Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Przed meczem Slavia - Barcelona, czyli Messi i spółka w Pradze, na Edenie

Stadion Slavii Praga mieści się w dzielnicy Eden. Przy okazji dzisiejszej wizyty Leo Messiego i jego wyśmienitej świty zamieni się w prawdziwy piłkarski raj.

- Wszyscy przez całe życie, z wypiekami na twarzy oglądamy Barcelonę w telewizji, a teraz ona zmierzy się z nami na naszym stadionie. Przyszło nam się zmierzyć z takim gigantem. To wielkie święto nie tylko dla naszego klubu, ale dla całej czeskiej piłki - podkreśla trener Slavii Jindrzich Trpiszovsky.

Reklama

Z uwagi na demonstracje w stolicy Katalonii przełożono zaplanowane na sobotę El Clasico Barcelona - Real, dlatego trener Ernesto Valverde nie będzie musiał oszczędzać swoich gwiazd.

- Sądzę, że każdy piłkarz chciałby być teraz na naszym miejscu. Nie każdy ma okazję zagrać przeciw Barcelonie. Może jesteśmy autsajderami, ale na murawę nie wyjdziemy jak skazani na pożarcie. Już w starciu z Interem pokazaliśmy, że możemy walczyć jak równy z równym i to z każdym. Teraz spróbujemy pokonać "Dumę Katalonii" - dowodzi bramkarz Slavii Ondrzej Kolarz.

Barca nie trenowała wczoraj na stadionie w Pradze, tylko we własnym ośrodku treningowym. Po południu przyleciała do stolicy Czech i zamieszkała w hotelu Four Seasons.

Co pracowników Slavii zadziwia, gwiazdy warte setki milionów euro, przed wizytą na praskim stadionie nie miały dodatkowych żądań.

- Wszyscy byliśmy mile zaskoczeni tym, że Barcelona nie oczekiwała nic ekstra - powiedział rzecznik Slavii Michal Byczek.

Gdy w Czechach, na meczu z Viktorią Pilzno gościł Manchester City, Anglicy poprosili o czekoladę dla piłkarzy, a także o kącik wideo dla trenerów w szatni. Dla piłkarzy MC musiały pojawić się elektroniczne bieżnie.

Z kolei Real Madryt dla swych piłkarzy zamówił do szatni kilogramy świeżych jagód i jeżyn.

A Barca? Skromnie.

- Poprosiła tylko o lód, kilka zgrzewek wody i trochę owoców. Nic więcej, nawet o kawę nie prosili. Z łatwością spełniliśmy prośby Katalończyków - twierdzi Byczek.

Próbę jakości przejdzie za to stadion Eden Slavii, mieszczący zaledwie 20 800 widzów, a na ten jeden mecz mógłby przyjąć nawet 100 tys. fanów, bo tylu jest chętnych. Z samej Polski wybrało się do Pragi około tysiąca kibiców "Dumy Katalonii".

Z samej Hiszpanii przyjechało 70 dziennikarzy, co spowodowało kłopoty organizacyjne, bo najzwyczajniej Eden nie posiadał tak pojemnej trybuny prasowej. 70 dziennikarzy w całych Czechach nie zajmuje się futbolem, a co dopiero na jednym spotkaniu.

- Dostaliśmy wiele próśb o akredytację z Polski, nie brakowało też tych z Brazylii - mówi Byczek.

Zainteresowanie mediów tym meczem jest nieporównywalnie większe niż na wcześniejszych meczach Ligi Europy czy Ligi Mistrzów, jakie organizowano w Czechach. Tylko na murawie będzie pracowało dziesięciu reporterów różnych stacji TV.

Dość podkreślić, że gdy Slavia trafiła w Lidze Mistrzów na Barcę, jej strona internetowa zyskała wzrost liczby odwiedzin o 420 procent. - To wzrost drastyczny nawet wobec danych, jakie osiągaliśmy przy rywalizacji z Sevillą w Lidze Europy - mówi Byczek.

Rzecz jasna, wszystkie miejsca na stadionie już dawno były sprzedane.

Stadion Eden (jego oficjalna nazwa to Sinobo, ale Czesi idą "na Eden") przeszedł błyskawiczne dostosowanie do goal line technology, a także VAR, jakie obowiązują na meczach Ligi Mistrzów.

MiBi



Dowiedz się więcej na temat: Lionel Messi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje