSG ma innego trenera. Warunki są więc zupełnie inne. Chcemy awansować do półfinału i musimy być skoncentrowani w obu meczach - podkreślał na przedmeczowej konferencji prasowej trener Bayernu Monachium - Hansi Flick.

Zmierzający w stronę tytułu mistrza Niemiec piłkarze Bayernu w weekend podbudowali morale prestiżową wygraną 1-0 z RB Lipsk. PSG natomiast utraciło w sobotę fotel lidera Ligue 1, przegrywając 0-1 z Lille. Problemy paryżan w lidze nie powinny mieć jednak wpływu na ich postawę w meczu z Bayernem. Hymn Champions League sprawia, że piłkarze wchodzą na najwyższe obroty. Zobaczymy, kto będzie lepiej przygotowany do gry na najwyższym poziomie.

Przedmeczowe ciekawostki:

  • Bayern Monachium po raz 19. zagra w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Żadna inna drużyna nie zanotowała tylu występów w tej fazie rozgrywek.
  • To będzie 10. mecz Bayernu Monachium z PSG w Lidze Mistrzów i dopiero drugi w fazie grupowej. Pierwszym był ubiegłoroczny finał. Statystyki nieznacznie przemawiają na korzyść paryżan, którzy zanotowali dotąd pięć zwycięstw i cztery porażki.
  • Bayern kontynuuje serię 19 meczów bez porażki w Lidze Mistrzów (18 zwycięstw, jeden remis). Lepszy w tej statystyce jest tylko Manchester United, który w latach 2007-09 nie zaznał goryczy porażki w 20 kolejnych spotkaniach.


FC Porto - Chelsea

Choć Porto jest gospodarzem tego spotkania, środowy mecz - podobnie jak rewanż - zostanie rozegrany w hiszpańskiej Sewilli.

Przed wylosowaniem par ćwierćfinałowych można było odnieść wrażenie, że każda z ekip chciałaby trafić na ekipę "Smoków".

Spośród ośmiu drużyn, które pozostały w grze, to właśnie Portugalczycy cieszą się najmniejszym uznaniem. Porto pokazało już jednak, że potrafi ogrywać faworytów. W efekcie zawodnicy Juventusu mogą obejrzeć ćwierćfinały Champions League wyłącznie przed telewizorem.

Warto jednak zauważyć, że "Stara Dama" w tym sezonie wyraźnie zawodzi. Nie można powiedzieć tego o Chelsea, przynajmniej jeśli popatrzymy na tegoroczne spotkania. W styczniu ekipę "The Blues" objął bowiem zwolniony z PSG Thomas Tuchel, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmienił grę drużyny. W 14 pierwszych spotkaniach pod wodzą niemieckiego szkoleniowca londyńczycy nie zaznali goryczy porażki.

Gdy już jednak przegrali, to z rozmachem. Pierwszym pogromcą Chelsea trenera Tuchela dość nieoczekiwanie została drużyna West Bromwich Albion, która w sobotę pokonała "The Blues" aż 5-2.

Piłkarze Porto także wiedzą, co to znaczy notować kapitalną serię. "Smoki" nie przegrały żadnego z 19 ostatnich spotkań ligowych. Gra w Champions League to już jednak zupełnie inna para kaloszy.

- Czeka nas bardzo trudne zadanie, ale jesteśmy gotowi. W trakcie meczu możemy zaprezentować jedną lub dwie wariacje naszego systemu gry. W życiu, a zwłaszcza w futbolu, nic nie jest niemożliwe. Chciałem, żeby Chelsea wygrała swoje ostatnie spotkanie. Porażki bowiem czasem wywołują alarm i sprawiają, że czujność w zespole jest jeszcze większa - mówił na konferencji przed meczem trener portugalskiej ekipy - Sergio Conceicao.

- Przystępujemy do zawodów po meczu, w którym polegliśmy 2-5 z 19. ekipą w tabeli. Wiemy więc, jak skromnym trzeba być w każdym spotkaniu. Mam przeświadczenie, że możemy pokonać Porto, ale nie będzie to łatwy mecz. To bardzo doświadczona drużyna w tych rozgrywkach, wielokrotny mistrz Portugalii. To tworzy pewną mentalność, ale jesteśmy wystarczająco silni i wierzymy, że możemy awansować do półfinału - stwierdził szkoleniowiec Chelsea.

W niedzielę, dzień po porażce z "West Bromem", na treningu Chelsea doszło do przepychanki. W centrum zamieszania znaleźli się się Kepa Arrizabalaga oraz Antonio Ruediger. Bojowe nastroje przydadzą się londyńczykom podczas meczu z Porto, lecz na murawie lepiej panować nad emocjami.

Przedmeczowe ciekawostki:

  • FC Porto przegrało pięć z ośmiu meczów w Lidze Mistrzów przeciwko Chelsea. Więcej porażek - sześć - portugalski zespół zanotował tylko w starciach z Realem Madryt.
  • Od czasu wygrania Ligi Mistrzów w sezonie 2003/04 Porto wygrało tylko jedno z sześciu spotkań ćwierćfinałowych. Ostatnie zwycięstwo na tym etapie rozgrywek "Smoki" zanotowały w kwietniu 2015 roku, ogrywając 3-1 Bayern. W dwumeczu lepsza była jednak ekipa z Monachium.
  • Thomas Tuchel może zostać drugim trenerem w historii Chelsea, który wygra trzy pierwsze mecze w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Wcześniej sztuki tej dokonał Roberto Di Matteo, który ostatecznie prowadził "The Blues" do triumfu w rozgrywkach.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL